
![]()
Jak koalicja Kiszczaka i Michnika agentów broniła
Lustracja: kto był przeciw
W czasie niedawnego programu telewizyjnego na temat lustracji Zbigniew Bujak oświadczył, że nie zna nikogo, kto byłby przeciw lustracji. Wszyscy jego znajomi wypowiadają się za przeprowadzeniem lustracji. Dla odświeżenia pamięci Bujaka przypominamy opinie osób, także z jego środowiska politycznego, które na początku lat 90. zwalczały propozycje przeprowadzenia lustracji i dekomunizacji. To właśnie politycy Unii Demokratycznej obok postkomunistów najbardziej sprzeciwiali się uchwalenia ustaw lustracyjnych i dekomunizacyjnych. Obecnie politycy ci wykorzystują brak dekomunizacji do podważania sensu lustracji.
Red.
Zbigniew Bujak:
...ja słyszę argumenty, że to w byłej NRD rozbroili bombę i nic się nie stało. Nic się nie stało? 70% ludzi objętych podejrzeniami, NRD się wyludniło i co? I nie ma żadnego związku między tym, że to NRD się wyludniło, a tą lustracją? A to niby jak to? To ci ludzie, którzy nawzajem przeczytali o sobie, że na siebie donosili, mają dalej mieszkać w tym miasteczku obok siebie? Nie, zdecydowali się, że nie, że muszą to przerwać. Więc rozgrywa się tam jakiś wielki dramat. A mnie jacyś ludzie mówią, że nic się nie stało, że jest spokój. Nie, nie ma spokoju. Trzeba tylko zobaczyć, trzeba być na tyle mądrym, że skądinąd ten dramat, te dramaty, które się tam rozstrzygają, dojrzeć. Tylko że lustratorów to już w ogóle nie obchodzi.
18. I. 2005
Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Bogdan Lis w liście do prezesa IPN Leona Kieresa:
...z niepokojem przyjmujemy fakt, że obecnie ludzie, którzy często z naszym ruchem nie mieli nic wspólnego, a nawet z zapałem uczestniczyli w aparacie władzy stanu wojennego, dążą do przeprowadzenia rewizji oceny tego okresu. Pod pozorem oczyszczenia życia publicznego szerzą się pomysły, by ocenę tych wydarzeń oddać w ręce ludzi, którzy dla doraźnych politycznych celów chcą przeprowadzić sąd nad ludzkimi losami.
16. I. 2005
Władysław Frasyniuk (
Wiara w to, że SB była w PRL-u jedyną instytucją nieposzlakowaną, która nie fałszowała materiałów, jest zdumiewająca. (...) Posługiwali się podsłuchem albo plotką krążącą po zakładzie czy uczelni. Te informacje wkładano w usta konkretnych ludzi. Takie raporty mogą posłużyć teraz do oskarżeń.
24. I. 2005
Adam Michnik (redaktor naczelny „GW”):
Od początku byłem przeciwnikiem lustracji. Powód jest prosty: na podstawie teczek zgromadzonych przez UB i SB nie da się dociec prawdy o danym człowieku. Teczki oraz zgromadzone w nich dokumenty kłamią i dla kłamliwych celów zostały zgromadzone.
8. I. 1993
Czesław Kiszczak (ostatni szef MSW PRL):
W 1989 r. zniszczono akta nie tylko pana Lecha Wałęsy, ale i wielu innych ludzi wywodzących się z różnych opcji. (…) Rozpoczęliśmy proces porozumienia i pojednania narodowego. W tej sytuacji niejako naturalną konsekwencją było zniszczenie papierów dotyczących przeciwników politycznych. Przecież zbierano na nich wszystko, co było dostępne, a później tego już nie weryfikowano i nie sprawdzano. Pozostawienie tych materiałów w takim stanie wprowadzałoby w błąd przyszłych badaczy, zniekształcało obraz tych czasów i ludzi.
4. II. 1992
Jerzy Karpacz (ostatni szef SB):
Nikt nie może dać gwarancji, że zawartość teczek odzwierciedla stan faktyczny. Może dojść do wielu niepotrzebnych dramatów osobistych tak, jak to już się zdarzyło w innych krajach.
1. VI. 1992
Wojciech Jaruzelski (ostatni I sekretarz KC PZPR, przewodniczący WRON-y):
Kto sieje nienawiść ten przegrywa. Niedobrze się stało, że dzisiaj, kiedy krajowi i całemu społeczeństwu potrzeba spokoju siły kierujące się emocjami zasiały niepokój i poczucie zagrożenia. Rad jestem, że sprawy zostały opanowane i chcę podkreślić w tym szczególną rolę Lecha Wałęsy. Uważam też, że należy uszanować wolę wyborców, którzy w październikowych wyborach głosowali na lewicę. Ma ona w naszym państwie wielką rolę do spełnienia.
10. VI. 1992
Józef Oleksy (poseł SLD):
Raz uruchomiony mechanizm zbiorowego potępienia wielkich grup ludzi zaowocuje wcześniej czy później naruszeniem demokracji prawnego charakteru państwa oraz standardu światowego praw i wolności obywatelskiej. (…) Sugerują [projekty ustaw lustracyjnych – red.] bowiem, że współpraca obywatela z legalnymi organami istniejącego realnie państwa może mieć charakter karygodny i przestępczy. Do rozliczenia stawiają więc nie tylko tych, którzy współpracowali prześladując innych i szkodząc ludziom, ale także współpracowników wywiadu i kontrwywiadu.
