Ankieta „Christianitas”

Ortodoksja radykalna



Czy w polskim Kościele jest potrzeba ortodoksji radykalnej – to temat ankiety opublikowanej w najnowszym numerze kwartalnika „Christianitas” (nr 21/22 z 2005 r.). Nawiązuje ona do ogłoszonego w poprzednim numerze pisma artykułu Pawła Milcarka, który był również dyskutowany na łamach „Głosu”. Na ankietę odpowiadają przedstawiciele wielu środowisk. Można oczywiście zastanawiać się, na ile są to środowiska reprezentatywne dla polskiego katolicyzmu, także dla tego, co jest w nim żywe i owocne, na pewno jednak fakt takiej dyskusji sam w sobie jest czymś ważnym i potrzebnym.


Paweł Milcarek, redaktor naczelny pisma, rysując „mapę polskiego katolicyzmu” wskazywał na cztery strategie podejścia do problemu dechrystianizacji. Pierwsza – optymistyczna – oparta jest na przekonaniu, że zagrożenia wyłaniające się z przemian współczesności są pozorne, a w każdym razie są mniejsze od zysków. Można je więc przezwyciężyć – zagrożeniem jest tu „katolicki fundamentalizm”. Druga strategia „konformistyczna” charakteryzuje ludzi o poglądach fatalistycznych – świat zmierza w niepożądanym kierunku, ale niewiele da się zmienić. W związku z tym należy przystosować się do sytuacji i zaaprobować zmiany, których w gruncie rzeczy się nie aprobuje.

Zwolennicy trzeciej strategii określonej jako „tożsamościowa” wobec istniejących zagrożeń przyjmują – według Milcarka – postawę defensywną tj. skupiają się na doskonaleniu siebie i ewentualnie na tworzeniu małych wspólnot. Tę postawę charakteryzuje wycofanie się życia publicznego, schronienie się w „prywatność” ewentualnie „wspólnotowość”. Czwarta postawa opiera się na „strategii oporu” – chodzi o dawanie świadectwa prawdzie. Ten sprzeciw często jest jednak również zabarwiony fatalizmem – sprawy zaszły tak daleko, że nie ma już innego rozwiązania jak tylko sprzeciw, który zapewne i tak będzie nieskuteczny wobec naporu rzeczywistości.

Milcarek twierdzi, że jest możliwa jeszcze inna strategia – nie posiadająca wad poprzednich rozwiązań – jest to „ortodoksja radykalna”. Czym miałaby być – to już trudniejsza kwestia. Przede wszystkim wolna byłaby od fatalizmu i „ufna we własną żywotność wiary”. Milcarek odsłania taki archipelag ortodoksji radykalnej i widzi go np. w „aktywności środowisk skupionych wokół tradycyjnej Mszy łacińskiej, w formacji Opus Dei, w prowadzonej przez charyzmatyków walce duchowej z ideologią New Age, we „Frondowej” wersji neokatechumenatu, w dyskusji cywilizacyjnej poszczególnych historyków czy filozofów młodszego pokolenia”.


Katechizacja – rodzina, parafia, wspólnoty


Głosy przedstawicieli tych środowisk możemy odnaleźć we wspomnianej dyskusji. Grzegorz Górny, redaktor naczelny „Frondy” w tekście „Wspólnoty świadomego wyboru” pisze, że podstawą wszelkiej działalności na forum publicznym musi być katechizacja i formacja duchowa osób dorosłych. Taka katechizacja powinna być przede wszystkim prowadzona w rodzinach i parafii, ruchy i wspólnoty powinny ją wspierać, a nie zastępować. Postulat to niewątpliwe słuszny, warto jednak przy okazji zwrócić uwagę, że potrzebę (konieczność!) takiej formacji dorosłych wskazywał Jan Paweł II. Nie tyle w jakimś konkretnym tekście, orędziu czy przemówieniu, ale w całym swoim nauczaniu. Można rzec, że istotą duszpasterskich wysiłków Jana Pawła II było obudzenie w chrześcijanach pragnienia, potrzeby przemiany, nawrócenia, nieustannego doskonalenia, z drugiej zaś strony przypomnienie biskupom i kapłanom, że na tym polega podstawowa troska o Lud Boży.


Partyzanci prawdy


Robert Tekieli przypomina sformułowanie Krzysztofa Koehlera, który pisał w „brulionie” o „partyzantach prawdy”, czyli „o ludziach, którzy rozproszeni po całym kraju, odpowiadają na powołanie, a nawet wezwanie Boże do konkretnych działań, które wykonują, bez względu na to, jak są przyjmowane. Chodzi o ludzi „gorących”, którzy także będą nadawać kształt życia społecznego. Tekieli pisze: Jeśli «gorący» zorientują się ilu ich jest, jeśli zaakceptują fakt, iż mogą wpływać na rzeczywistość społeczną, zmienią oblicze naszego kraju. To powoli się już dzieje. Widać to wyraźnie w tym, w jaki sposób krzepnie ruch obrony życia, ruch przeciw przemocy w mediach, jak ludzie stowarzyszają się, jak wywierają presję na legislaturę. Nawet jeśli przyjąć, że jest zbyt optymistyczny obraz rzeczywistości polskiej, to trudno nie potwierdzić, że taki kierunek zmian byłby pożądany. Nie można też powiedzieć, że jest to wizja naiwna, skoro chodzi tu o wizję ewangelizacji opierającą się nie na jakichś „pomysłach”, ale na zaangażowaniu – owocne są te dzieła, „za które ktoś zdecydował się obumrzeć”.

