Nie tylko samolot
Rozstrzygniecie w sprawie samolotu wielozadaniowego nie
będzie wyłącznie dycyzja o przyszłości polskiego lotnictwa. Przy tej okazji
powinniśmy też zdecydować, kto jest strategicznym partnerem dla Polski.
Czy usiłująca nas wyzyskać i skolonizować niemiecka Europa, czy może odległa
lecz nie pozostawiająca swych sojuszników bez pomocy a przede wszystkim
oferująca najskuteczniejsze rozwiązania polityczno-społeczne Ameryka?
Gdy usiądą Państwo do lektury tego numeru GŁOSU wszystko już może być jasne.
Rząd zapowiadał, że po 12 listopada komisja przetargowa na podstawie złożonych
przez oferentów dokumentacji wyda werdykt w konkursie na samolot wielozadaniowy
dla Polski. Jaki on będzie?
Mamy zaledwie strzępy informacji jakimi dysponować będą członkowie
komisji przetargowej. Kiedy jednak porównujemy ze sobą same maszyny wydaje
się, że wytypowanie faworyta nie nastręcza trudności.
Najnowszy i najtańszy w eksploatacji Gripen zdecydowanie ustępuje pola
konkurentom. Samolot ten na etapie projektu został w 100 procentach podporządkowany
doktrynie obronnej Szwecji. Nałożone wówczas na maszynę ograniczenia (niewielki
zasięg, krótki czas patrolowania przestrzeni powietrznej, ograniczony do
kilku zaledwie typów uzbrojenia precyzyjnego arsenał) gwałtownie obniżają
jego użyteczność bojową dla państwa takiego jak Polska.
Nasze lotnictwo potrzebuje wielofunkcyjnego konia roboczego, zdolnego
nadrobić braki ilościowe w sprzęcie. Gripen takim samolotem na pewno nie
jest. Podstawowy atut tego samolotu wiek konstrukcji, dzisiaj już nie
robi takiego wrażenia jak w latach 90-tych XX wieku. A poza tym co nam
z nowego samolotu, który nie spełnia wymagań taktycznych polskiego lotnictwa?
Tym sposobem na polu walki pozostają francuski Mirage i amerykański
F-16. Obie konstrukcje są równie zaawansowane wiekowo. Obaj oferenci proponują
nam najnowsze wersje swoich maszyn, w niczym nie ustępujące współczesnym
konstrukcjom. Jednak i tu łatwo zauważyć, że jeden z konkurentów posiada
przewagę nad rywalem.
Francuski Mirage zawsze był samolotem solidnym, nigdy nie rewelacyjnym.
Jego mankamenty to krótki czas patrolowania (dopiero po doczepieniu dodatkowych
zbiorników paliwa udaje się mu uzyskać przyzwoity czas dyżurowania 2,5
godziny, jednak wówczas drastycznie spada udźwig maszyny) i specyficzne
francuskie uzbrojenie nie stanowiące standardu NATO. Prawdopodobnie także
manewrowością ustępuje on pola konkurentowi chociaż na ten temat wypowiedzieć
muszą się piloci, którzy mieli okazję latać oboma maszynami w roli obserwatorów.
F-16 bije na głowę konkurentów w wielu aspektach lotniczego rzemiosła.
Najnowsza, oferowana nam wersja Falcona posiada największą zdolność wykrywania
wrogich maszyn, oferuje najszerszy wachlarz standardowego uzbrojenia a
co za tym idzie daje możliwość realizowania najróżniejszych misji, ma największy
zasięg i czas dyżurowania w powietrzu bez konieczności uzupełniania paliwa,
ma najbardziej zaawansowanego technologicznie następcę. Można by wymienić
jeszcze kilka zalet tej konstrukcji.
To, że Amerykanie zdecydowali się wreszcie zaoferować Polsce (wciąż
przeżeranej pokomunistyczną i prosowiecką chorobą) najnowszą wersję F-16
jest ważnym sygnałem nie tylko natury wojskowo-gospodarczej. Waszyngton
dołączył do samolotu najbardziej konkretną i wydaje się, że najkorzystniejszą
ofertę kredytową, w pełni uwzględniając kłopoty naszego budżetu z obsługą
zadłużenia zagranicznego. To kolejny miły gest.
