Mord NKWD na 18 bezbronnych jeńcach wojennych

23 stycznia koło Krotoszyna


23 stycznia 1945 roku, wkraczający do wsi Biadki żołnierze Armii Czerwonej na rozkaz oficera NKWD na oczach polskich mieszkańców zastrzelili 18 obywateli Węgier, jeńców wojennych od niemal dwu lat przetrzymywanych w niemieckiej niewoli.

Kilkudziesięcioosobową grupę ubranych w stare, zniszczone niemieckie mundury jeńców różnej narodowości Niemcy przywieźli do wsi Biadki w gminie Krotoszyn w 1943 roku. Od tej pory codziennie prowadzili ich pod konwojem do pracy w tartaku lub na stacji kolejowej. Jeńcy zyskali sympatię miejscowych Polaków, którzy dowiedzieli się, że uwięziono ich za dezercję lub odmowę służby w niemieckim wojsku.

W styczniu 1945 roku, wobec zbliżania się frontu, Niemcy wywieźli część jeńców, ale 18 z nich pozostało we wsi. 23 stycznia wyszli oni na drogę, naprzeciw kolumny sowieckich czołgów. Szli z białą flagą i z podniesionymi do góry rękoma, wołając do żołnierzy: “My Węgrzy”. Po krótkiej rozmowie z węgierskimi jeńcami oficer w czapce z otokiem NKWD wydał obsłudze czołgowego karabinu maszynowego rozkaz otwarcia ognia.

Zwłoki 18 zastrzelonych ofiar leżały na szosie w pobliżu zabudowań, potem zostały przeniesione i pochowane przez mieszkańców Biadek we wspólnej mogile na polu - tuż przy szosie biegnącej z Ostrowa Wielkopolskiego do Krotoszyna.

Śledztwa w tej sprawie można było rozpocząć i zakończyć dopiero po upadku PRL i powstaniu IPN. Zbrodnię w Biadkach uznano za zbrodnię wojenną i zbrodnię przeciwko ludzkości. Szczątki ofiar zostały ekshumowane i spoczywają dziś na cmentarzu komunalnym w Poznaniu. Na budynku szkoły w Biadkach została odsłonięta tablica upamiętniająca ofiary sowieckiej zbrodni.

Śledztwo wykazało, że czołgi, które 23 stycznia 1945 roku wjechały do wsi Biadki, wchodziły w skład 6 korpusu zmechanizowanego gwardii dowodzonego przez płk Wasilija Fiodorowicza Orłowa (zmarł z ran w marcu 1945 roku), nie zdołano natomiast zidentyfikować funkcjonariusza NKWD, który wydał rozkaz otworzenia ognia do jeńców.

Ofiarami zbrodni rzeczywiście byli obywatele Węgier, najprawdopodobniej Rusini z Zakarpacia. Jedna z Polek - świadków zdarzeń - przekazała prowadzącym śledztwo prokuratorom grupowe zdjęcie jeńców, których zakwaterowano w domu jej matki. Na odwrocie znajdował się odręczny napis “Pamiątka od Pora (Pawła). 1945 I 19”. Obok alfabetem rosyjskim napisano “Stankowicz Paweł, Biadies, I. n Zapatja, nadkarpatska rus”. 60 lat temu Polka z Biadek na fotografii tej własnoręcznie dopisała datę zbrodni (23 stycznia 1945 roku), gdy wśród zabitych tego dnia jeńców rozpoznała zwłoki Pawła, który jej tę fotografię podarował.


wg ipn.gov.pl