
![]()
Sejm wrogiem nr 1?
Ze wszystkich stron słyszmy miażdżącą wręcz krytykę polskiego parlamentaryzmu. Krytyka ta dotyka wszystkich instytucji państwa demokratycznego, lecz nie trudno zauważyć, że istnieją owce czarne i czarniejsze. Sejm gra rolę chłopca do bicia nr 1.
To prawda, że państwo polskie jest chore. Lecz była ona znana od dawna. Nowością jest to, że choroby państwa polskiego stały się oczywistymi dla szerokiej publiczności. A wraz z tą świadomością przyszła presja, by państwo polskie naprawić.
Dzisiaj obserwujemy walkę tych sił, które chce Polskę odnowić, z siłami zachowawczymi, które bronią porządku ukształtowanego przy okrągłym stole – porządku agentury, nieformalnych powiązań, nepotyzmu, korupcji...
Trzeba dużo złej woli, by nie dostrzegać, że spośród wszystkich instytucji państwa demokratycznego najwięcej zasług w tej walce ma Sejm. Wobec paraliżu wymiaru sprawiedliwości, to sejmowe komisje śledcze stały się jedynym skutecznym narzędziem ujawniania i napiętnowania przestępczych powiązań polityki, biznesu oraz obcej agentury. To Sejm uzmysłowił opinii publicznej wagę nierozwiązanych spraw w stosunkach polsko-niemieckich, to Sejm pierwszy usunął ze swojego grona ludzi działających na szkodę państwa – takich jak niesławni bohaterowie afery starachowickiej.
A co robią inne państwowotwórcze instytucje jak Prezydent czy Rada Ministrów? Prezyden wręcz patronuje polityczno-przestępczej strukturze żerującej na państwie (wystarczy zwrócić uwagę na rolę prezydenckich przyjaciół w aferach Orlenu, PZU czy Rywina, jak również we wcześniejszych jak afera Banku Śląskiego). Rada Ministrów zaś jest elementem owej struktury, odpowiadając jednocześnie za powszechnie nie akceptowaną w społeczeństwie politykę gospodarczo-społeczną.
W jaki sposób można wytłumaczyć tę zadziwiającą dysproporcję ocen Sejmu oraz Prezydenta i Rządu? Czy przy przypadkiem nie mamy tu do czynienia z próbą obciążenia całej klasy politycznej grzechami czerwonej mafii?
Sejm swoich aferzystów napiętnuje. Kwaśniewski, broni, chroni i usprawiedliwia? A przy okazji nie przypadkiem broni tradycji okrągłego stołu i III RP. Tradycji nieformalnych porozumień, nienaruszalnych kolegów z WSI, i tradycji, w której broni się interesów zagranicznych inwestorów przeciw państwu polskiemu.
Na pewno Sejm jest instytucją daleką od ideału. Jednak obecnie jest to jedyna instytucja państwa demokratycznego, która podejmuje wysiłki na rzecz naprawy państwa. To Sejm uzmysławia nam wszystkim, w jakim bagnie tkwi III RP. I trzeba to docenić, gdyż inaczej koniecznej naprawy państwa nie zdołamy dokonać. Bo niby kto, jeśli nie Sejm, miałby to uczynić? „Pierwszy” i jego „grupa trzymająca władzę“?
Krzysztof S. Skibiński