Pozostanie jeszcze sprawa offsetu. A w tej sprawie również Stany Zjednoczone
nie tylko oferują więcej, ale również mogą więcej. Otwierają przed polskimi
partnerami możliwość sprzedawania na globalnym rynku a nie ograniczonym
przede wszystkim do Europy.
Czy to oznacza, że wynik przetargu jest już przesądzony? Na pewno nie.
Wybór samolotu będzie bowiem w pewnym stopniu wyborem strategicznego partnera.
Na lewicy od kilku tygodni trwa w tej sprawie zażarta dyskusja, Ameryka
czy Europa. Po 1989 roku Polska w sprawie strategicznego partnerstwa pozostaje
w rozkroku. Obecnie mija okres prosperity na takie dwuznaczne postawy.
Trzeba dokonać czytelnego rozstrzygnięcia kto jest dla Polski najważniejszym
sojusznikiem?
Wybór samolotu powinien iść w parze z takim werdyktem. Czy tak się
stanie, tego w polskich realiach nie wiadomo. Niedawno w Rzeczpospolitej
były dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich (analizującego sytuację u naszych
wschodnich sąsiadów) a współpracujący obecnie z politykami Platformy Obywatelskiej,
Bartłomiej Sienkiewicz zauważył, że w Polsce brzemienne w następstwa decyzje
zapadają mimo woli, czy od niechcenia. Nikt nie zastanawia się nad
celami jakie chcemy osiągnąć i krokami jakie powinniśmy w tym kierunku
podjąć. Od trudnych decyzji i rozstrzygnięć polska klasa polityczna usiłuje
bowiem uciekać.
Być może jest to próba ratowania ostatniego, w praktyce pozornego,
konsensusu w polskiej polityce, który dotyczy polityki zagranicznej.
Mówi on, że Polska dąży do integracji z wspólnotą europejską oraz trans-atlantycką
i że nie widzimy między oboma tymi dążeniami sprzeczności.
Tyle że sprzeczności nie znikają a nawet ich przybywa. Może warto wobec
tego w końcu się na coś zdecydować. My wolimy F-16.
|
Szwedzki Gripen w Europie środkowej,
czyli pechowy szczęściarz
Węgrzy żałują, Czesi nie kupią
Przed laty sądzono, że dla Polski, Węgier i Czech najkorzystniejszym
rozwiązaniem byłoby porozumienie się i dokonanie wspólnego zakupu samolotu
wielozadaniowego. Później pomysł ten upadł. Nadal jednak uważano, że zwycięzca
konkursu w jednym z trzech krajów ma ogromne szanse na zwycięstwo u pozostałych
nabywców.
I rzeczywiście, do niedawna tak się mogło wydawać, a wielkim wygranym okazywał
się szwedzki Gripen, którego reklamą od kilku lat zajmują się specjaliści
z British Aerospace. Najpierw przyszło nieoczekiwane zwycięstwo w konkursie
na Węgrzech, wkrótce potem wyboru Gripena dokonali też Czesi. Europejska
integracja przemysłu obronnego, najnowszy z oferowanych produkt, mały i
relatywnie tani w eksploatacji, przystosowany do działania w ograniczonej
przestrzeni powietrznej państw europejskich to atuty przemawiające za
ofertą brytyjsko-szwedzką.
Po początkowym triumfie przyszło jednak nagłe załamanie. Pierwszym
sygnałem były opinie Węgrów. Wojskowi jak i sama komisja przetargowa zdecydowanie
opowiadali się za amerykańskim F-16. Jednak politycy uznali, że najważniejszy
jest pakiet gospodarczy oraz potrzeba związania się z przemysłem obronnym
państw członkowskich Unii Europejskiej. Z tych przyczyn wygrał Gripen.
