Kraj zniszczony gospodarczo, politycznie i moralnie przez komunizm i jego popleczników

Wszystkie reflektory na III RP



Skomponować z tysięcy faktów składających się na piętnaście lat Polski okrągłostołowej barwną panoramę tych czasów, to sztuka nie lada. Gdyby autorka “III Rzeczpospolitej w odcinkach” postanowiła poświęcić tytułowemu tematowi systematyczny podręcznik lub do bólu konsekwentnie zestawioną kronikę wydarzeń, na pewno wykonałaby i to zadanie, ale na szczęście wybrała inną metodę, dzięki czemu, zamiast mniej lub bardziej ostrej piły, czytelnicy otrzymali do rąk 300 stron frapującej lektury.


Dla kogo ta książka? Student lub uczeń znajdzie tu zebrane w jednym miejscu informacje, których niekiedy na próżno szukałby w rocznikach czasopism lub w internecie. Świadek i uczestnik wydarzeń odświeży pamięć, historyk sprawdzi daty wielu trudnych do umiejscowienia w czasie wydarzeń. Dziennikarz wytropi niejeden ciekawy temat lub niezbadany przez innych trop. Choć “III Rzeczpospolitą w odcinkach” łatwiej wertować na wyrywki, niż studiować od deski do deski, niejeden czytelnik z czasem przyczyta ją od A do Z - czyli od wstępów poprzez chronologicznie zestawione fakty z lat 1984-2005 aż do indeksu nazwisk oraz aneksu z “listą Milczanowskiego” i “listą Macierewicza”.


Dla każdego coś miłego


Zanim zgodnie z szacowną polską tradycją zacznę wytykać niekonsekwencje lub wskazywać usterki - przeważnie łatwe do usunięcia w następnych wydaniach “III Rzeczpospolitej w odcinkach” - wypadałoby wyliczyć pozostałe z ważniejszych zalet książki Teresy Bochwic: zwięzły i jasny styl, szeroki zestaw rozmaitych źródeł, systematyczność nigdy nie popadającą w nudziarstwo, smakowicie dobrane ilustracje... Tysiące zbieranych przez lata wycinków, notatek i innych źródeł złożyło się na autorski zestaw wydarzeń ważnych lub charakterystycznych, a co najmniej zabawnych lub groźnych...

Trud wyciągania wniosków z licznie przedstawionych faktów autorka zazwyczaj pozostawia czytelnikom. Tylko z rzadka przedstawia krótkie, zwykle jednozdaniowe syntezy interpretacyjne. Już w drugim zdaniu wstępu przedstawia III Rzeczpospolitą jako kraj zniszczony “gospodarczo, politycznie i w znacznej mierze ... moralnie, przez komunizm i jego popleczników” (s. 5.). Ta krótka definicja przypomina o punkcie startu, a przede wszystkim streszcza dorobek PRL i Polski pookrągłostołowej w syntezę jakże odmienną niż w większości dotychczas ogłaszanych podsumowań tego okresu naszych dziejów.

Wiele zestawionych w książce faktów ukazuje pookrągłostołową III RP jako państwo, które irytująco często za wyświadczone dobro karało, a za zło - nagradzało. U początków wielu opisanych na stronnicach “III Rzeczpospolitej...” karier politycznych, finansowych lub medialnych tkwiło - opisane gdzieś na początku książki - mniejsze lub większe łajdactwo, jakiś pozornie drobny fakcik sprzedajności, podle wyświadczonej przysługi. Po wytropieniu pierwszych kilku takich faktów, podejrzliwy czytelnik zaczyna - tylko niekiedy na wyrost - podejrzewać, że niemal każdy uniewinniający ubeków sędzia awansował, że niemal każdy umarzający delikatne politycznie śledztwa prokurator szybko wędrował na wyższe stanowisko, że niemal każdy wielki medialny boss fundował swoją karierę na politycznym uśmiercaniu ludzi spoza “układu”. Teresa Bochwic nie stawia takiej tezy, ale dostarcza jej zwolennikom obfitych zapasów amunicji.


Trudne wybory


Od 1989 roku wybory i referenda mieliśmy niemal co roku. W “III Rzeczpospolitej...” łatwo sprawdzić, jaka kiedy była frekwencja i rezultaty, co przewidywali twórcy sondaży, a jakie poparcie uzyskali przy urnie wszyscy lub przynajmniej wszyscy ważniejsi rywale, ilu wyborców głosów w referendach za, a ilu przeciw – a nawet z rzadka (na przykład w 1993 roku) jak brzmiały mniej lub bardziej barwne slogany przedwyborcze. Jest to oczywiście i ważne, i (w przypadku sloganów) barwne i szalenie (może poza sloganami) pożyteczne - sęk w tym, że znacznie trudniej odnaleźć w książce odpowiedź na pytanie o przyczyny takiej, a nie innej frakwencji oraz takich, a nie innych wyników głosowania. Zwłaszcza w przypadku komentowania frekwencji wyborczej niezbędna jest wiedza, czy ktoś wzywał do bojkotu, a w przypadku obu referendów – konstytucyjnego i akcesyjnego – wypadałoby przynajmniej wymienić liderów i argumenty obu (jeśli były tylko dwie) stron. Tymczasem Jan Łopuszański - by ograniczyć się do tego jednego przykładu - pojawia się w książce jedynie raz, i to jako przegrany rywal Ryszarda Czarneckiego w walce o prezesurę ZChN, a nie jako przeciwnik wejścia Polski do UE.

