Nie lękajcie się być świętymi


Decyzja o rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II stanowi dla Polaków wielką radość. Oto bowiem - miejmy nadzieję już niebawem - będziemy mogli szukać przez jego pośrednictwo Bożego wsparcia. Zarówno w sprawach osobistych jak i wspólnych. Radość ta bierze się także z wdzięczności, że Kościół powszechny chce potwierdzić swoją mocą osobistą świętość tego, który stał się dla niektórych tak bliski, jak gdyby był członkiem ich rodziny.


Dla wielu po raz pierwszy świętość stała się czymś tak konkretnym. Raz jeszcze okazało się, że Jan Paweł II nie tylko nauczał słowami, ale pokazywał i przybliżał je swoim życiem. Nie tylko mówił o świętości, ale również pokazał, czym ona jest, jak wygląda człowiek święty, który jest blisko ludzi: z nimi i dla nich. Nie mówił zbyt często o samej świętości, ale była ona obecna w każdej z jego homilii - była tłem, punktem odniesienia, kryterium według którego należy oceniać swoje życie i to, co dzieje się na świecie. Była przestrzenią i atmosferą, w której żył i nauczał. Czasem tylko mówił o niej wprost. Tak jak w wezwaniu, które znalazło się w Orędziu na XV Światowy Dzień Młodzieży 2000 r.: „Młodzi wszystkich kontynentów, nie lękajcie się być świętymi nowego tysiąclecia!”.

Wciąż podkreślał, że celem działania Kościoła jest budzenie świętości wiernych. Nie można być tylko „poprawnym” chrześcijaninem, bo wówczas zwycięży mierność i łatwo zaprzepaścić cały skarb wiary. Letniość chrześcijaństwa Zachodu była jego wielkim cierpieniem. Nie ma bowiem większego zagrożenia dla miłości, jak obojętność. Podczas każdej pielgrzymki pokazywał wiernym wzory świętych, którzy są światłem świata”. Beatyfikował i kanonizował ich wielokrotnie więcej niż którykolwiek z jego poprzedników. Podkreślał, że świętość jest dla wszystkich, także dla ludzi świeckich - szczególnie dla małżonków. A dla kapłanów i biskupów jest czymś niemal nieodzownym.

Jaki owoc odniosły jego wezwania - to pozostanie przed nami zakryte, może częściowo będziemy mogli się o tym przekonać za wiele lat. Ci, którzy słuchali jego słów i patrzyli na czyny wierzą - a nawet wiedzą - że Jan Paweł II mógł tak przekonywująco mówić o świętości, gdyż sam czerpał z samego jej Źródła.


Witold Starnawski