Arena i inne afery z Belką w tle


Rozmowa z Krzysztofem Łączyńskim, w latach 2001-2002 pracownikiem

a w maju i czerwcu 2001 roku dyrektorem biura zarządu Tel-Energo S.A.


Negatywnymi bohaterami afery Areny są osoby znane z pierwszych stron gazet: obecny premier Marek Belka i minister Sławomir Cytrycki, którzy zasiadali w Radzie Dyrektorów i Wspólników TDA Capital Partners Inc, prezes PSE S.A. Krzysztof Żmijewski i jego doradca, wiceprezes PSE, Zbigniew Gidziński, prezes Tel-Energo Piotr Ogiński, doradca prezesa Ogińskiego Piotr Niemczyk oraz minister Longin Komołowski. Te nazwiska najczęściej padają w związku ze sprawą Areny.

Afera Areny polegała na próbie wyłudzenia około 100 milionów złotych z giełdy i na próbie wyprowadzenia około 100 milionów złotych ze spółki skarbu państwa (Tel-Energo) do specjalnie stworzonej spółki prywatnej (E-Connections), która była własnością cypryjskiej spółki Auradia. Próby te zostały skutecznie udaremnione przez prezesa Tel-Energo Jerzego Urbanowicza, który został mianowany na to stanowisko pod koniec maja 2001 roku, a odwołany przez SLD już na początku 2002 roku.

Afera Areny jest jedną z wielu afer, w które zamieszana jest spółka TDA Capital Partners Inc. Inne to:

kilkusetmilionowa afera związana ze skandaliczną sprzedażą Stoczni Gdańskiej,

sprawa przekazania 225 milionów złotych przez Wieczerzaka z PZU Życie do funduszy zarządzanych przez TDA CP,

szeroko opisywana w prasie sprawa przekazywania pieniędzy publicznych do przychodni lekarskiej Luxmed.

Wszystkie te afery były w zagadkowy sposób umarzane przez rozmaite prokuratury. Afera w PZU, w którą zamieszany był syn premiera Leszka Millera, została po artykułach prasowych w popłochu “odkręcona” po aresztowaniu Wieczerzaka. Inne afery wciąż są aktualne.

Aferę Areny zaplanowano i wykonywano, lecz w ostatniej chwili została udaremniona na skutek oświadczenia prezesa J. Urbanowicza - jednego z nielicznych prezesów spółek skarbu państwa, który zdecydował się aferzystom powiedzieć zdecydowane: nie!

Rozmawiamy z Krzysztofem Łączyńskim o głośnej w 2001 roku aferze związanej z nieudaną próbą wejścia portalu Arena.pl na giełdę. Nasz rozmówca w latach 2001-2002 pracował w Tel-Energo S.A., która była uwikłana w aferę Areny. W maju i czerwcu 2001 roku był dyrektorem biura zarządu Tel-Energo i bezpośrednim świadkiem tych bulwersujących wydarzeń.


Redakcja: Kiedy został Pan zatrudniony w Tel-Energo i czy wiedział Pan wcześniej o aferach, w których - jak dziś wiemy - pojawia się nazwa tej spółki Skarbu Państwa?

Krzysztof Łączyński: Zostałem zatrudniony przed mianowaniem Jerzego Urbanowicza prezesem Spółki. O aferach nic wtedy nie wiedziałem - podobnie jak większość pozostałych pracowników Tel-Energo. Dwa biznesy aferalne: Areny.pl i Porty Tx były przygotowywane przez niewielką grupkę kilku osób kierowanych bezpośrednio przez prezesa A. Sankowskiego, przedtem doradcę min. Wąsacza w Ministerstwie Skarbu.


Złotonośna Porta Tx


O portalu Arena było w swoim czasie głośno. Natomiast nazwa Porta kojarzy się raczej ze Stocznią Szczecińską?