Może ktoś lotniejszy lub uważniejszy ode mnie odnajdzie w książce lub wydedukuje z niej, kto (i jak argumentując) wzywał do zbojkotowania wyborów 1989 roku oraz kto (i jak uzasadniając swoje stanowisko) wzywał do głosowania NIE lub do bojkotu unijnego referendum akcesyjnego 2004 roku. Ja odpowiedzi na te pytanie w “III Rzeczpospolitej...” odnaleźć nie potrafiłem. Czytając książkę Teresy Bochwic trudno dociec, czy ktoś w ogóle (i kiedy mianowicie) zniechęcał do wchodzenia w układy zakończone rozmowami w Magdalence i kontraktem “okrągłego stołu”.

Wprawdzie datę 25 lutego autorka opatruje notą “Kongres Opozycji Antyustrojowej w Jastrzębiu – m.in. Grupa Robocza “Solidarności” i KPN. Grupa Robocza “S” zażądała przywrócenia osobowości prawnej “S” sprzed rozwiązania jej w 1982 roku”, ale na tym praktycznie kończy ten wątek.

Obszerniejsza jest notatka z 8 kwietnia 1989 roku, którą wypada zacytować w całości: “spór w Komitecie Obywatelskim przy Lechu Wałęsie. 19 osób, m.in. Halina Bortnowska, Aleksander Hall, Tadeusz Mazowiecki, Jan Olszewski i Adam Strzembosz, postulowało dopuszczenie szerszej reprezentacji do wyborów, np. poszerzenie składu KO o przedstawicieli “Solidarności Walczącej” (Kornel Morawiecki); Bronisław Geremek, Jacek Kuroń i Lech Wałęsa byli przeciw, w obawie przed rozpadem ruchu”. Siłą rzeczy notka ta opisuje tylko jeden moment, jedną fazę sporu. Na próżno szukałem powiązanych z nią wcześniejszych wydarzeń. Gdy potraktowałem ją jako trop, znalazłem w prasie podziemnej (“Wiadomości” z 14 lutego 1988 roku), kto (Jan Olszewski), kogo (Lecha Wałęsę), gdzie i kiedy (7 listopada 1987 roku na naradzie przed referendum) zniechęcał do wchodzenia w układy z wstrząsanym kryzysem komunistycznym układem władzy (“Nie wiemy, jak się potoczy proces, który już się rozpoczął. ... w obecnej sytuacji mamy ... różne grupy ludzi, którzy ... niczego nie mając do stracenia, boją się tylko jednego, że “pociąg” może odjechać bez nich. ... Panie Lechu! ... dopóki Pan rozporządza kapitałem zaufania polskich robotników, tak długo “pociąg” polskiej historii na Pana poczeka!”).

Z kolei 30 kwietnia 1989 roku nie kto inny, tylko Ludwik Dorn przypominał na łamach “Wiadomości”, że w tych okręgach, w których na listach kandydatów bezpartyjnych (czytaj: OKP) zabraknie “odpowiedzialnych kandydatów”, tam “zawsze pozostaje ostateczne narzędzie – bojkot”.

Żeby opisać różne barwy wyborów 1989 roku i późniejszych – a zwłaszcza oba referenda - trzeba by sięgnąć do znacznie szerszego zestawu prasy niż cytowana przez autorkę w “Wykazie źródeł”.


Król chaosu


29 listopada 1990: Wałęsa zaproponował Janowi Olszewskiemu prowadzenie dyskretnych rozmów na temat powołania rządu. ...

2 grudnia: Wałęsa upoważnił Jana Olszewskiego do formowania nowego gabinetu. ...

9 grudnia: II tura wyborów prezydenckich. ... Wałęsa zapowiedział, że ma czterech kandydatów na premiera. ...

16 grudnia: ... Wałęsa zaproponował Jarosławowi Kaczyńskiemu objęcie funkcji premiera, kandydatem został również Jan Krzysztof Bielecki (KLD). ...

18 grudnia: Olszewski zrezygnował z misji tworzenia rządu. Przyczyną była niezgoda na Balcerowicza jako ministra finansów. W wywiadzie dla tygodnika “Spotkania” Olszewski powiedział, że Balcerowiczowi brak słuchu społecznego. ...