7.IX.1992
Leszek Miller (sekretarz generalny SdRP):
Ustawa dekomunizacyjna pozbawiłaby możliwości zajmowania stanowisk publicznych i kierowniczych setki tysięcy osób, wybitnych fachowców i specjalistów w wielu dziedzinach. Byłaby to strata dla gospodarki polskiej. Należałoby ją nazwać ustawą o mianowaniu wrogów. W państwie demokratycznym i państwie prawa nie ma odpowiedzialności zbiorowej, a do tego właśnie zmierza ta ustawa.
14. VIII. 1992
Fragmenty listu otwartego członków zarządu i rady „Stowarzyszenia na Rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej” (sygnatariuszami byli: Krzysztof Dołowy, Jacek Hołówka, Maria Janion, Janina Kotarbińska, Władysław Kunicki-Goldfinger, Zofia Kuratowska, Ewa Łętowska, Tadeusz Płużański, Barbara Stanosz, Magdalena Środa, Hanna Świda-Ziemba, Andrzej Wyrobisz, Krzysztof Żarnotal):
Uchwała Sejmu o ujawnieniu współpracowników UB i SB skompromitowała Sejm i rząd, pogłębiła destabilizację życia publicznego i wyrządziła wielu osobom nienaprawialną krzywdę moralną. (…) Fakty, o które tu chodzi, są z pewnością nie do zrekonstruowania na podstawie najpełniejszej nawet dokumentacji peerelowskich władz bezpieczeństwa; istotny jest bowiem nie tylko podpis na zobowiązaniu do współpracy, lecz także okoliczności, w jakich go złożono, motywy, intencje i następstwa tego aktu, a w każdej z tych kwestii owe dokumenty z reguły milczą lub kłamią. 22. VII. 1992
Jacek Kuroń (poseł Unii Demokratycznej):
Wszyscy, którzy działali w opozycji mają w MSW swoje teczki, kryptonimy. Trzeba więc sporo czasu i dobrej woli, by stwierdzić czy dana osoba była informatorem, czy też to o niej zbierano informacje. Znamy to z Czechosłowacji, gdzie ludzi, na których zbierano dossier, ogłoszono ubekami i trzeba było nie lada wysiłku, aby na podstawie dokumentów dojść, jak było naprawdę odwoływać. A nie ma przecież gwarancji, że SB nie fałszowała dokumentów. Powiem więcej, wiemy, że fałszowała. (…) Nie ulega wątpliwości, że na każdego aktywniejszego coś spadnie, każdemu coś zostanie wypomniane, ojcowie i dzieci, siostry i bracia. I ze świecą będziemy szukać takich, którzy potrafią w swojej obronie nie wyciągać czegoś z biografii kolegi. Słowem rozpocznie się wielkie piekło, które dosięgnie wszystkich autorytetów.
4. VI. 1992
Krzysztof Kozłowski (minister MSW w rządzie T. Mazowieckiego):
Z zachowanych dokumentów nie wynika jednoznacznie, kto był osobą ściganą, kto „namierzaną” jako źródło informacji, a kto aktywnym tajnym współpracownikiem. Łatwo pomieszać współpracowników SB z tymi, których chciano zwerbować, choć oni nawet o tym nie wiedzieli.
29. V. 1992
Henryk Majewski (minister MSW w rządzie Jana K. Bieleckiego):
Nie może być mowy o ujawnianiu agentów byłej SB. Są tylko dwa wypadki, gdy tajność takich informacji może być naruszona: morderstwo i zdrada stanu. W strategicznym interesie państwa leży zachowanie takich tajemnic na zawsze.
24. V. 1991
Jerzy Zimowski (wiceminister MSW w latach 90-tych):
Problem ten [tzn. ujawnienia agentury SB – red.] uzależniliśmy od zrobienia bilansu, czy ujawnienie przyniesie więcej szkód czy pożytków. Wyszło, że więcej szkód. Uznano więc, że jest to niecelowe. (…) Trzeba mieć na uwadze, iż tajne służby były legalnymi organami państwowymi i współpraca z nimi była legalna. Trzeba więc podjąć dyskusję polityczną o tym okresie. Czy był on zbrodniczy, czy dało się żyć. Czy cały okres PRL wymazać, a wraz z nim miliony ludzi. (…) Uchwała lustracyjna bije w klasę polityczną i masakruje ją. Będą pomówienia i lata miną, nim się ktoś oczyści…
Jan Widacki (wiceminister MSW 1991/92):
MSW nie ujawni „Solidarności” nazwisk członków związku, którzy w przeszłości współpracowali ze Służbą Bezpieczeństwa. W 1989 r. część dokumentacji tajnych służb została zniszczona. Ponadto część tajnych agentów nigdy nie była ewidencjonowana. Wreszcie, część teczek prawdopodobnie została sfabrykowana przez SB. Stwarza to możliwość manipulacji, skazanie wielu niewinnych ludzi „na cywilną i polityczną śmierć”.
9. VIII. 1991
n