
![]()
Na nowe czasy
Przesłanie Jana Pawła II skierowane do młodych ludzi żyjących na przełomie XX i XXI wieku przywołuje problemy, z którymi styka się obecny świat, i które będą musieli przezwyciężyć młodzi, jeśli chcą poważnie potraktować jego wezwanie. Jest to apel do budowania “cywilizacji miłości” – nie “gdzieś i kiedyś”, lecz “teraz”, bez ociągania się i odważnie, gdyż potrzebuje tego pogrążony w kryzysie świat. Zagrożenia, które w nim występują, sprowadzają się do kryzysu człowieka, który zdolny jest zgubić siebie i pogrążyć świat w chaosie. Jednym z symptomów kryzysu jest zagubienie sensu religijności: tak w życiu indywidualnym, jak w społeczeństwie. Budowanie świata tak “jakby Bóg nie istniał” doprowadziło do zdegenerowanego rozmienia polityki, wyprowadziło naukę na bezdroża, wypaczyło sens sztuki.
Jan Paweł II nie pisał wiele o tych zagrożeniach nie dlatego, że ich nie zauważał, lecz dlatego, że nie w krytyce, lecz w pozytywnym budowaniu widział właściwą drogę przezwyciężania kryzysu cywilizacji. Sam dawał przykład takiego działania – nie zwalczania zła, lecz budowania dobra. Kryzys – widoczny zwłaszcza w Europie – nie byłby tak głęboki, gdyby nie to, że sami chrześcijanie przestali rozumieć, kim są w świecie, zagubili swoje posłannictwo – stali się zwietrzałą solą i przygasłym światłem. Młodym – do których z nadzieją kierował swoje wezwania licząc, że to oni będą je realizować – stawiał wysokie wymagania. Podkreślał, że nie może ulepszać świata ktoś, kto nie potrafi zmienić siebie samego i nie jest gotowy do ofiarności i wyrzeczeń.
Nowy kształt religijności
Jan Paweł II przypominał właściwy sens pobożności. Nie może ona wyrażać się wyłącznie w praktykach i zewnętrznych gestach. Nie wystarczy nawet „moralna poprawność” postępowania, jeśli nie wiąże się z nim wewnętrzna przemiana człowieka który wie, dzięki Komu i dla Kogo żyje i działa. Odkrywanie na nowo prawdy chrześcijaństwa jest szczególnie ważne dzisiaj, kiedy wielu chrześcijan zatraciło swoją religijną tożsamość, albo też nie zyskało jej w pełni. W Europie żyje wielu chrześcijan, ale sama Europa staje się coraz mniej chrześcijańska. Pozostaje wprawdzie wciąż źródłem chrześcijaństwa, ale jest zarazem wylęgarnią antychrześcijańskich ideologii, promuje cywilizację, która jest w świecie spostrzegana jako antyreligijna (np. konsumpcjonizm), a nawet antyludzka (taką jest niewątpliwie „cywilizacja śmierci”). Powrót do prawdziwej religijności oznacza więc całościowe zaangażowanie człowieka – każda dziedzina jego życia: osobistego, społecznego, państwowego powinna być rozpatrywana także z perspektywy religijnej. Tylko chrześcijaństwo – z jego szacunkiem dla indywidualnej osoby – może sprawić, że „uświęcenie” wszystkich dziedzin życia może dokonać się z poszanowaniem wolności i nie przemieni się w fundamentalizm religijny, jak ma to zwykle miejsce w islamie.
