Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego

Po pierwsze konstytucja!


Konstytucja jest najwyższym prawem w Rzeczpospolitej Polskiej, organa władzy wykonawczej mają obowiązek sprawdzania, czy międzynarodowe zobowiązania nie naruszają norm konstytucyjnych oraz dbać w trakcie negocjacji, by nie dochodziło do takiego konfliktu. Żadne akty prawa wspólnotowego czy orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości nie mogą naruszać zasady nadrzędności norm konstytucyjnych - to podstawowe wnioski płynące z wydanego w dniu 11 maja orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.


Trybunał wydał wyrok w sprawie skargi złożonej przez grupę posłów prawicowych reprezentowanych przez Marka Kotlinowskiego (LPR), Jana Łopuszańskiego (Porozumienie Polskie) i Antoniego Macierewicza (RKN). Zdaniem wnioskodawców Traktat Akcesyjny, określający warunki przystąpienia Polski do UE, jest w wielu punktach sprzeczny z Konstytucją RP, a jego przyjęcie pogwałciło zasadę nadrzędności norm konstytucyjnych nad prawem traktatowym.


Zawiłe orzeczenie


Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego jest nieco zaskakujące. Sędziowie odrzucili skargę stwierdzając, że Traktat Akcesyjny jest zgodny z konstytucją, choć w szeregu zapisach szczegółowych z nią zgodny nie jest. Działając na podstawie 90 artykułu konstytucji RP władze mogą przekazać na rzecz „organizacji międzynarodowej” część swoich kompetencji (ustawodawczych, wykonawczych lub sądowniczych) ale, w żadnym z tych obszarów nie może dojść do transferu kompetencji podważającego sens istnienia i funkcjonowania organów państwowych, tworzącego sytuację, w której suwerenem stawałaby się organizacja międzynarodowa.

W komunikacie wydanym po ogłoszeniu wyroku czytamy dalej: przekazanie kompetencji w trybie artykułu 90 Konstytucji nie może pozbawić państwa zdolności do suwerennego działania, to bowiem naruszenie zasad wyrażonych w artykule 4 („Władza zwierzchnia w Rzeczpospolitej należy do Narodu”) i artykułu 5 („Rzeczypospolita Polska strzeże niepodległości”). Konstytucja uniemożliwia zatem przekazywanie kompetencji w zakresie powodującym utratę statusu państwa suwerennego przez Rzeczpospolitą.

Dynamiczny charakter integracji europejskiej nie oznacza rozszerzenia zakresu prerogatyw organów Unii Europejskiej na obszary, które nie były objęte transferem kompetencji. Nie jest dopuszczalne, aby organizacja międzynarodowa (jaką jest UE) sama ustalała swoje kompetencje, z pominięciem odpowiednich procedur przekazywania kompetencji przez państwa członkowskie na podstawie norm prawnych obowiązujących w tych państwach.

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej nie podważa statusu Konstytucji jako „najwyższego prawa Rzeczpospolitej Polskiej” (art. 8 ust. 1). Na terytorium Rzeczypospolitej przysługuje Konstytucji pierwszeństwo obowiązywania i stosowania, także w stosunku do wszystkich wiążących Polskę umów międzynarodowych, nie wyłączając umów przekazujących kompetencje władz państwowych organizacjom międzynarodowym, a tym bardziej - w stosunku do norm pochodnego prawa wspólnotowego. Konstytucyjne pierwszeństwo stosowania ratyfikowanej umowy międzynarodowej, a także prawa ustanowionego przez organizację międzynarodową na podstawie takiej umowy przed polską ustawą, w żadnym wypadku nie oznacza ich pierwszeństwa przed Konstytucją.

Po przystąpieniu do Unii Europejskiej mamy do czynienia z równoległym obowiązywaniem dwóch autonomicznych porządków prawnych - polskiego i unijnego. Nie wyklucza to ich wzajemnego oddziaływania a z drugiej strony - ewentualnego powstania kolizji między prawem europejskim a Konstytucją. W przypadku wystąpienia takiej kolizji do suwerennej decyzji Rzeczypospolitej Polskiej należałoby albo dokonanie odpowiedniej zmiany Konstytucji, albo spowodowanie zmian w regulacjach wspólnotowych, albo - ostatecznie - wystąpienie z Unii Europejskiej.