Warto w tym miejscu dodać jedną uwagę – zaangażowanie, poświęcenie, radykalizm – i owszem, jednak o prawdziwej owocności decyduje Duch Święty - a nie nasze największe choćby zaangażowanie.


Radykalizm – ale jaki


Ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski związany z prałaturą Opus Dei zwraca uwagę, że słowo radykalizm, tak jak i ortodoksja, powinny być właściwie rozumiane. Potrzebny jest radykalizm, który nie prowadziłby do ucieczki od świata, ale budowałby nadzieję. „Ortodoksja nie może być odbierana jak nieracjonalność, niechęć do rozumowania, ślepota wobec złożonej rzeczywistości”. Radykalizm nie może stać się synonimem pychy, nienawiści i nietolerancji. Powinien to być radykalizm jedności życia, a więc również radykalizm działania. Tego właśnie możemy nauczyć się od świętych.


Bożki współczesnego świata


Redaktor naczelny pisma„Arcana” Andrzej Nowak pisze o potrzebie odrzucenia niefrasobliwości wobec prawd wiary. Prowadzi to do utrzymywania napięcia, jakie występuje między nauką Chrystusa a propozycjami współczesnego świata, które usiłuje on nawet narzucić Kościołowi. „Nie wypada, aby Kościół mówił o aborcji i antykoncepcji, o eutanazji – czyli o życiu i śmierci, ale powinien zajmować stanowcze, publiczne stanowisko wobec takich problemów jak antysemityzm, lustracja, wejście do Unii Europejskiej. Jakie stanowisko? Najczęściej zgodne z nauką tych, którzy stoją najbliżej tronu we współczesnym świecie: wielkich mediów.”

Warto jednak przypomnieć, że czym innym jest ideologizacja religii, czym innym zaś misja nauczycielska Kościoła – w jej ramach ma on nie tylko prawo, ale i obowiązek przypominać o istnieniu moralnych zasad w każdej dziedzinie życia, także w działaniach społecznych i politycznych. W tym sensie i Kościół i katolicy są zobowiązani do zajmowania stanowiska w kwestii lustracji czy Unii Europejskiej. Problem więc nie w tym „czy” ale „jak” Chodzi o uchwycenie istoty z chrześcijańskiego punktu widzenia, pokazanie zasad i kryteriów oraz granic, których przestąpić nie wolno. Tak rozumiem zaangażowanie Kościoła w aktualne i gorące kwestie – nie wolno ich przecież omijać.


Brak teologii oporu


Redaktor naczelny „Międzynarodowego Przeglądu Politycznego” i europarlamentarzysta Konrad Szymański mówi o nowym irenizmie: Zwolennicy nowego irenizmu, pokoju ze światem, nawet za wysoką cenę, w obliczu rugowania chrześcijaństwa z Europy snują rozważania o „teologii ostatniego miejsca”, która ma chrześcijanom nakazywać bierność, a w wersji jeszcze bardziej perwersyjnej przykładać życzliwie rękę do tego nowego achrześcijańskiego porządku. Ma to być radykalna konsekwencja pokory. Jego zdaniem brak jest przemyślanej „teologii oporu”. Potwierdza on krytykę „nurtu tożsamościowego”, który jego zdaniem jest nieobecny w życiu publicznym w Polsce.


Nierozliczenie zdrad komunizmu


Paweł Nowacki, jeden ze współtwórców telewizyjnego programu „Warto rozmawiać” wypomina brak rozliczenia z komunizmem. To jest właściwie poważny dramat Kościoła w Polsce. Z jednej strony pontyfikat papieża-Polaka wołającego o ludzi sumienia, a z drugiej nadzwyczaj okazjonalny głos katolików w Polsce, na temat kim byliśmy jako społeczeństwo i jako katolicy w czasach komunizmu. Kto zdradził, a kto pozostał wierny? Kto odpokutował swoje winy, a kto uważa, że nic się nie stało?

Dlaczego katolik zdradzał swoich braci? Z jakich powodów kapłan zdradzał swoich wiernych? Dlaczego biskup donosił na swoich wiernych, na swoich kapłanów? (…) Nie rozliczenie tego grzechu zdrady w sumieniach pozostawia nas ciągle uwikłanych w tamtą epokę. Czy doczekamy się heroicznej spowiedzi? Czy usłyszymy głos kapłana, który gotów jest wyznać i błagać o przebaczenie Boga i bliźnich, że ich zdradził? Tyle Nowacki. Szkoda, że takie pytania stawiane są tak rzadko albo, że przypisuje się im wyłącznie podtekst ideologiczny i polityczny. Wszelkie dyskusje o współczesnych „wyzwaniach” katolików są tylko pięknoduchostwem, jeśli nie uwzględniają tego rozliczenia z komunizmem.