Samolot ten jednak został opracowany pod kątem specyficznych wymagań
lotnictwa szwedzkiego. Z tych przyczyn nałożono nań szereg ograniczeń,
znacząco zmniejszających jego przydatność bojową w innych warunkach mały
zasięg, nieduży udźwig uzbrojenia, wąski asortyment przenoszonych środków
bojowych. Wszystkie te ograniczenia sprawiły, że po wyborach nowy minister
obrony niewybrednie stwierdził iż jego poprzednik zafundował sobie doskonały
samolot na pokazy akrobacji lotniczych. Teraz Węgrów czeka ciężka i kosztowna
operacja przystosowania Gripena do własnych wymagań.
***
W lecie tego roku także Czesi zrezygnowali z zakupu Gripena. Pretekstu
użyczyła im tegoroczna powódź, która spustoszyła kraj w sierpniu tego roku.
Czeski minister obrony Jaroslav Tvrdik podczas konferencji prasowej w dniu
19 sierpnia tego roku ogłosił, że wobec nowej sytuacji finansowej kraju
pomysł zakupu samolotów od brytyjsko-szwedzkiego konsorcjum BAE/SAAB stał
się nieaktualny.
Zakup Gripenów już wcześniej budził poważne rozbieżności wśród czeskich
polityków. Lewica, ludowcy i komuniści popierali ofertę Gripena, prawica
stanowczo się temu pomysłowi sprzeciwiała, zwracając uwagę, że wyboru nie
dokonano na drodze przetargu, warunki umowy sformułowano stronniczo, pod
kątem oferty Gripena, a ponadto zgodzono się na wygórowaną cenę samolotu
nie spełniającego wszystkich wymogów taktycznych czeskiej armii.
Odrzuciwszy Gripena powrócono po raz kolejny do pomysłu nabycia używanych
F-16 zmodernizowanych uprzednio przez Belgię. Cena tych maszyn włącznie
z kolejną modernizacja miałaby nie przekroczyć 20 mld koron, podczas gdy
maszyny szwedzkie kosztowały by budżet w Pradze ponad 62 mld. Czesi mogliby
też poprzestać na nabyciu maszyn w obecnym standardzie F-16 MLU i wówczas
wydaliby ledwie 9 mld koron.
Czescy wojskowi zastanawiają się również nad innym wariantem - przekazaniem
za opłatą obrony powietrznej Czech któremuś z partnerów NATO (czeskie lotnictwo
wycofa bowiem niebawem ze swojego stanu ostatnie samoloty bojowe, operując
wyłącznie na maszynach szkolnych własnej produkcji). Czesi uważają, ze
takim partnerem mogłyby stać się Niemcy lub Polska. Niewielki, w stosunku
do obu sąsiadów, czeski obszar powietrzny mógłby bez problemu być chroniony
przez siły sojuszu. Rozwiązanie takie byłoby też korzystne ekonomicznie
dla kraju, który przyjąłby ofertę.
|
Kredyty
Polski nie stać obecnie na zakup z własnych środków 48 maszyn
wielozadaniowych. Dlatego koniecznym staje się zdobycie na ten cel kredytu.
Jednak kredyt komercyjny w przypadku Polski kraju przeżywającego kłopoty
gospodarcze, poważenie zadłużonego i z dużym deficytem budżetowym mógłby
okazać się bardzo kosztowny. Dlatego nasze władze zaczęły sygnalizować,
że są zainteresowane korzystniejszą niż kredyt komercyjny, ofertą.
Jako pierwsi i z najkonkretniejszą propozycją wyszli Amerykanie.
Administracja USA po raz pierwszy od 1997 roku (kiedy to zarzucono system
pożyczek gwarantowanych dla nabywców uzbrojenia z uwagi na niewywiązywanie
się nabywców ze spłaty zadłużenia) wystąpiła do Kongresu o specjalny preferencyjny
kredyt w wysokości 3,8 miliarda dolarów z przeznaczeniem na sfinansowanie
zakupu samolotów F-16 dla Polski. Kongres wniosek prezydenta George'a W.
Busha zaaprobował.
