Numer 14 (1028) z 3 kwietnia 2004
Życie po śmierci

Czy na pewno utworzenie Socjaldemokracji Polskiej jest końcem ruchu komunistycznego?
Tylko w przeciągu ostatniego półwiecza mieliśmy do czynienia z kolejnymi mutacjami tej formacji - PPR w PZPR, PZPR w SdRP i Ruch 8 lipca, SdRP w SLD, a teraz SLD w SDPL. Jeżeli dodamy do tego okres przetasowań i czystek stalinowskich związanych z rozwiązaniem KPP, a także XIX wiek, gdy pojawiały się i znikały kolejne “Proletariaty”, to uzmysłowimy sobie, że koniec jednej lewicowej partii zawsze wiązał się z początkiem kolejnej. Utworzenie ugrupowania Borowskiego mieści się w tym nurcie zmian. SDPL jest zresztą partią grupującą prominentnych polityków SLD, którzy ponoszą odpowiedzialność za skrajnie lewicowy, antyspołeczny, a także złodziejski i aferalny sposób prowadzenia polityki tego ugrupowania.
Przecież Banach, Sierakowska i Sosnowska to przedstawicielki zapiekłego feministycznego betonu.
Przecież Lewandowski przez kilkanaście miesięcy starał się tuszować w sejmowej komisji śledczej bezprawne działania przedstawicieli rządu SLD w aferze Rywina.
Przecież Nieporęt nie bez powodu był rzecznikiem dyscypliny SLD.
Natomiast sam Borowski, który z taką swadą mówi o konieczności wprowadzenia w polityce zasady przejrzystości, sam pojawia się w aferze Banku Śląskiego.

Miller na odchodnem

Leszek Miller skończył jak obiecywał: na pożegnanie z władzą przysporzył kłopotów swoim następcom godząc się na niemieckie warunki rządzenia Unią Europejską. To jedna z najniebezpieczniejszych dla Polski decyzji podjętych przez obóz postkomunistyczny. Podobnie jak w trakcie negocjacji akcesyjnych rząd lewicy zagonił się do narożnika, po czym wobec “obiektywnych ograniczeń” złożył bezwarunkową kapitulację.

Tygodnik Katolicko-Narodowy GŁOS
www.glos.com.pl
tel/fax: (022) 622-47-82