W obronie filozofii


Do rozprzestrzeniania kontrrewolucji wzywa natomiast Arkadiusz Robaczewski, dyrektor Instytutu Edukacji Narodowej. Przy bierności rzesz ludzi dobrych, przy letargu pasterzy Kościoła, przy obojętności nas samych na nasze własne słabości i grzechy – dogorywa cywilizacja chrześcijańska – pisze Robaczewski. Zwraca on uwagę na potrzebę intelektualnej – a przede wszystkim filozoficznej i teologicznej – formacji kapłanów i katolickich elit. To raczej rzadki głos w obronie filozofii, która – tu trzeba się zgodzić z oceną – traktowana jest „z nonszalanckim lekceważeniem”. Jakie są konsekwencje tego odrzucenia filozofii? Robaczewski pisze: Fakt takiego stosunku do formacji intelektualnej, zwłaszcza filozoficznej, jest przyczyną tego, że wielu ludzi Kościoła nie rozumie zjawisk cywilizacyjnych, nie jest w stanie dostrzegać ich źródeł, przewidywać konsekwencji. Ów brak klasycznego filozoficznego wykształcenia, niechęć do niego, o której z przykrością i troską mówili papieże, powoduje również i to, że kapłani, biskupi, profesorowie w seminariach z wielką łatwością poddają się cywilizacyjnym i intelektualnym nowościom, które są duchowymi truciznami, doprowadzającymi do tego, że coraz częściej w życiu społecznym i indywidualnym Bóg staje się „Wielkim Nieobecnym”. Walka z takimi zagrożeniami cywilizacji to jeden z elementów „kontrrewolucji”, którą proponuje Robaczewski odwołując się zresztą do myśli Feliksa Konecznego.


Rycerze Kościoła Wojującego


Rycerską wersję” obecności chrześcijan w życiu publicznym prezentuje Sławomir Olejniczak, prezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi. Zadaniem każdego katolika jest zdobywanie dusz dla Chrystusa i szerzenie jego panowania wśród ludzi. (…) Katolicy świeccy jako członkowie Kościoła Wojującego, mają to szczególne zadanie zdobywania dusz dla Chrystusa, nie tylko poprzez osobisty apostolat, ale również poprzez apostolat w życiu publicznym, przemieniając życie społeczne, polityczne i kulturalne według nauki Kościoła.


***


Te i wiele innych głosów dają panoramę znaczącego archipelagu polskiego Kościoła, ale trzeba pamiętać, że jest to archipelag – „ziemia Kościoła” to ląd znacznie szerszy, może czasem mniej efektowny, ale na pewno nie mniej ważny. To wszystko nie umniejsza wagi omawianej wyżej prezentacji.

Warto jednak pamiętać, że skuteczność tego typu dyskusji uzależniona jest od przezwyciężenia dwu przeciwstawności. Pierwsza to opozycja między dobrze rozumianym radykalizmem jednostki czy grupy, a poszanowaniem wolności innych. Niebezpieczne jest przekonanie, że tylko w jednym miejscu „wykuwa się prawdę”, a gdzie indziej są jedynie jej ułomki. Nie chodzi wcale o rezygnację z bezkompromisowości i gorliwości w głoszeniu prawdy i świadczeniu o niej, ale o konieczną świadomość, że – ostatecznie – nie naszą jest ona własnością. W odniesieniu do ankiety „Christianitas” można powiedzieć, że wypowiedziane tam głosy razem wzięte dają bogactwo prawdy, ale wzięte pojedynczo nie są przecież wolne od uprzedzeń i jednostronności.

Drugie przeciwstawienie to: dyskusja i życie. Słowa więc domagają się czynu i uwiarygodniają się w nim. Niektórym same słowa wystarczą, zwłaszcza, kiedy wypowiadane są w dyskusji dotyczącej spraw tak „wzniosłych”. Prawda bywa zwykle „zupełnie inna”, mniej ponętna. Potrzeba pokory dla własnych wystąpień, które i tak zweryfikuje i życie, i inni.

Na koniec jedna refleksja – zadziwiło mnie, że nikt z uczestników wspomnianej ankiety nie odwołał się wprost do myśli Jana Pawła II. Powtarzam – do MYŚLI. Trudno być prorokiem we własnym kraju? Ale to temat na inną dyskusję. Mam nadzieję, że kiedyś do niej dojdzie. Że nie będzie to temat przemilczany – przez grzeczność, czyli zlekceważony.


Witold Starnawski

Najnowszy 21/22 numer kwartalnika „Christianitas” poświęcony jest przede wszystkim naświetleniu i obronie tradycji łacińskiej Mszy świętej, przypomina teksty kard. Józefa Ratzingera – obecnego papieża Benedykta XVI w trzech działach: Tradycja łacińska, Prawda i ortodoksja oraz Liturgia – źródło i szczyt.