Religia w życiu społecznym
Jan Paweł II ukazywał, że człowiek naprawdę rozumny i wszechstronnie wykształcony może – a nawet więcej – powinien być, człowiekiem religijnym. Odrzucał panujący co najmniej od czasów oświecenia schemat, jakoby religijność kłóciła się z wizerunkiem człowieka światłego. Wiara jest dla Jana Pawła II czymś naturalnym, oznaką mądrości, przejawem najwyższych władz ludzkiego ducha. Nie ten, kto wierzy powinien więc tłumaczyć się ze swojej wiary, lecz ten, kto nie wierzy. Wiara nie jest sprzeczna z wiedzą, nauka nie oddala, ale zbliża do tajemnic wiary. Także sztuka w swojej zdrowej postaci, a nawet sport i rozrywka mogą – poprzez piękno i radość – przybliżać człowieka do Boga. Żadna dziedzina ludzkiego życia nie może być wyłączona z odniesień religijnych. Religijność sięga do istoty człowieka, nadaje sens kulturze, stanowi fundament cywilizacji. Nie ma więc mowy o żadnej klerykalizacji życia publicznego, można jedynie mówić o odnalezieniu jego korzeni, które zostały zniszczone. I tak na przykład, prawo stanowione staje się źródłem bezprawia, jeśli odrzuca się zawarty w nim „czynnik transcendentny”, a więc nie chce się uznać, że powinno być oparte na prawie naturalnym, ostatecznie zaś – na prawie Bożym. Jan Paweł II miał nadzieję, że pokolenie młodych ludzi, którzy wiarę traktują całościowo i nie są obciążeni uprzedzeniami “laickiego racjonalizmu”, potrafią stawić opór głosicielom “starych oświeceniowych przesądów”, którzy chcą narzucić Europie swoją ideologię antyreligijności.
Trudne wymagania
Papież nie miał złudzeń, że budowanie nowej rzeczywistości społecznej da się osiągnąć bezkonfliktowo. Zwłaszcza, że program antyewangelizacji „jest wspierany olbrzymimi środkami finansowymi nie tylko w poszczególnych społeczeństwach, ale także w skali światowej” – jak pisał w “Pamięci i tożsamości”. Przeciwnie – jest to zadanie trudne, nie da się go osiągnąć, jeśli młodzi ludzie nie podejmą pracy nad sobą, czyli samowychowania, zwłaszcza, kiedy wychowawcy czy rodzice nie wywiązują się dobrze ze swoich obowiązków. Pamiętne pozostają słowa skierowane do młodych ludzi w Częstochowie podczas Apelu Jasnogórskiego w 1983 roku: Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali.
Nie obiecywał łatwych zwycięstw. Mówił też, że porażka nie musi oznaczać przegranej. Są sytuacje, w których należy być wiernym sobie, walczyć aż do końca broniąc słusznej sprawy - nawet, jeśli nie ma wielkich szans na zwycięstwo. Tak zapewne należy interpretować wypowiedziane przez niego słowa na Westerplatte w czerwcu 1987 roku:
Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje "Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można "zdezerterować".
Rodzina, Naród, Kościół
Wezwanie do budowania “cywilizacji miłości” nie jest łatwym zadaniem – widać to najlepiej, kiedy dostrzeże się, że chodzi tu o uzdrowienie i umocnienie działanie trzech dziedzin, które są szczególnie mocno atakowane we współczesnym świecie: rodziny, narodu i Kościoła. Jan Paweł II znaczną część swego nauczania poświęcił filozofii i teologii rodziny; wielokrotnie też podkreślał, iż oczekuje od młodych ludzi, że potrafią pokazać światu wartość małżeństwa i rodziny, że nie tylko obronią rodzinę przed atakami, ale umocnią ją świadectwem własnego życia. O narodzie mówił, że jest – podobnie jak rodzina - „rzeczywistością nie do zastąpienia” („Pamięć i tożsamość”), podkreślał, że naród nie jest wyłącznie wspólnotą etniczną, ale przede wszystkim wspólnotą kultury. A człowiek, który odrzuca tę wspólnotę - gnuśnieje i usycha. Przypominał również, że młodzi ludzie nie mogą czuć się „intruzami” czy „petentami’ w Kościele, lecz to oni powinni brać odpowiedzialność za Kościół. Tak mocne wezwanie do świętości oznaczało dla Jana Pawła II nie tylko samodoskonalenie siebie, ale przede wszystkim służbę innym i przemianę rzeczywistości wokół siebie.
Witold Starnawski