Spółka Porta Tx była w 100 procentach własnością spółki Tel-Energo S.A. Z tego powodu miała podpisaną ze spółką Tel-Energo niezwykłą umowę dzierżawy łączy - umowę na ponad 20 lat, z gwarancją dostępności usług na poziomie 0,998 (podczas gdy Tel-Energo było wtedy w stanie świadczyć usługi z gwarancją na poziomie 0,95) i z karami umownymi o wysokości 200 procent czynszów miesięcznych w przypadku niedotrzymania gwarantowanego poziomu dostępności usług. Prezes Ogiński sprzedał tę spółkę przed swoim odejściem Pawłowi Ziółkowi i Sławomirowi Susowi (prezesowi Eurozet) za 10 tys. złotych, tzn. za tyle, ile wynosił jej kapitał zakładowy. Nie zerwał też wspomnianej umowy, która obejmowała także łącza międzynarodowe, gdy tymczasem spółka Tel-Energo w tej fazie biznesu nie miała jeszcze podpisanych umów z operatorami międzynarodowymi. Oznaczało to, że mając taką umowę, nie trzeba było nic robić, a można było zarabiać krocie na karach umownych.


Jak zakończyła się sprawa Porty Tx?

Po półrocznych twardych negocjacjach z Susem i Ziółkiem prezes Urbanowicz odkupił Portę Tx za 10 tys. złotych. Byłem świadkiem tych negocjacji. Sprawa Porty Tx była sprawą polityczną. Wiceprezesem tej spółki był związany z Urzędem Ochrony Państwa Krzysztof Bondaryk, który dawał jej swoistą ochronę. Po odwołaniu prezesa pan Bondaryk sądził się z Tel-Energo o trzy zaległe pensje.


Jak to możliwe? Urbanowicz po prostu odkupił za 10 tys. zł kurę znoszącą złote jajka?

Prezes Urbanowicz to stanowczy człowiek. Ta stanowczość dosłownie sparaliżowała Susa. Oddał to, co mu się nie należało. Rzeczywiście - można sądzić, że mógłby nie oddać, gdyż bezpośrednio przed sfinalizowaniem negocjacji dowiedzieliśmy się, iż prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie. Prezes Urbanowicz opowiadał później, jak prowadzący sprawę inspektor z komisariatu Warszawa-Włochy przepraszał go za to umorzenie, tłumacząc się, że decyzje zapadły wyżej.


Oszukańczy prospekt emisyjny Arena.pl


Z Areną było dużo trudniej?

Było znacznie mniej czasu. Prof. Urbanowicz został prezesem 24 kwietnia 2001 roku, dwa tygodnie przed planowanym wejściem Areny na giełdę. Pamiętam, jak nocami studiował akta Areny.


Zdążył?

W piątek 8 czerwca wydał trzyzdaniowe oświadczenie, które jednak ukazało się dopiero w poniedziałek 11 czerwca. To były trzy krótkie zdania, które - patrząc z dzisiejszego punktu widzenia - ocaliły naiwnym inwestorom giełdowym dziesiątki milionów złotych. Pierwsze zdanie mówiło, że wspólny biznes z Areną w postaci spółki prywatnej E-Connections jest dla Tel-Energo niekorzystny; drugie - że brakuje zgody rady nadzorczej, czyli właściciela; trzecie mówiło o etyce w biznesie. Przestraszony zarząd Areny sam zaczął odradzać inwestorom obejmowanie akcji.


Czego się przestraszył?

Wszystko wskazuje na to, że przełomowym punktem w sprawie było odzyskanie przez prezesa Urbanowicza Aneksu nr 3 do Umowy Inwestycyjnej spółki E-Connections. Był to dowód na to, że prospekt emisyjny Areny jest zwykłym oszustwem. Prezes Ogiński poinformował w nim Arenę, że nie został spełniony podstawowy warunek powstania spółki E-Connections - wyrażenie zgody Rady Nadzorczej Tel-Energo na objęcie akcji w podwyższonym kapitale spółki E-Connections. Pod aneksem podpisały się wszystkie strony, co było dowodem na to, że Arena zdawała sobie sprawę z tego, że spółka E-Connections nie mogła powstać. Na pierwszych stronach i w środku prospektu Areny napisano, że spółka ta jest głównym atutem Areny. Drukowanie prospektu aktualizowanego na 9 maja 2001 roku powinno zostać wstrzymane. Nic takiego nie stało się, zaś treść aneksu została ukryta przed inwestorami.


