Jeżeli Ojczyzna jest domem naszym, to język jest dachem ów dom osłaniającym. [Jan Paweł II]

Pasierbowie język polskiego


Na przestrzeni dziejów język jest podstawowym elementem utrwalającym duchowo-kulturową tożsamość narodu. Naród żyje, póki język jego żyje. Stąd też w wielu krajach europejskich (m.in. w Belgii, Francji, Irlandii, Litwie, Łotwie i Słowacji) obowiązują ustawy o ochronie języka, a w niektórych (np. w Austrii i w Niemczech) są nawet stosowne zapisy konstytucyjne. A jak w Polsce wygląda prawna ochrona języka ojczystego?

Znamienne, że w Konstytucji RP z 1997 roku zapisano - ze wszech miar słusznie - iż “godło, barwy i hymn Rzeczypospolitej Polskiej podlegają ochronie prawnej” (art. 28 ust. 4), natomiast ani w żadnym artykule Konstytucji nie ma wzmianki o ochronie prawnej języka polskiego.

W pierwszym zdaniu art. 27. Konstytucja RP czytamy, że “W Rzeczypospolitej Polskiej językiem urzędowym jest język polski”, lecz już następne zdanie osłabia wagę tej jasnej normy prawnej, gdy enigmatycznie stwierdza, iż “Przepis ten nie narusza praw mniejszości narodowych wynikających z ratyfikowanych umów międzynarodowych”. Trudno uwierzyć, by zapis ten pojawił się w Konstytucji przez przypadek, skoro tworzy tak szerokie - bo niejasno wytyczone - pole do przyszłych harców ustawodawczych.

Skoro Konstytucja milczy o ochronie prawnej języka polskiego, otwiera to szeroką bramę przed chętnymi do rozmiękczania ustawy o języku polskim i innych regulujących te kwestie aktów prawnych.



Naród żyje - dopóki język jego żyje. Bez języka narodowego nie ma narodu.

Karol Libelt

1807 - 1875


W drugim roku obowiązywania nowej Konstytucji 7 października 1999 roku Sejm uchwalił, Senat zatwierdził a prezydent podpisał ustawę o języku polskim (1). Opór opozycji sprawił, że ustawa leżakowała w Sejmie przez dwa lata - od 1997 roku. Następnie ustawę kilkakrotnie nowelizowano, osłabiając jej znaczenie. Nowela z 12 października 2000 roku dopuściła używanie języków obcych w “polskich normach”. Nowelizacja z 4 marca 2004 roku zniosła obowiązek zawierania umów o pracę w języku polskim. Kolejną nowelę wprowadzono 6 stycznia 2005 roku, gdy przepisami ustawy o mniejszościach narodowych ustanowiono nieznane dotąd przywileje dla mniejszości narodowych na terytorium RP. Znaczenie ustawy o ochronie języka polskiego jest także osłabiane przez zaniedbanie obowiązku jej przestrzegania i obowiązywania.

Wprawdzie art. 3.1. ustawy z 7 października 1999 roku mówi, że ochrona języka polskiego polega w szczególności na “przeciwdziałaniu jego wulgaryzacji”, ale w praktyce ten przepis jest powszechnie, w sposób wyzywająco-lekceważący, łamany.

Lekceważenie języka Narodu jest lekceważeniem Ojczyzny. Tymczasem możliwości i wpływ naszego języka są ograniczane nie tylko przez obcych, ale także - o zgrozo - przez Prezydenta RP oraz wybrańców Narodu w Sejmie i Senacie.

Póki jeszcze jesteśmy narodem liczącym się w Europie i w świecie - brońmy naszego języka, jeśli chcemy być narodem wolnym i suwerennym. Brońmy polszczyzny tu i teraz, póki jeszcze posługuje się nią 50 milionów rodaków (w tym 10 milionów poza granicami kraju).



Qualis sermo - talis animus.

[Jaki język - taka dusza.]

Św. Augustyn

354 - 430


Autorzy wydanego w 1999 roku “Orędzia o stanie języka na przełomie tysiąclecia” stwierdzili, że język polski jest “zainfekowany wulgaryzmami” i snobowaniem się na “zachodniość”.

