
![]()
|
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich może dać dobry przykład Lustracja dziennikarzy
Nawet gdyby nie ujawniono wstydliwej przeszłości red. Maleszki, red. Niezabitowskiej czy mec. Hoffmana, było i jest sto powodów, dla których lustracja powinna objąć cały świat środków społecznego przekazu - a zwłaszcza dziennikarzy i właścicieli prasy, radia i telewizji. Raz złamany kręgosłup moralny długo się zrasta i nie zawsze wraca do pionu. Donosicielstwo to zła szkoła dziennikarskiego kunsztu. Dotyczy to także przedstawicieli kilku innych zawodów lub powołań związanych z informowaniem lub nauczaniem (m.in. nauczycieli i księży), ale wypada zacząć od własnego środowiska. Uważam, że Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich powinno dać dobry przykład w tej mierze. Mam nadzieję, że najbliższy Zjazd SDP (14-15 stycznia) opowie się za lustracją wszystkich czynnych zawodowo dziennikarzy oraz innych pracowników mediów.
Projekt
Uchwała Zjazdu SDP o lustracji dziennikarzy i pracowników środków społecznego przekazu Zjazd SDP popiera objęcie ustawą lustracyjną wszystkich czynnych zawodowo dziennikarzy oraz innych pracowników środków społecznego przekazu. W szczególności Zjazd SDP deklaruje poparcie dla wszelkich zmierzających w tym kierunku projektów nowelizacji ustawy lustracyjnej. Zjazd SDP zobowiązuje Prezesa Stowarzyszenia, Zarząd Główny i pozostałe władze SDP do podejmowania i popierania inicjatyw zmierzających do realizacji niniejszej uchwały.
Czy kłamca lub donosiciel może być dobrym dziennikarzem? Nie sądzę. Kto donosił i współpracując z UB/SB lub WSW wspierał władzę komunistyczną w Polsce, kto wykazał niegodną słabość charakteru i nie potrafił dobrowolnie ujawnić ciemnych kart ze swej przyszłości, ten wiarygodnym dziennikarzem nie będzie. Człowiek wspierający system komunistycznego kłamstwa, a potem ukrywający prawdę o swej przeszłości, to zły kandydat na reportera lub publicystę. Dziennikarze i właściciele gazet nie powinni kłamać - także na temat swojej własnej przeszłości. Prasa, radio i telewizja mają ogromny wpływ na opinię publiczną. Od lat nazywa się nas czwartą władzą. Skoro krytycznie recenzujemy postępowanie podlegających lustracji posłów, senatorów, ministrów, sędziów i adwokatów, to wypada, by lustracja objęła także nasze własne środowisko. Jak to zrobić?
Zacząć od siebie
Obecnie obowiązującą ustawę o IPN krytykują tak przeciwnicy, jak zwolennicy lustracji. Zapewne po wyborach parlamentarnych zostanie ona korzystnie zmieniona (pytanie tylko, kto będzie wówczas prezesem IPN, bo kadencja prof. Leona Kieresa kończy się już 30 czerwca). Już teraz można jednak dużo zrobić. Wystarczy tylko chcieć. Każdy związek zawodowy, stowarzyszenie, partia polityczna, zakład pracy, uczelnia, parafia lub redakcja może - jeśli tylko zechce - podjąć próbę zlustrowania własnych szeregów. Art. 32. ustawy o IPN dostarcza narzędzi wystarczających dla przeprowadzenia takiej operacji. Każdy obywatel RP może wystąpić do IPN z zapytaniem, czy przysługuje mu “status pokrzywdzonego”. Kto taki status ma, ten może wystąpić do IPN także o udostępnienie mu dokumentów gromadzonych na jego temat przez komunistyczne tajne służby. “Status pokrzywdzonego” nie przysługuje natomiast tym byłym obywatelom PRL, na temat których SB nigdy żadnych materiałów nie zbierała oraz - co znacznie ważniejsze - tym, o których mówi art. 6. ust. 3. ustawy o IPN (pokrzywdzonym ... nie jest osoba, która została ... funkcjonariuszem, pracownikiem lub współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa). Kto złoży w IPN “zapytanie o status pokrzywdzonego”, choć był funkcjonariuszem, pracownikiem lub współpracownikiem SB lub innych organów bezpieczeństwa PRL, tego IPN poinformuje, z jakiej to mianowicie racji “status pokrzywdzonego” mu nie przysługuje - tak jak to było w przypadku red. Małgorzaty Niezabitowskiej. Wszystkim środowiskom, które mają szczerą wolę rozstać się z osobami ukrywającymi ciemne karty ze swojej przeszłości, art. 32 i art. 6. ustawy o IPN pozwalają choćby dziś rozpocząć lustrację własnych szeregów. Niektóre dawne środowiska opozycyjne podjęły takie działania i wiedzą dziś znacznie więcej niż parę lat temu. Mam nadzieję, że także najbliższy zjazd SDP podejmie taką próbę. Wystarczy tylko chcieć.