Jak to było możliwe?

Sprawozdanie CDM [Centralnego Domu Maklerskiego] PEKAO S.A. z końca maja 2001 roku nic nie mówi o aneksie i braku podstawowych zgód. Oznacza to, że organizujący emisję i sporządzający prospekt Areny dom maklerski również został wprowadzony w błąd. Jest to typowe przestępstwo giełdowe. W Stanach Zjednoczonych organizatorzy takiego biznesu długie lata spędziliby w więzieniu. Wystawia to bardzo złe świadectwo ówczesnemu prezesowi Giełdy a obecnemu ministrowi skarbu. O ile dobrze wiem, prezes Urbanowicz zawiadomił wówczas telefonicznie prezesa Jacka Sochę o istniejących w sprawie wątpliwościach. Bez skutku.


Tajemnice spółki Auradia z Cypru


Od 2001 roku minęło trochę czasu, więc proszę przypomnieć naszym czytelnikom, na czym - w największym skrócie - polegał biznes Areny.

Najpierw muszę powiedzieć kilka słów na temat spółki Tel-Energo (dzisiaj działającej pod nazwą Exatel) a potem powiem o Arenie. Spółka Tel-Energo była wówczas warta kilka miliardów złotych i była w 75% własnością Polskich Sieci Elektroenergetycznych (które są w 100 procentach własnością Skarbu Państwa). Natomiast portal Arena.pl był - przed emisją - w 99,97% własnością spółki CentralEuropa.com LLC zarejestrowanej w Delaware (USA). Pozostałe 0,03% były w rękach braci Pluteckich i jeszcze kilku innych osób fizycznych. Pod względem liczby użytkowników portal nie mieścił się w pierwszej trójce portali polskich. Przynosił wielomilionowe straty. Po emisji prawie 55% udziałów w Arenie.pl miała mieć spółka CentralEuropa.com.


A czyją własnością była spółka CentralEuropa?

Spółka ta była w 80% własnością spółki cypryjskiej Auradia Holdings (Overseas) Ltd. a w 20% - funduszy zarządzanych przez TDA Capital Partners Inc. Były to fundusze EEF, pierwszy i trzeci.


Kto był właścicielem spółki Auradia?

Skład właścicielski tej spółki jest mi do tej pory nieznany. Prezes Urbanowicz wynajął znaną wywiadownię gospodarczą, która miała sprawdzić spółkę Auradia, ale nawet jej się to nie powiodło.


Umorzone dochodzenia i hojna ręka prezesa


Czy spółka Tel-Energo miała inwestować w akcje Areny.pl?

Nie. Głównym biznesem Areny była spółka prywatna E-Connections S.A., która najpierw nazywała się NEWCO S.A. Tel-Energo miała inwestować w udziały spółki E-Connections. Właścicielem większościowym tej spółki w 50,53% była grupa spółek Auradii (CentralEuropa.com, Arena.pl i Arena.pl Inwestycje). Właścicielem mniejszościowym (49,47%) miała być spółka Tel-Energo.


Jakie pieniądze zainwestowała spółka Tel-Energo w biznes Areny?

Kapitał początkowy spółki E-Connections wynosił 500 tys. złotych. Miał zostać podwyższony do ok. 190 milionów złotych. Tel-Energo i spółki z grupy Auradii miały objąć udziały o wartości odpowiednio ok. 93 i ok. 95 milionów każda, w podanym powyżej stosunku procentowym. Udział Auradii był na tyle większy, by utrzymać władzę w spółce. Umowa Inwestycyjna, która była umową założycielską spółki E-Connections zakładała powstanie spółki 7 dni po zawiadomieniu Urzędu ds. Ochrony Konsumentów, po uzyskaniu zgody Rady Dyrektorów i Wspólników CentralEuropa, zgody Rady Nadzorczej Tel-Energo na objęcie udziałów w podwyższonym kapitale spółki E-Connections. Ostatniej zgody nigdy nie było. O ile pamiętam, pod koniec sierpnia Rada Nadzorcza explicite wyraziła brak zgody na objęcie akcji w podwyższonym kapitale E-Connections. Dzięki interwencji prezesa Urbanowicza straty były więc stosunkowo niewielkie.