Według wstępnych informacji kredyt ma być oprocentowany znacznie poniżej
kredytów komercyjnych (mówi się o 5 procentach). Przyznany zostałby na
15 lat, przy czym do roku 2010 spłacalibyśmy jedynie odsetki, a dopiero
potem odsetki i raty kredytu. Amerykanie uwzględnili tym samym ograniczenia
polskiego budżetu, który do roku 2010 ponosił będzie duże koszty związane
z obsługą zadłużenia zagranicznego będącego spadkiem po latach PRL. Tak
wyrozumiała dla Polski nie jest np. Unia Europejska, która żąda pełnych
wpłat składki członkowskiej od pierwszego dnia po przystąpieniu do UE,
nie zwracając uwagi na poważne obciążenia budżetu.
Francuzi zapowiadają, że ich pierwsza propozycja: kredyt gwarantowany
w 85 procentach przez rząd, ze względu na konkurencyjną ofertę Waszyngtonu
będzie zapewne poprawiona.
Także Szwedzi obiecują, że kredyt dla Polski będzie przyznany na warunkach
nie gorszych, niż proponują konkurenci. Nasza oferta może być nawet
bardziej atrakcyjna od amerykańskiej. Odmawiają jednak podania jakichkolwiek
szczegółów.
Obie oferty konkurencyjne wobec amerykańskiej są bardzo ogólnikowe i
z racji szczupłości budżetów oparte zostaną zapewne na kredytach komercyjnych
(choć gwarantowanych przez rząd). Amerykański gest wobec Polski ma duże
znaczenie polityczne. Oto bowiem główne ośrodki władzy w USA uznały nasz
kraj za kluczowego partnera Waszyngtonu w Europie. O taki status od dawna
bezskutecznie zabiegaliśmy. Czy teraz potrafimy wykorzystać tą szansę?
Offset
Jednym z kryteriów oceny ofert na zakup samolotu wielozadaniowego przez
Polskę będzie wartość podpisanych przez oferenta umów offsetowych. Zakup
uzbrojenia stanowi poważne obciążenie dla budżetu państwa. Nieliczne kraje
mogą sobie pozwolić na nabywanie go za gotówkę, bez rekompensat. W większość
przypadków standardem jest, że oferent (lub oferenci) zobowiązuje się do
zainwestowania w kraju nabywcy lub zakupu w tutejszych firmach produktów
o wartości nie mniejszej niż cena kontraktu. Wszystkie te umowy określa
się wspólnym mianem offsetu.
Bywa, że inwestycje oraz zyski z kooperacji między oferentem a nabywcą
przekraczają znacząco wartość samego kontraktu. Takie rozwiązanie, korzystne
dla kupującego, wymusił kryzys na rynku uzbrojenia spowodowany zakończeniem
Zimnej Wojny. Wprawdzie już wcześniej podpisywano umowy offsetowe, jednak
dopiero w ostatnim dziesięcioleciu ich wielkość i znacznie w konstrukcji
podpisywanego przez strony kontraktu stały się tak istotne.
Wiele krajów w ramach offsetu gwarantuje sobie montaż a nawet produkcję
nabywanego sprzętu u siebie. Wykorzystuje się offset do wzmocnienia i ożywienia
własnego przemysłu obronnego, powiązania go z silnym partnerem zagranicznym.
Ponieważ nabywanie sprzętu wojskowego prowadzi z reguły do zacieśnienia
między oferentem a nabywcą więzi gospodarczych i politycznych zakupy
uzbrojenia są ważnym elementem polityki międzynarodowej.
Strona polska w warunkach kontraktu zażyczyła sobie, by wartość umów
offsetowych była nie mniejsza niż 100 procent wartości nabywanego przez
Polskę sprzętu. Nie muszą to być inwestycje i zamówienia skierowane wyłącznie
do sektora obronnego, a na pewno nie powinny to być zamówienia wyłącznie
na sprzęt wojskowy. Wprost przeciwnie, strona polska woli inwestycje ukierunkowane
na rynek cywilny (także w przypadku firm sektora obronnego). Produkcja
cywilna daje bowiem stabilniejszy i długofalowy zysk przedsiębiorstwom.
