
![]()
Sekciarskie praktyki i kolejne rozłamy w LPR
Rozłam i bluźnierstwo
Im bliżej wyborów, tym mniejszą i bardziej egzotyczną organizacją staje się Liga Polskich Rodzin. Po Bogdanie Pęku szeregi LPR opuścił kolejny wiceprzewodniczący tej partii będący w niej od chwili powstania - Zygmunt Wrzodak. Trudno mu się dziwić, skoro kierownictwo Ligi za punkt honoru postawiło sobie prześcignąć wszystkich konkurentów w politycznym absurdzie. Kandydatów na posłów zmusza się do podpisywania wielosetmilionowych weksli, ubezwłasnowolnia się przyszłych posłów w wykonywaniu mandatu, a nawet każe im przysięgać na „Boga w Trójcy Świętej Jedynego” w sprawie zachowania dyscypliny partyjnej.
Każdy kandydat na posła mający startować do Sejmu z list LPR jest zobowiązany do podpisania szeregu kontrowersyjnych, ograniczających suwerenność posła, dokumentów.
Poseł jest wybierany przez Naród, a nie kierownictwo partii. Tymczasem podpisywane dokumenty narzucają kandydatom zależność i wierność kierownictwu Ligi, bez względu na to, jakie decyzje owo kierownictwo podejmie.
Tym samym ogranicza się wolność posła, poddając jego sumienie dyscyplinie partyjnej - działanie rodem z innej epoki, odwołujące się do diametralnie innych wzorów niż katolickie, na które tak często powołują się liderzy LPR-u.
Bluźniercy z LPR
Najbardziej bulwersującym dla katolików dokumentem jest tekst przysięgi, w której w imię Boga w Trójcy Jedynego kandydat na posła przysięga uroczyście:
- zachować lojalność wobec władz Ligi Polskich Rodzin; stosować się do treści uchwał, postanowień, stanowisk i decyzji podjętych przez organy statutowe LPR;
- wiernie wypełniać w swojej pracy publicznej zapisy zawarte w programie i deklaracji ideowej LPR;
- pozostać w klubie Parlamentarnym LPR do końca kadencji Parlamentu;
- stosować się do ustaleń związanych z dyscypliną klubową w sprawie głosowań na forum Parlamentu;
- szanować jedność i spójność LPR w stosunkach wewnętrznych oraz dbać o jej dobre imię na zewnątrz.
Tak mi dopomóż Bóg i Święty Krzyż!
Tu następuje miejsce na podpis i datę.
Autorzy partyjnej lojalki wykazali się niebywałym zuchwalstwem, arogancją i głupotą. Sprzeniewierzyli się zasadom wiary katolickiej wprowadzając do świata polityki element sekciarski, sprzeczny z nauczaniem Kościoła.
Zacytujmy Katechizm:
2155 Świętość imienia Bożego wymaga, by nie używać go do błahych spraw i nie składać przysięgi w sytuacji, w których mogłoby to być interpretowane jako aprobowanie władzy, która by się tego niesłusznie domagała...
a kilka artykułów wcześniej:
2148 Bluźnierstwo sprzeciwia się bezpośrednio drugiemu przykazaniu. Polega ono na.... (między innymi - red.) nadużywaniu imienia Bożego...
Autorzy „przysięgi” jak i wszyscy, którzy godzą się na jej podpisanie, postępują sprzecznie z nauką Kościoła wyłożoną w jego Katechizmie. Kandydatom na posłów LPR i kierownictwu nowej sekty życzymy dobrego samopoczucia.
Inne kwiatki
Fantazja działaczy LPR nie zna granic.
Mamy zatem inną przysięgę, w której kandydat popiera w ciemno kandydatów na senatorów LPR oraz kontrowersyjnego kandydata Ligi na prezydenta - profesora Macieja Giertycha, który w latach PRL współpracował z reżimem Jaruzelskiego pośrednicząc w komunikacji między komunistyczną bezpieką a swoim ojcem - Jędrzejem Giertychem, przebywającym wówczas na emigracji.
Kolejne dokumenty, to zobowiązanie do zatrudniania w biurze poselskim ludzi wyznaczonych posłom przez kierownictwo LPR, do utrzymywania biur poselskich na warunkach narzuconych przez partię, zawoalowane w cykl szkoleń zobowiązanie do finansowego wsparcia dla „Stowarzyszenia Akademia Orła”, a także zestaw weksli opiewających na kwotę od 16.000 do 100.000 zł do zrealizowania co 12 miesięcy.
Dla liderów LPR nie istnieje coś takiego jak lojalność oparta na honorze. Pewnie dlatego w zestawie lojalek przytłaczającą większość stanowią przysięgi. Tu warto zacytować jeszcze jedną.
Kandydat na posła przysięga uroczyście, że
...w przypadku gdybym zrezygnował(a) z członkostwa w Klubie Parlamentarnym Ligi Polskich Rodzin lub został(a) z tego klubu wykluczony(a) zrzeknę się mandatu poselskiego (senatorskiego) w ciągu 14 dni od chwili opuszczenia klubu.
Deklaruję, iż w przypadku gdybym nie wywiązał(a) się z tego zobowiązania wyrażam zgodę na publiczne nazywanie mnie zdrajcą i kłamcą....
Miejsce na datę i podpis.
Ktoś, kto pozwoli się już upodlić, niczym funkcjonariusz aparatu represji w państwie totalitarnym, przystąpi na sprzeczne z nauką Kościoła sekciarstwo i ograniczenia jego suwerenności jako przyszłego posła (niezgodnie z duchem demokratycznego państwa prawa, które każdy poseł zobowiązuje się reprezentować) - otóż osobnik taki może wreszcie zostać szczęśliwym kandydatem.... na kandydata. Jeszcze nie na posła. Jak się okazuje plik lojalek nie gwarantuje sukcesu, gdyż o obsadzaniu list decyduje....
Kto rządzi listami
No właśnie - kto? Na pewno żaden organ statutowy, gdyż będący do niedawna takich organów członkiem Zygmunt Wrzodak opuścił właśnie szeregi LPR-u motywując to niezgodnym z wcześniejszymi ustaleniami składem list kandydatów na posłów, między innymi w okręgu łódzkim.
Kto zatem ustala listy kandydatów na posłów LPR? Według Wrzodaka - Roman Giertych, który boi się ludzi ideowych, prawdziwych narodowców, a w zamian umieszcza na listach przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej lub ludzi bez kręgosłupa (cytujemy za „Rzeczpospolitą” z 8 sierpnia 2005).
Czy jest to prawda, czy może jedynie wyraz rozgoryczenia byłego wiceprzewodniczącego Ligi? Nie nam rozstrzygać - jedno nie ulega wątpliwości, podobnie jak w przypadku kolejnych przysiąg do głosu dochodzą mechanizmy sekciarskie.
Swoją drogą ironią losu jest, że ludzie wspierający uprzednio te mechanizmy funkcjonowania LPR-u, dzisiaj na kilka dni przed zamknięciem list wyborczych padają ich ofiarą. Chciałoby się napisać: a nie mówiliśmy!
Artur Rojek