Wulgaryzacja polszczyzny z roku na rok przybiera coraz bardziej zastraszające rozmiary. Bluźnierstwa coraz częściej słyszy się, chcąc nie chcąc, także w miejscach publicznych - nie tylko w wykonaniu młodzieży, ale i osób dorosłych obojga płci. Dlaczego tak strasznie profanowana jest polska mowa? Dlaczego my, Polacy, pozwalamy na to? Dlaczego w takim poniżeniu jest dziś w Polsce ten wspaniały dar Boży - nasz język narodowy, nasza mowa? (2)

Przyczyny są złożone, a jedną z ważniejszych jest ofensywa przenikającego niemal wszystkie dziedziny naszego życia liberalizmu w wersji postmodernistycznej. Rozmiękcza on normy, luzuje nakazy i zakazy moralno-obyczajowe i religijno-światopoglądowe, wywraca do góry nogami hierarchie, podważa autorytety, a wszystko to wpływa także na język ojczysty.

Luz i rozchwianie norm językowych upowszechnia znaczna część środków przekazu. Liberalne inklinacje wykazują też niektórzy głośni językoznawcy. Prof. Jerzy Bralczyk - i nie on jeden! - dopuszcza funkcjonowanie w języku polskim obok tzw. norm wzorcowych także tzw. norm potocznych.

Gdy taka norma potoczna akceptuje wulgaryzmy językowe, oznacza to kolizję z ustawą o języku polskim. Są miasta (3), których samorządy wyżej od wulgarnych “norm potocznych” cenią prawo. Stosując przepisy Kodeksu wykroczeń (4) próbuje się tam karać grzywnami osoby, które w miejscach publicznych używają bluźnierczo-wulgarnych wyrażeń i zwrotów. Tu z polemiką występuje kolejny profesor, Jacek Wódz (5). Socjolog ów głosi, że “pozbawilibyśmy się autentyczności, gdybyśmy odrzucili niecenzuralne słowa”. Profesor Wódz głosi także: “Jeżeli celem użycia wulgarnego słowa jest wyrażenie emocji, ale nie poniżenie, nie widzę problemu”. Jego pogląd idealnie współgra ze stanowiskiem, jakie w czasie sejmowej dyskusji poprzedzającej uchwalenie ustawy o języku polskim zajął Piotr Gadzinowski, poseł SLD. Proponował on wykreślenie z projektu ustawy zapisu o przeciwdziałaniu wulgaryzacji języka (6). Czy nie jest stratą czasu przypominanie w tym momencie słów sekretarza generalnego ONZ, Daga Hammarskjoelda (1905-1961), który napisał w “Drogowskazach” (7), że: “Szacunek dla słowa jest pierwszym wymogiem dyscypliny, zdolnej wychować człowieka dojrzałego umysłowo, uczuciowo i moralnie”.



Wykwintne maniery, delikatność towarzyska, wystrzeganie się prostackich nałogów, obejmowano wyrazem “polityka”. Kto obrażał swoim zachowaniem się dobre towarzystwo, był człowiekiem “niepolitycznym”.

[“Życie polskie w dawnych wiekach”]

Władysław Łoziński

1843 - 1913


Wydaje się, że stan wulgaryzacji naszego języka sięga dziś niemal apogeum. Jak temu zaradzić?

Współdziałając ze sobą dom, szkoła, Kościół, organizacje społeczne, pisarze i publicyści mają duże możliwości leczenia antyjęzykowej zarazy. Działając w osamotnieniu nie będą w stanie opanować żywiołu, który niszcząc polszczyznę, niszczy zarazem korzenie polskości i całe życie duchowo-intelektualne Narodu. Systematyczna i mozolna praca rodziców, nauczycieli, księży katechetów, kaznodziejów, zakonnic pracujących w placówkach oświatowo-wychowawczych, publicystów i pisarzy katolickich oraz organizacji społecznych powinna z czasem przynieść efekty.

Kościół katolicki przez długie wieki mozolnie pracował nad kształtem polskiej mowy, polskiego języka i polskiej kultury. Także dziś spoczywa na nim patriotyczno-moralne zobowiązanie do dbania o to pole pracy.

W roku 1287, w Statutach arcybiskupa Jakuba Świnki zapisano “aby wszyscy kapłani w każdą niedzielę, podczas uroczystej Mszy świętej, po odśpiewaniu Credo, zamiast kazania wyjaśniali ludowi po polsku Skład Apostolski i Modlitwę Pańską”. W Statutach tych zapisano też nakaz, aby “dla zachowania i rozpowszechnienia języka polskiego (...) w poszczególnych miejscowościach, gdzie są kościoły katedralne i klasztorne (...) mianowano takich kierowników szkół, którzy dokładnie będą znali język polski...” (8).