Przewiduje się, że w ramach offsetu do firm krajowych trafić mogą zamówienia
o wartości od 3,5 do 5 mld dolarów. Realizacja tych umów trwać ma około
10 lat. Zatem podpisanie przez polskie przedsiębiorstwo umowy offsetowej
daje mu pewny byt na długi czas. Dzisiaj wiele z tych przedsiębiorstw jest
od roku 1989 w stanie permanentnego kryzysu, stojąc często na krawędzi
bankructwa.
Wszystkie trzy koncerny oferujące Polsce swoje samoloty podpisały już
szereg listów intencyjnych z naszymi przedsiębiorstwami na inwestycje i
zakupy. Najwięcej amerykański gigant Lockheed Martin. I tak porozumiał
się on już między innymi z zakładami PZL w Świdniku (producent śmigłowców),
Wojskowymi Zakładami Lotniczymi nr. 2 w Bydgoszczy (specjalizującymi się
w naprawach i modernizacji sprzętu lotniczego), stołecznym Rawarem (znany
i ceniony w świecie producent systemów radarowych) oraz warszawskim Instytutem
Lotnictwa, ComputerLandem, Gridgins Polska, PALCO, Zakładami Azotowymi
Kędzierzyn, Instytutem Spawalnictwa i Bartimpeksem.
Szwedzki Gripen International porozumiał się z PZL Świdnik (chce tu
produkować podzespoły z kompozytów zbrojonych włóknem węglowym), fabryką
samolotów w Mielcu (ma tu odbywać się końcowy montaż zamówionych maszyn)
i Wojskowymi Zakładami Lotniczymi nr 2 w Bygdoszczy. Ponadto Szwedzi zapowiadają,
że są zainteresowani współpracą w przemyśle motoryzacyjnym i produkcji
sprzętu AGD.
Francuski Dassault Aviation podpisał umowy wstępne z PZL Świdnik, PZL
Mielec, PZL Hydral, Radmorem, Rawarem, Instytutem Lotnictwa, Wojskowym
Instytutem Technicznym i (jak podają Francuzi) z kilkoma innymi, mniej
znanymi firmami w Polsce. Łącznie Dassault obiecuje, że do 12 listopada
przedstawi rządowi listę 150 projektów, które będą realizowane w ramach
umowy offsetowej, gdyby strona polska nabyła myśliwiec Mirage 2000-5.
Jakie mogą być inwestycje?
Na przykładzie oferty amerykańskiej
Współpraca z PZL Świdnik obejmować ma m.in. produkcję podzespołów
lotniczych na zamówienie Lockheed Martin oraz firm Textron, Piper, Gulfstream
i Cirrus. Świdnik otrzymałby także wsparcie marketingowe przy eksporcie
śmigłowców SW-4 i Sokół.
W Instytucie Lotnictwa i w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy
propozycje Lockheed Martin dotyczą m. in. transferu technologii, a w Radwarze
umowa przewiduje współpracę przy przekazywaniu technologii odnawianych
źródeł energii i niezbędnych do jej wytwarzania produktów, włączając w
to energię słoneczną i wiatrową.
Realizację projektów infrastrukturalnych w transporcie, energetyce
i teleinformatyce zakłada umowa podpisana przez LM z Bridgings Polska.
Zakłady Azotowe Kędzierzyn w ramach offsetu uruchomić mają m. in. produkcję
metanolu, estrów metylowych oleju rzepakowego czyli biodiesla oraz kwasu
akrylowego.
W ramach offsetu Instytut Spawalnictwa m. in. wprowadzić ma do polskiego
przemysłu motoryzacyjnego nowe technologie łączenia stali o najwyższej
wytrzymałości, aluminium i materiałów magnezowych. W ramach wstępnych umów
offsetowych Bartimpex dostarczyć ma amerykańskim firmom towary i usługi
o wartości 700 mln dolarów. Porozumienie dotyczy m. in. technologii produkcji
rzepaku i jego przetwarzania na paliwa ekologiczne, technologii wytwarzania
etanolu i metanolu jako składników paliw ekologicznych oraz produkcji farmaceutyków.
|
|
Więcej materiałów
znajdziecie Państwo w najnowszym wydaniu tygodnika GŁOS dostępnym w
koskach lub dzięki prenumeracie redakcyjnej |
|
|