
![]()
Jak może się zmienić niemiecka polityka zagraniczna po wrześniowych wyborach
Z Ameryką po niemiecku
Prawdopodobnie we wrześniu odbędą się przedterminowe wybory do niemieckiego Bundestagu. Wszystkie sondaże przedwyborcze wskazują, że ich zwycięzcami będą chadecy z CDU/CSU pod przewodnictwem Angeli Merkel. Czy pociągnie to za sobą zmiany w polityce zagranicznej naszego zachodniego sąsiada, a jeśli tak, to jakie będą konsekwencje tych zmian dla relacji polsko-niemieckich?
Za rządów kanclerza Gerharda Schroedera nasze wzajemne stosunki uległy daleko idącemu ochłodzeniu. Złożyło się na to kilka przyczyn.
Polityka kryzysu Schroedera
Pierwszą, najważniejszą był antyamerykański zwrot w polityce transatlantyckiej. Niemcy dokonały go wspólnie z Francją bez jakichkolwiek konsultacji na forum Unii Europejskiej, co więcej usiłowały narzucić wrogą Ameryce politykę całemu kontynentowi.
By wzmocnić swoją pozycję w relacjach z Waszyngtonem podjęto „strategiczne partnerstwo“ z antydemokratycznym i coraz bardziej nieobliczalnym rządem Władimira Putina oraz komunistyczną dyktaturą w Chinach. Współpracę tą zacieśniano ponad głowami środkowo-europejskich partnerów Niemiec, którym Berlin winny był lojalność z uwagi na współuczestnictwo w integracji europejskiej.
Ten możliwy do przewidzenia, aczkolwiek wyjątkowo arogancko dokonany zwrot w polityce transatlantyckiej nie wyczerpuje listy „punktów spornych“.
Rzekomej emancypacji niemieckiej polityki zagranicznej (w rzeczywistości mieliśmy do czynienia z nieudolnym naśladowaniem polityki francuskiej, opartej na antyamerykańskiej fobii) towarzyszyły inne starania ekipy Schroedera mające podnieść pozycję międzynarodową Niemiec lub zabezpieczać ich interesy, nawet za cenę osłabienia więzi europejskich. Do takich negatywnych posunięć czy projektów realizowanych przez koalicję SPD-Zieloni zaliczyć należy:
l starania o stałe członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ (w ten sposób Berlin podważył swoje wcześniejsze deklaracje odnośnie europeizacji polityki zagranicznej w ramach UE, czyniąc je zupełnie niewiarygodnymi),
l brak zgody na przejęcie przez państwo niemieckie roszczeń będących konsekwencją II wojny światowej (co uniemożliwia definitywne zamknięcie historycznych rozbieżności między Niemcami a ich wschodnimi sąsiadami),
l przeforsowanie niezgodnych z duchem i literą prawa wspólnotowego rozwiązań odbijających się negatywnie na nowych państwach członkowskich (na przykład: notoryczne łamanie przez Niemcy paktu stabilizacyjnego, odrzucanie dyrektywy liberalizującej rynek usług, ograniczenia w swobodnym przepływie osób itd.).
Europejskie zapowiedzi Angeli Merkel
Liderzy niemieckiej chadecji często krytykowali posunięcia Gerharda Schroedera. Jednak nie była to krytyka jednoznaczna. Zdarzało się, że w łonie samej CDU pojawiały się skrajne oceny poszczególnych posunięć koalicji SPD-Zieloni.
Dlatego dopiero teraz, gdy głos w sprawie polityki zagranicznej zabiera Angela Merkel namaszczona już na przyszłego kanclerza liderka CDU (lub wyznaczeni przez nią politycy referujący jej zamierzenia) można zastanawiać się nad zmianami, jakie zajdą w najbliższym czasie w polityce zagranicznej Niemiec. Najważniejsze z nich dotyczyć mają stosunków transatlantyckich oraz kształtu polityki europejskiej.
Rzecznik frakcji CDU/CSU ds. polityki zagranicznej, Friedbert Pflüger udzielając prasie francuskiej wywiadu poprzedzającego wizytę Angeli Merkel w Paryżu powiedział, że nowy rząd zamierza zrezygnować ze stworzonej przez kanclerza Schrödera osi Paryż - Berlin - Rosja. Według Pflügera wymierzone przeciwko Ameryce spotkania „trójki“ podczas wojny irackiej doprowadziły do tego, że młode demokracje Europy wschodniej zostały zmuszone do szukania oparcia w USA, a Europa została podzielona.
