Jak do tego doszło

Kieresjada 3


W poprzednich odcinkach Kieresjady pokazaliśmy, publikując dokumenty, że to prezes Kieres sam osobiście podjął decyzję o stworzeniu klauzuli 1983 r.


Czyli, krótko mówiąc, to prof. dr. hab. Leon Kieres jest odpowiedzialny za utajnienie akt esbeków takich jak Dankowski, Kiszczak, a także całej hordy pomniejszych, którzy skryci za prezesem Instytutu Pamięci Narodowej śmieją się w kułak.


Podopieczni Kieresa


Wszystkich bowiem agentów i funkcjonariuszy bezpieki po 1983 r., chroni decyzja prezesa Kieresa, by ich danych nie odtajniać i nie udostępniać ani badaczom, ani pokrzywdzonym. Nie jest to jedyna niezwykła decyzja, inną jest stworzenie tak rozdętego zasobu akt wydzielonych, o których istnieniu nawet nie wolno informować, że znalazły się tam nieomal wszystkie akta wywiadu SB, a co za tym idzie pupilków Jaruzelskiego i szczególnie chronionych przy okrągłym stole. To ci ludzie rządzą po dziś dzień, i to oni stoją za większością struktur mafijnych oplatających Polskę. Prof. Kieres utajnił też akta różnych pseudo-asów wywiadu, specjalnie nie sprawdzając czy tak być powinno.


Złamana ustawa


Przypomnijmy jednak, że miał taki obowiązek. Utajnić bowiem mógł tylko takie akta z okresu 1944-1990, których ujawnienie stanowiłoby zagrożenie dla państwa polskiego. I nie chodzi tu o PRL, które było sowiecką republiką, a o niepodległe państwo polskie. Tymczasem Kieres wykonując polecenia byłych esbeków utajniał wszystko, jak leci. Do tego stopnia, że czasami mamy do czynienia z samymi okładkami teczek zawierającymi wewnątrz co najwyżej kartę rejestracyjną poświadczającą, że ktoś był agentem wywiadu SB. Ale i to opatrzone jest klauzulą ściśle tajne.


Eksperci na zawołanie


Jak do takiego szaleństw mogło dojść? Oczywiście tchórzostwo Kieresa odegrało tu olbrzymią rolę. Ale nie tylko. Kieres na swoje usprawiedliwienie posługiwał się pseudo-ekspertyzami otaczających go ludzi. Jedną z nich, tekst p. prof. Rzeplińskiego, publikujemy poniżej na wieczną rzeczy pamiątkę. Warto, by cała opinia publiczna, ale szczególnie studenci, środowisko akademickie, wiedziały jak manipuluje się prawem, by zabezpieczyć spokój i dostatek komunistycznej agenturze.


w.k.