Czyli, że spółka E-Connections nigdy nie powstała?

Dokładnie tak. Prezes Ogiński poinformował Arenę o braku zgody Rady Nadzorczej na powstanie spółki E-Connections, dopisując 27 kwietnia 2001 roku odręcznie w Aneksie nr 3 potrzebę uzyskania zgody Rady Nadzorczej Tel-Energo. Można było wtedy wstrzymać drukowanie prospektu. Ale nie zrobiono tego.


Jaką rolę odegrała w tej sprawie Komisja Papierów Wartościowych i Giełd?

Bardzo dwuznaczną. Przede wszystkim dopuściła do emisji spółkę Arena, będącą w istocie własnością nieznanej spółki cypryjskiej. Zachowano się więc podobnie, jak w znanej aferze Colloseum. Prezes Urbanowicz złożył do prokuratury doniesienie na poprzedni zarząd Tel-Energo o działanie na szkodę swojej spółki i powiadomił KPWiG o aferze z prospektem. KPWiG zmuszona była także złożyć doniesienie do prokuratury. Obie sprawy prawie jednocześnie umorzono w październiku 2002 roku. W wątku giełdowym najpierw pozbawiono Tel-Energo statusu pokrzywdzonego, a następnie umorzono sprawę. KPWiG nie czuła się pokrzywdzona i na tym sprawę zapewne zakończono.


Czy Rada Nadzorcza Tel-Energo wiedziała o sprawie Areny?

Oczywiście. Prezes PSE Krzysztof Żmijewski podpisał uchwałę, w której Rada Nadzorcza wyraziła kierunkową zgodę na prowadzenie rozmów przez Tel-Energo z grupą spółek cypryjskiej spółki Auradia. Czy wiedziała o tym, że w Umowie Inwestycyjnej i Umowie Międzyoperatorskiej oddano Auradii na wyłączność podstawową usługę operatorską “dial-up” [Internetu wdzwanianego] na ponad 20 lat (co w telekomunikacji oznacza: na zawsze)? Czy wiedziała o tym, że w podpisanej wcześniej Umowie Inwestycyjnej oddano Auradii większość na WZA, w radzie nadzorczej i zarządzie spółki E-Connections? Najprawdopodobniej tak. Prezes Żmijewski uczynił przecież podobnie w przypadku spółki Polenergia S.A., co zostało podniesione w raporcie NIK z 2002 roku. Prezes Żmijewski miał - jak widać - hojną rękę, jeśli chodziło o publiczne pieniądze. Prezes Urbanowicz prosił prokuraturę, aby zbadała te wątki. Prezes Ogiński działał na szkodę kierowanej przez siebie spółki i gdyby nie działania zapobiegawcze swojego następcy doprowadziłby do jej unicestwienia. Był pod olbrzymim naciskiem polityków ze swojego otoczenia.


Sieci i bezpieczeństwo


Właścicielem sieci światłowodowych, które dzierżawiło Tel-Energo były Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Jak to możliwe, że państwowa spółka odpowiadająca za bezpieczeństwo systemu elektroenergetycznego państwa, zgodziła się na prowadzenie rozmów z cypryjską spółką niewiadomego składu i pochodzenia? Jaki to mogło mieć wpływ na bezpieczeństwo Polski?


Spółka cypryjska o nieznanym składzie właścicielskim mogła być niebezpieczna dla PSE, których statutowym celem jest bezpieczny handel energią w kraju i za granicą. Na tych samych sieciach, na których miał być realizowany biznes Areny, jest również realizowana łączność technologiczna i kontrolna energetyki polskiej. Skala wszelkich zjawisk bezpośrednio lub pośrednio związanych z działalnością grupy kapitałowej PSE ma zasięg ogólnokrajowy i międzynarodowy, a tym samym ma znaczący wpływ na bezpieczeństwo kraju.


Proszę jak najprościej wyjaśnić czytelnikom, jakie są relacje między siecią zarządzaną przez PSE a siecią zarządzaną przez Tel-Energo?

