Życie po śmierci
Czy na pewno utworzenie Socjaldemokracji Polskiej jest końcem ruchu
komunistycznego? Tylko w przeciągu ostatniego półwiecza
mieliśmy do czynienia z kolejnymi mutacjami tej formacji - PPR w PZPR,
PZPR w SdRP i Ruch 8 lipca, SdRP w SLD, a teraz SLD w SDPL. Jeżeli
dodamy do tego okres przetasowań i czystek stalinowskich związanych z
rozwiązaniem KPP, a także XIX wiek, gdy pojawiały się i znikały kolejne
“Proletariaty”, to uzmysłowimy sobie, że koniec jednej lewicowej partii
zawsze wiązał się z początkiem kolejnej. Utworzenie ugrupowania
Borowskiego mieści się w tym nurcie zmian. SDPL jest zresztą partią
grupującą prominentnych polityków SLD, którzy ponoszą odpowiedzialność
za skrajnie lewicowy, antyspołeczny, a także złodziejski i aferalny
sposób prowadzenia polityki tego ugrupowania.
Przecież Banach, Sierakowska i Sosnowska to przedstawicielki
zapiekłego feministycznego betonu.
Przecież Lewandowski przez kilkanaście miesięcy starał się tuszować w
sejmowej komisji śledczej bezprawne działania przedstawicieli rządu SLD
w aferze Rywina.
Przecież Nieporęt nie bez powodu był rzecznikiem dyscypliny SLD.
Natomiast sam Borowski, który z taką swadą mówi o konieczności
wprowadzenia w polityce zasady przejrzystości, sam pojawia
się w aferze Banku Śląskiego.
Miller na odchodnem
Leszek Miller skończył jak obiecywał:
na pożegnanie z władzą przysporzył kłopotów swoim następcom godząc się
na niemieckie warunki rządzenia Unią Europejską. To jedna z
najniebezpieczniejszych dla Polski decyzji podjętych przez obóz
postkomunistyczny. Podobnie jak w trakcie negocjacji akcesyjnych rząd
lewicy zagonił się do narożnika, po czym wobec “obiektywnych
ograniczeń” złożył bezwarunkową kapitulację.