Projekt
Uchwała Zjazdu SDP o szczególnym trybie lustracji członków władz SDP 1. Zjazd SDP zobowiązuje Prezesa Stowarzyszenia oraz pozostałych członków Zarządu Głównego i wszystkich członków pozostałych władz Stowarzyszenia do: a) złożenia w Instytucie Pamięci Narodowej na podstawie art. 32 ust. 1. ustawy o IPN zapytania o status pokrzywdzonego - nie później niż 15 lutego 2005 roku, b) niezwłocznego podania do wiadomości wszystkich członków Stowarzyszenia informacji o otrzymaniu z IPN zaświadczenia o statusie pokrzywdzonego lub o odmowie i podanych przez IPN powodach odmowy wydania takiego zaświadczenia. 2. Powyższe nie dotyczy: a) osób, które już wykonały wszystkie czynności opisane w punktach 1a oraz 1b niniejszej uchwały, b) osób urodzonych po 10 maja 1973 roku. 3. Zjazd SDP zobowiązuje Zarząd Główny do ustalenia – nie później niż do dnia 15 marca 2005 roku - sposobu realizacji punktu 1b niniejszej uchwały.
W Niemczech nie trzeba uciekać się do takich manewrów, bo niemiecka ustawa o dokumentach bezpieki znacznie szerzej niż w Polsce określa zakres lustracji oraz możliwość dostępu do akt. Poza tym niemiecka procedura lustracyjna prowadzi do karania za współpracę z StB, a nie - jak u nas - jedynie za ukrywanie prawdy o tej współpracy. Mam nadzieję, że po tegorocznych wyborach parlamentarnych i prezydenckich przyjdzie dobry czas na znowelizowanie w tym kierunku polskiej ustawy o IPN. Z kolei na Słowacji i w kilku innych krajach prezesi instytutów pamięci narodowej po prostu opublikowali księgi rejestrowe z wykazem agentury zwerbowanej przez komunistyczne służby bezpieczeństwa, więc każdy - byle nie analfabeta - wie tam, kto był kim. Zresztą i w Polsce nic nie stoi na przeszkodzie, by prezes IPN choćby jutro odtajnił i ogłosił zachowane księgi rejestrowe agentury. Niekiedy prawda wychodzi na jaw przy okazji badania zupełnie innych spraw. Tak przecież było ze sprawami Lesława Maleszki, Henryka Karkoszy czy mec. Jacka Hoffmana. I co wtedy?
Projekt
Poprawka do Statutu SDP W Rozdziale III “Członkowie Stowarzyszenia – ich prawa i obowiązki” w paragrafie 20 po punkcie f) dopisać punkt g): [Członkostwo w Stowarzyszeniu wygasa wskutek] ... g) stwierdzenia przez Instytut Pamięci Narodowej, że członek SDP był funkcjonariuszem, pracownikiem lub współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art. 6. ustawy o IPN.
Powyższe trzy projekty przedstawiłem warszawskim delegatom na Zjazd SDP i zgłosiłem je do Komisji Zjazdowej. Ufam, że spotkają się z poparciem koleżanek i kolegów dziennikarzy także z innych miast. Mamy do omówienia na zjeździe także wiele innych ważnych kwestii, więc mam nadzieję, że przynajmniej z tą jedną szybko się uwiniemy. SDP to przecież nie SDRP (d. SD PRL).
MARCIN GUGULSKI |