Priorytetem kierowanego przez Merkel rządu będzie według Pflügera przywrócenie Niemcom i Francji roli europejskiego motoru. Przyszły rząd chadecki będzie kształtować niemiecko-francuską współpracę w taki sposób, by można było odzyskać zaufanie partnerów, uwzględniać ich interesy i unikać gestów ubezwłasnowolnienia i dominacji.
Czy na rewitalizację francusko-niemieckiego motoru nie jest czasem za późno? Według chadeków – nie! Pod warunkiem, że Niemcy powrócą do swej roli „reprezentanta“ interesów państw małych i średnich. Merkel stanowczo sprzeciwiła się propozycji francuskiego ministra spraw wewnętrznych Nicolasa Sarkozyego, by niewydolny tandem Francja-Niemcy poszerzyć o Polskę, Wielką Brytanię, Włochy i Hiszpanię. Swój sprzeciw przyszła kanclerz tłumaczyła podczas wizyty we Francji 19 lipca br. tym, że jest spadkobierczynią tradycji Helmuta Kohla. Od niego nauczyłam się, że właśnie Niemcy powinny poważnie traktować interesy mniejszych krajów. Jestem przywiązana do tej tradycji.
Poprawa stosunków transatlantyckich
Poprawie stosunków z Ameryką i wzmocnieniu współpracy transatlantyckiej służyć ma przywrócenie Paktowi Północno-Atlantyckiemu roli centrum, w którym USA i państwa europejskie konsultują się w spornych kwestiach strategicznych – jak embargo na dostawy broni do Chin. Merkel zamierza podjąć uzgodnienia w tej ostatniej kwestii z pozostałymi państwami NATO; dopiero, kiedy nie będzie to możliwe, państwa UE decydować będą same.
Wolfgang Schäuble przed wyjazdem do Waszyngtonu, gdzie udawał się jako specjalny wysłannik Angeli Merkel, w wywiadzie dla „Handelsblatt“ wyjaśniał, że dla przyszłego rządu CDU/CSU integracja europejska nie będzie stanowić alternatywy dla partnerstwa transatlantyckiego, gdyż obie te kwestie pozostają ze sobą nierozerwalne. Przyszły rząd będzie próbować zarówno przezwyciężyć podział Europy, jak też przywrócić sprawność funkcjonowania stosunków transatlantyckich.
Schäuble ocenił, że kwestia zaangażowania się militarnego RFN w Iraku nie będzie podnoszona w trakcie kampanii wyborczej, wykluczył też misję Bundeswehry w Iraku. W zamian zapewnił, że Niemcy utrzymają swoje zaangażowanie w Afganistanie, zaś w niedługiej perspektywie rząd przedstawi projekt zmian w konstytucji, które umożliwią zwiększenie zaangażowania międzynarodowego niemieckich sił zbrojnych (co od dawana postulowali Amerykanie).
Nowym punktem spornym w stosunkach niemiecko-amerykańskich jest kwestia członkostwa Turcji w UE. Chadecy stanowczo się temu sprzeciwiają.
Pytana o opinię Angela Merkel wyraża zrozumienie dla geostrategicznego życzenia USA włączenia Turcji do UE, ale według niej dla związania Turcji z UE wystarczy przyznanie Ankarze uprzywilejowanego partnerstwa. Równocześnie CDU/CSU zapowiedziała podporządkowanie się wszystkim dotychczasowym postanowieniom UE o rozpoczęciu rokowań z Turcją – co Waszyngton przyjął z zadowoleniem.
Mroczne widma wypędzonych
Najwięcej niepokojów budzić powinna w Polsce sprawa Centrum przeciwko Wypędzeniom, któremu patronuje przewodnicząca Związku Wypędzonych Erika Steinbach. Na 37 stronie swojego programu wyborczego CDU/CSU umieściła akapit o realizacji kontrowersyjnego projektu. Jak podkreślają to niemieccy komentatorzy - mimo swoich niewielkich rozmiarów, akapit ten może mieć olbrzymie znaczenie dla przyszłej polityki międzynarodowej RFN. Realizacja projektu centrum ma odbyć się pomimo protestów strony polskiej i czeskiej.
Friedbert Pflüger zapewnił, że CDU/CSU będzie kształtować stosunki z Czechami i Polską w taki sposób, by nie wywoływać ich obaw. Chcemy strategicznego partnerstwa z Rosją, ale CDU/CSU nie będzie uprawiać polityki z Moskwą ponad głowami Polaków. W tej kwestii nie mogą rodzić się nawet wątpliwości.