Dbali o język polski, walczyli o jego czystość i urodę polscy pisarze - od Ładysława z Gielniowa, Reja i Kochanowskiego poczynając. W roku 1551 Marcin Bielski gromił tych, co nie dbają o język ojczysty, bo “muszą być pasierbowie jej, a nie właśni synowie, iż tak gardzą macierzyńskim językiem, w cudzym się więcej kochając a swój opuszczając” (9).



Język swój i naród pogubicie. Będziecie nie tylko bez króla własnego, ale i bez ojczyzny, wygnańcy, wszędzie wzgardzeni, ubodzy, włóczęgowie, których nogami popychać będą ci, co was przedtem poważali...

ks. Piotr Skarga

1536 - 1612


Jakże aktualnie brzmią ostrzeżenia księdza Piotra Skargi. Czyż jego słowa nie odnoszą się też do naszego pokolenia? Sprzedajni Polacy nie raz przykładali rękę do utraty niepodległości i uciemiężenia narodu. Nie chcieli słuchać natchnionego sejmowego kaznodziei.

Już po pierwszym rozbiorze, a jeszcze przed ostateczną klęską rozbiorów ksiądz Onufry Kopczyński w “Gramatyce dla szkół narodowych” (10) ostrzegał i przypominał, że “pisać trzeba po polsku: bo ostatnia byłaby nieroztropność używać niezrozumiałego język”.

Język służył narodowi także w czasach niewoli. Wincenty Pol stawiał go na równi z Wiarą, Ojczyzną i sumieniem, a młodszy od Pola o pół wieku Antoni Lange (11) pisał, że “Są słowa święte jak ołtarze Boga, / I takie mądre jak lasów milczenie, / I tak podniosłe jak do niebios droga.”

Także dziś wiele osób, w tym duchownych, prowadzi zdecydowaną walkę o ocalenie i czystość języka narodowego (12) . Musi to być jednak zintegrowana walka Kościoła, szkoły, rodzin, organizacji społecznych, pisarzy, publicystów...

Szkoda, że na razie trudno liczyć na wsparcie tak mało widocznych ostatnio instytucji powołanych do obrony naszego języka narodowego, takich jak Rada Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk czy Komisja Kultury Języka Komitetu Językoznawczego PAN. Szkoda, że te rady funkcjonują jakby z dala od bieżącego życia kraju, z dala od aktualnych wyzwań i potrzeb (13). Wielka szkoda!


JAN NOWAK

Zduńska Wola

(emerytowany nauczyciel

języka polskiego)


(1) Dz. U. z dn. 8 listopada 1999 r.

(2) Jaki to piękny dar mówić, powiedzieć słowo, nazwę, imię. Jaki to piękny dar wypowiedzieć myśl! - mówił ks. bp Józef Zawitkowski [“Kochani moi! Świętokrzyskie kazania radiowe”, Warszawa 1995, tom I, str. 34.]

(3) Chełm, Elbląg, Świdnica i szereg innych.

(4) 141. Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.

(5) Dziennik Łódzki, 12 listopada 2004 r.

(6) Szczegóły w stenogramach sejmowych oraz w: R. Surmacz, Język czy ozór. Nasz Dziennik. 5 sierpnia 1999 r.

(7) Wyd. ZNAK. Kraków 1981, str. 81.

(8) Cytat za: Jan Paweł II o dziejach Polski. Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne. Radom 2004, str. 37-38.

(9) W dedykacji autorskiej na egzemplarzu “Kroniki wszytkiego świata” ofiarowanym królowi Zygmuntowi Augustowi.

(10) Przygotowanej w ramach prac Komisji Edukacji Narodowej i wydanej w roku 1778.

(11) Antoni Lange (1861-1929) od roku 1926 był członkiem Straży Piśmiennictwa Polskiego.

(12) Nie możemy pozwolić na alienację naszej mowy i kultury napisał ks. dr Zdzisław Lipiński [Nasz Dziennik, 30 maja 2003 r.]

(13) Komisja Języka Religijnego PAN ma zawężone pole działania, więc tematu jej działalności szerzej tu nie rozwijam.