Każdy, kto się tym interesuje wie, że PSE zarządza siecią elektroenergetyczną kraju. Nie każdy natomiast wie, że w znajdujących się na tych sieciach przewodach odgromowych znajdują się kable światłowodowe, które są podstawą sieci telekomunikacyjnej. Tą siecią zarządza Tel-Energo. Bezpieczeństwo dotyczy więc nie tylko energetyki, ale również telekomunikacji - dwu obszarów kluczowych dla funkcjonowania kraju. Z tego względu brak lub niedostateczny poziom bezpieczeństwa w grupie kapitałowej PSE stwarza istotne zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju. Do zagrożeń takich należy przede wszystkim destabilizacja gospodarki wynikająca z realnych zagrożeń dotyczących zachwiania stabilności systemów energetycznego i telekomunikacyjnego, prowadząca do zakłóceń podstawowych funkcji państwa. Drugim poważnym zagrożeniem jest obniżenie wiarygodności międzynarodowej państwa, zarówno w aspekcie wykonywania niezbędnych wewnętrznych funkcji państwowych, możliwości skutecznego i wiarygodnego spełniania zobowiązań określonych w umowach, jak i ze względu na niemożliwość realizacji założonych celów przez obecne na naszym rynku podmioty gospodarcze. Może to spowodować degradację zaufania do państwa, zwłaszcza na skutek utraty zaufania do skuteczności integralnego funkcjonowania jego podstawowych elementów. Pamiętam, że prezes Urbanowicz jasno artykułował te zagrożenia.


TDA Capital Partners, Belka, Cytrycki...


25 kwietnia 2001 roku prezes Żmijewski został przeniesiony do zarządu Polkomtela. Czy nowy zarząd PSE dalej kontynuował jego działania?

Bezpośrednio po odejściu prezesa Żmijewskiego zarząd Tel-Energo wpadł w panikę. Dwa dni później podpisał pogrążający Arenę aneks nr 3, o którym już mówiłem, chcąc w ten sposób ratować siebie w tym fragmencie sprawy. Trzeba wiedzieć, że inwestycje powyżej 3 milionów złotych zawsze wymagały zgody rady nadzorczej Tel-Energo (niezależnie od tego, że takiej zgody wymagało również powstanie spółki E-Connections), a to była potężna inwestycja wielkości 93 milionów złotych.

Nowy zarząd PSE składał się... z tych samych osób, co stary. Żmijewskiego zastąpił jego najbliższy doradca, Zbigniew Gidziński, poza tym wszystko pozostało bez zmian.


Czy Rada Nadzorcza Tel-Energo i zarząd PSE wiedziały o aferze z fałszywym prospektem?

Oczywiście. Prezes Urbanowicz informował te osoby; sam wysyłałem jego pisma do Rady Nadzorczej Tel-Energo, a potem do pani minister Aldony Kameli-Sowińskiej. Publicznie zarzucono wtedy prezesowi. Urbanowiczowi, że za bardzo interesuje się inwestorami. Była to skrajna głupota i nieodpowiedzialność ludzi głoszących takie poglądy. Inwestorzy - po przewidywanej klapie giełdowej - sądziliby się przecież nie z cypryjską spółką, a z Tel-Energo i to byłby koniec Tel-Energo. W PSE bacznie obserwowano sytuację. Ktoś przecież musiał być udziałowcem Auradii na Cyprze? Odtajnienie składu właścicielskiego tej spółki i zbadanie powiązań jej właścicieli byłoby zapewne wielką sensacją.


W jakie miejsca byłyby transferowane pieniądze z Areny?

Umowa Inwestycyjna przewidywała dla Tel-Energo rolę podobną, jak we wszystkich pozostałych biznesach TDA Capital Partners. Tel-Energo miało udostępniać sieć, którą dzierżawiło od PSE, inwestować olbrzymie pieniądze w infrastrukturę całego biznesu i w żadnym wypadku nie mogło mieć kontroli nad swoimi pieniędzmi. Beneficjantami publicznych milionów byłaby spółka Auradia na Cyprze i spółka TDA Capital Partners. Umowa Inwestycyjna przewidywała ponadto rozdysponowanie przez Auradię do 15% udziałów w spółce E-Connections dla małej grupki zaufanych pracowników Tel-Energo i osób spoza tej spółki. Nagrody te były potwierdzone w dodatkowej umowie o tzw. programie motywacyjnym.