Trybunały mniej ważne


Zwierzchność Konstytucji nad prawem wspólnotowym zdecydowała o wcześniejszym rozstrzygnięciu Trybunału w sprawie zgodności z ustawą zasadniczą Międzynarodowego Nakazu Aresztowania (MNA) - sędziowie dali władzom 6 miesięcy na usunięcie tej sprzeczności, bowiem przyjęcie MNA w chwili obecnej naruszyłoby normy konstytucyjne.

Według sędziów Trybunału nie można też przyjmować za obowiązujące orzeczeń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS), jeśli byłby one niezgodne z Konstytucją. ETS jest uprawnionym, lecz nie jedynym depozytariuszem poprawnego rozumienia traktatów UE. Wykładnia ETS powinna mieścić się w zakresie przyznanym mu przez państwa członkowskie kompetencji, a zatem obowiązuje go zasada przychylności wobec krajowych systemów prawnych. Ponadto, jego orzeczenia nie mogą z wcześniej wymienionych przyczyny naruszać zasady zwierzchności Konstytucji na obszarze Rzeczypospolitej.


Eurokonstytucja do kosza


Sędziowie zwrócili uwagę na spoczywający na organach państwa obowiązek takiego negocjowania umów międzynarodowych (w tym aktów prawa wspólnotowego) by nie naruszały one ładu konstytucyjnego w Polsce. Wynika z tego zarówno obowiązek skrupulatnego sprawdzania (poprzez skierowanie zapytań i skarg do Trybunału Konstytucyjnego) czy podpisywane i ratyfikowane akty prawne nie są sprzeczne z ustawą zasadniczą, jak też przeciwstawiania się w negocjacjach rozstrzygnięciom kolidującym z Konstytucją.

Trybunał przyznał prawu UE pierwszeństwo przed ustawami, ale nie przed Konstytucją. Co więcej, organa władzy nie mają prawa dokonywać takich cesji swoich uprawnień, które naruszyłyby ład konstytucyjny lub podważyły zasadę zwierzchności ustawy zasadniczej na terytorium RP.

Tym samym Trybunał Konstytucyjny wykluczył przyjęcie Traktatu Konstytucyjnego UE w obecnym kształcie. Bowiem nie tylko koliduje on z ustawą zasadniczą RP, lecz ponadto ustanawia mechanizmy decyzyjne naruszające suwerenność państwową Rzeczypospolitej (polityka zagraniczna i bezpieczeństwa UE).


Skarga na media publiczne


W dwa dni po orzeczeniu Prezes Trybunału Konstytucyjnego Marek Safian przesłał mediom list otwarty do Prezesa Zarządu Telewizji Polskiej Jana Dworaka, w którym z prawdziwym zdumieniem i niepokojem odnotował całkowity brak zainteresowania mediów publicznych tak ważnym dla ładu prawnego RP rozstrzygnięciem Trybunału.

Milczenie telewizji publicznej w tej sprawie musi wywoływać zdumienie, a nawet zażenowanie nie tylko w środowiskach prawniczych, ale także wśród wielu dziennikarzy zajmujących się problematyką europejską i zwykłych odbiorców programów informacyjnych TVP S.A., których pozbawiono informacji na ten temat.

Powstaje na tym tle pytanie jak rozumieć „misję” telewizji publicznej i jej rolę w przekazywaniu informacji o podstawowych problemach naszego kraju, do których bez wątpienia należy informacja o najważniejszych rozstrzygnięciach sądu konstytucyjnego? Determinują one niekiedy sytuację wielu milionów ludzi. (...)

Niemal powszechne jest przekonanie o miałkości debaty publicznej w naszym kraju. Ale o podwyższeniu jakości tej debaty w dużym stopniu decydować mogą publiczne media. Sądzę, że nie zdołamy zbudować autentycznego społeczeństwa obywatelskiego bez dobrej i rzetelnej informacji w sprawach publicznych, stwarzając szanse na dokonywanie przez obywateli świadomych i racjonalnych ocen oraz decyzji o sprawach wpływających dzisiaj i jutro na los naszego Państwa - napisał Marek Safian.


opracował. a. r.