Kurs „szczególnych stosunków z Moskwą“ kanclerza Schrödera wywoływał obawy przed powtórką z historii. Pflüger rozumie te obawy, gdyż Polska była często „piłeczką w grze“ politycznej między Niemcami i Rosją. Nowy chadecki rząd wzmocni konsultacje z sąsiadami.
Jako przykład Pflüger wymienił polskie zastrzeżenia przeciwko niemiecko-rosyjskiemu Gazociągowi Północnemu po dnie Bałtyku. Decyzja o jego budowie została podjęta na Targach Hanowerskich w obecności Schrödera i Putina. Polscy politycy wyrazili nadzieję, że kierowany przez CDU/CSU rząd zrezygnuje z tego zamiaru. Uważam, że projekt ten jest dobry i ekonomicznie opłaca się. Natomiast definitywnym błędem było zaskoczenie projektem Polaków, Litwinów i Ukraińców. Kwestia ta powinna była być omówiona z nimi, ponieważ dotyka bezpośrednio ich interesów.
Wedle zapowiedzi polityków CDU/CSU niemiecka chadecja zamierza też ratować „nadwerężony“ Traktat Konstytucyjny. Nie precyzuje jednak, w jaki sposób chce to robić.
Rozbieżne cele
Chadecja nie zrezygnuje ze stałego miejsca dla Niemiec w Radzie Bezpieczeństwa ONZ (choć pojawiają się w jej łonie głosy krytyczne wobec tego projektu), strategicznej współpracy z Rosją z pominięciem Polski, czy fałszującego historię projektu Eriki Steinbach. Nie przewiduje również odejścia w polityce europejskiej od zarządzania Unią przy pomocy osi Paryż-Berlin (choć model ten w obecnej sytuacji wydaje się hamującym wspólnotę anachronizmem).
Główna różnic dotyczy relacji transatlantyckich i planowanego przez chadeków zbliżenia z USA. Powrót Niemiec do tradycyjnej po II wojnie światowej roli „europejskiego sojusznika USA nr 1“ oznacza automatyczną rezygnację z antyamerykańskiej osi Paryż-Berlin-Moskwa. Tym niemniej chadecy nie zamierzają dramatycznie naruszać ciepłych stosunków Berlin-Moskwa. Rosja nadal pozostanie kluczowym partnerem Niemiec na wschodzie.
By odbudować nadwerężone zaufanie do Niemiec w Europie – szczególnie w Europie środkowej, która w planach niemieckich stanowi główne pole politycznej ekspansji Berlina (kraje środkowoeuropejskie z Polską na czele mają być „naturalnymi sojusznikami“ Niemiec podporządkowanymi im w polityce zagranicznej) chadecy oferują Europie środkowej system konsultacji.
I tak posunięcia na linii Berlin-Moskwa mają być uprzednio konsultowane. Rozstrzygnięcia wewnątrz „kierującego Unią“ tandemu Berlin-Paryż – również. Ba, Niemcy zobowiązują się w ramach owego tandemu „reprezentować interesy państw małych i średnich“ w tym interesy Polski i Czech.
Zapewnienia te brzmią mało przekonująco, gdy jednocześnie przewodnicząca CDU Angela Merkel sprzeciwia się bezpośredniemu uczestnictwu Polski w kierującym Unią sześciokącie Madryt-Paryż-Londyn-Berlin-Warszawa-Rzym, coraz częściej wymienianym jako właściwe forum ucierania europejskich kompromisów (które zastąpi nieskuteczny tandem francusko-niemiecki).
Chadecja chce kontynować nacjonalistyczną politykę Schroedera, tylko w bardziej dworskiej wersji. Szczególnie zależy chadekom na odzyskaniu zaufania Waszyngtonu, gdyż z poparciem USA realizacja celów nacjonalistycznych przychodzi Niemcom dużo łatwiej. W tym takich, jak rewizja historii proponowana przez ekstremistyczne skrzydło Związku Wypędzonych.
Zamiast oczekiwanego w Polsce wypracowywania korzystnych dla Europy kompromisów między Berlinem a Warszawą, Niemcy proponują nam „konsultacje“ - będące czymś na kształt „komunikatów informujących“. Co należy zrobić - i tak postanowią same, kierując się wyłącznie swoim interesem narodowym, lub, co gorsza, kierując się kompromisem zawartym wspólnie z wrogim Polsce rządem w Moskwie.
W ten sposób Niemcy same zamykają drogę do długofalowej współpracy Polski i Niemiec w ramach Unii Europejskiej. Kryzys w relacjach dwustronnych zapoczątkowany nacjonalistycznym zwrotem Schroedera u naszych zachodnich sąsiadów ma szansę trwać, a nawet pogłębiać się po wrześniowych wyborach.
Artur Rojek