Kto jest właścicielem spółki TDA Capital Partners?

Dokładnie nie wiadomo. Na pewno w Radzie Dyrektorów i Wspólników spółki TDA CP zasiadali minister Stanisław Cytrycki i obecny premier Marek Belka. Potwierdził to (w wywiadzie dla “Trybuny” z 28 maja 2003 roku) Leszek Miller junior, który pracował w tej spółce. Poza tym przewijają się w prasie nazwiska Krycha, Klukowskiego, Halickiego i Halpera.


Podsumowując: czy sprawa Areny była aferą giełdową na wielką skalę...

Prawdopodobnie tak. Wszystko wskazuje na to, że działania były wykonywane przez zorganizowaną grupę osób. Nie mogła być zrealizowana bez pomocy osób przygotowujących prospekt i wyrażających zgodę na wejście spółki na giełdę.


Od afery Colloseum do oszustwa z Areną


Co łączy aferę Areny z aferą Colloseum?

Siedziba Areny mieściła się przy ul. Przemysłowej 130 na Służewcu. W tym samym budynku znajduje się spółka Energomontaż Północ S.A. Zauważyłem, że główni wykonawcy afery Areny (W. Grzesiak i J. Giedroyć) oraz afery Colloseum (B. J. Jędruch) byli w tym samym czasie w tej samej radzie nadzorczej Energomontażu. W obu aferach próbowano wyprowadzić dziesiątki milionów z PSE S.A. i w obu przypadkach wykorzystano specjalnie w tym celu powołane spółki na Cyprze. W obu przypadkach prezesem PSE był K. Żmijewski i spółki wchodziły w niewyjaśniony do końca sposób na giełdę. Czy to jest tylko przypadkowa zbieżność? Jaka jest rola min. Sochy w tej sprawie? To trzeba będzie jeszcze zbadać.


Prawdopodobnie beneficjantami biznesu Areny byliby M. Belka i S. Cytrycki. Czy wie Pan coś o uczestniczących w tej aferze osobach z innych stron sceny politycznej?

Panowało ogólne przekonanie, że prezes Ogiński i jego zarząd byli w mniejszym lub większym stopniu pod olbrzymim naciskiem polityków i prezesa Żmijewskiego. Rada nadzorcza próbowała odwoływać prezesa Urbanowicza regularnie - co dwa, trzy tygodnie - poczynając od czerwca 2001 roku. Istotną rolę w tych usiłowaniach odgrywał prezes Z. Gidziński, który był bliskim doradcą prezesa Żmijewskiego, a później wszedł do zarządu PSE S.A. po jego odejściu (był też w radzie nadzorczej Telewizji Familijnej). Doradcą Ogińskiego był m. in. Piotr Niemczyk, związany w tym czasie z ministrem Longinem Komołowskim. Prawdopodobnie te osoby próbowały odwoływać prezesa Urbanowicza.


Co się działo, gdy prezes Urbanowicz wydał “trzyzdaniowe oświadczenie” i złożył doniesienia do prokuratury?

Sprawa działania zarządu Tel-Energo na szkodę swojej spółki została umorzona w Prokuraturze Warszawa-Ochota prawie jednocześnie ze sprawą giełdową w innej prokuraturze (dokąd została przesłana przez KPWiG), tzn. w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie.

Próbowano ukarać prezesa Urbanowicza odwołując go z funkcji prezesa.

Arena.pl złożyła pozew przeciwko Tel-Energo o odszkodowanie ponad 70 milionów złotych w Okręgowym Sądzie Gospodarczym w Warszawie. O ile wiem, ta ostatnia sprawa powinna skończyć się w najbliższych tygodniach.


Pański najkrótszy komentarz do “biznesu” Areny?

Tel-Energo SA miało wykonywać usługę na swojej sieci i przekazywać pieniądze ze spółki publicznej Tel-Energo do spółki prywatnej E-Connections, która została powołana specjalnie do tego celu, przy czym Tel-Energo nie miało żadnego wpływu na przepływ pieniędzy. Pieniądze te, bez zgody Tel-Energo i statutowej zgody rady nadzorczej tej spółki, mogłyby być w każdej chwili bez trudu przetransferowane na Cypr lub gdziekolwiek indziej.


Dlaczego Rada Nadzorcza Tel-Energo nie podjęła decyzji o nie obejmowaniu udziałów w E-Connections wcześniej? Miała przecież do tego prawo.

Oczywiście mogła i powinna podjąć taką uchwałę wcześniej. Miała obowiązek w ten sposób ostrzec inwestorów giełdowych. Działania prezesa Z. Gidzińskiego sparaliżowały jednak radę. Tę sprawę także powinna zbadać prokuratura. Chodzi o sprawę świadomego ukrywania przed inwestorami istotnych dla nich informacji, nie zawartych w prospekcie inwestycyjnym Areny i w komunikatach. Wiedziano o oszustwach Areny w tym prospekcie i biernie wyczekiwano na ich efekty.


Po wyborach


Kiedy odwołano prezesa Urbanowicza?

Po wyborach jesienią 2001 roku zarząd PSE S.A. i rada nadzorcza Tel-Energo pozostawały w niezmienionym składzie do grudnia. W tym czasie - już w porozumieniu z SLD - nadal próbowano odwoływać prezesa Urbanowicza. Do czasu, gdy Z. Gidziński znalazł posadę doradcy w NOM-ie, usiłowania te były bardzo intensywne. Efekt osiągnięto na początku stycznia 2002 roku. Prezes Urbanowicz został odwołany w czasie realizacji poważnego projektu budowy sieci IP MPLS, gdzie główną usługę stanowiła usługa “dial up”. Tej właśnie usługi zrzekł się wcześniej prezes Ogiński na ponad 20 lat na rzecz spółki cypryjskiej.


Czyli usługi te mogła wykonywać spółka Tel-Energo?

Do tego była powołana. Prezes Urbanowicz wcielił w życie w ciągu kilku miesięcy pomysły, które w spółce Tel-Energo były rozważane od wielu lat. Bez usług internetowych Tel-Energo było spółką mało konkurencyjną. Prezes Urbanowicz zrealizował sprawnie wcześniejsze pomysły bez udziału zbędnej spółki na Cyprze, podczas gdy jego poprzednik oddał usługi internetowe konkurencyjnej spółce prywatnej, na której powołanie zgodził się, podpisując odpowiednie umowy.


Kto został następcą prezesa Urbanowicza?

Następcą prezesa Urbanowicza został Andrzej Arendarski, który został później odwołany w atmosferze skandalu. Ale to temat na inną, też niekrótką rozmowę.


Chętnie wrócimy także do tego tematu. Czy Pańskie informacje i oceny można podsumować w ten sposób: prezes Urbanowicz zapobiegł aferze giełdowej na wielką skalę wykonywanej przez zorganizowaną grupę z prominentnymi osobami tle?

Jak najbardziej tak. Nie jest do końca wyjaśniona rola premiera Marka Belki w kilku kilkusetmilionowych aferach związanych ze spółką TDA CP. Nasuwa się też pytanie, czy jest przypadkiem, że umorzono prawie jednocześnie (w październiku 2002 roku) dwie różne sprawy w dwóch różnych prokuraturach w związku z doniesieniami złożonymi przez prezesa Urbanowicza? Czy sprawa tych umorzeń nie wiąże się z próbą podpisania ugody pomiędzy Areną a Tel-Energo? Grupa prominentnych osób usiłowała przejąć pieniądze z giełdy. Gdy to się nie udało, usiłowano wykorzystać wymiar sprawiedliwości w celu zagarnięcia 70 milionów złotych “odszkodowania”. Jest to postępowanie skrajnie nieetyczne.


Dziękujemy za rozmowę

n


Rozmawiał Zygmunt Ptak