29 grudnia: Wałęsa powierzył misję tworzenia rządu Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu z KLD. Szefostwo Kancelarii Prezydenta powierzył Jarosławowi Kaczyńskiemu. ... (ss. 55-56.)


Groch z kapustą


Lekki i przyjemny brat monotonii w redagowaniu zamieszczonych w książce notatek niekiedy nie ułatwia życia czytelnikom.

Jedne wyniki sondaży podane są z nazwą prowadzącego je ośrodka badawczego (m.in. sondaże przedwyborcze na ss. 123 i 127.), inne - bez (m.in. sondaż na temat NATO i Rosji, także na s. 123.). Gorzej, gdy w omówieniu sondażu na s. 123. czytamy “25 kwietnia ... CBOS: Kwaśniewski 23%. Kuroń 25%. Wałęsa 7%” a na s. 127.: “28 sierpnia: ... W wyborach prezydenckich na Hannę Gronkiewicz-Waltz chciało głosować 10-12% respondentów CBOS, na Jacka Kuronia 15%, na Adama Strzembosza 3%”. A ilu na Kwaśniewskiego? A ilu na Wałęsę? I dlaczego w pierwszym zestawieniu Kwaśniewski (23%) znalazł się przed Kuroniem (25%)? Nie wiadomo.

Nie czepiam się literówek i błędów korekty, bo o te w każdej niemal książce – zwłaszcza w pierwszym wydaniu – nietrudno. Zwracam uwagę tylko na trzy nieco grubsze:

- kanonizację Faustyny Kowalskiej odnotowano dwukrotnie: 30 kwietnia (s. 183.) i 1 maja (s. 184.),

- 25 listopada 1990 można było głosować nie na siedmiu (s. 55.), lecz jedynie na sześciu pretendentów do prezydentury; wymienionego tu przez autorkę Kornela Morawieckiego Państwowa Komisja Wyborcza nie zarejestrowała.

I jeszcze tylko o jednym oczywistym lapsusie:

- wśród organizacji wchodzących w skład powołanej 6 lipca 1993 roku przez Jana Olszewskiego Koalicji dla Rzeczpospolitej (s. 101.) pojawia się SDP, czyli – jeśli wierzyć “Wykazowi skrótów...” – Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich...

Rok wcześniej, 28 maja 1992 roku, “na wniosek posła Janusza Korwin-Mikkego (UPR) pod nieobecność części posłów na sali Sejm przyjął uchwałę “lustracyjną” i polecił wykonać ją Ministrowi Spraw Wewnętrznych Antoniemu Macierewiczowi” (s. 78.). Przywołuję ten cytat nie dlatego, że wiąże się z niektórymi poprzednimi, lecz z powodu wtrącenia weń słów “pod nieobecność części posłów na sali”. Autorka doskonale wie, że praktycznie wszystko w Sejmie robi się “pod nieobecności części posłów na sali”, więc szkoda, że użyta przez nią formułka może zwieść czytelnika, który nie wie, lub nie pamięta, kto wówczas próbował nieskutecznie powstrzymać przyjęcie uchwały lustracyjnej poprzez próbę “złamania quorum”. W II wydaniu książki można by zmienić tę frazę na “pod nieobecność części posłów obecnych tego dnia w Sejmie, lecz uchylających się od udziału w tym głosowaniu” lub coś w ten deseń.

3 czerwca 1999 roku “Emerytury wzrosły średnio o 73 zł” (s. 173.). To dużo czy mało? Jaki to procent średniej/najniższej emerytury? Jak się ten procent ma do tempa wzrostu kosztów utrzymania? “Prince Polo” temu, kto na te pytania odpowie na podstawie samej tylko “III Rzeczpospolitej...”. Jak tę notę poprawić? Pełno dobrych wzorów w samej “III Rzeczpospolitej...”. Wystarczy przeczytać - nie dalej niż na ss. 174-175. – znakomicie zredagowaną, precyzyjną notę: “W lipcu zarejestrowano 2,1 mln bezrobotnych (11,8 proc.), o ponad 433 tys. więcej niż przed rokiem”.

6 listopada 2001 roku, po mianowaniu Marka Dukaczewskiego szefem WSI (s. 204.) “pracę w komisji sejmowej ds. służb specjalnych zawiesił w proteście Zbigniew Wassermann (PiS)”. Z książki nie wynika, czy i kiedy pracę tę “odwiesił”, choć skądinąd wiadomo, że to zrobił. Nie oczekuję od “III Rzeczpospolitej...” encyklopedycznej konsekwencji w prowadzeniu wszystkich wątków, ale takich urwanych biografii osób i instytucji jest tu – jak na mój gust - nieco za dużo.


Smaczne cytaty:


Łatwość, z jaką byli komuniści, a więc agenci moskiewskiego okupanta, stali się szanownymi politykami, jest [...] bardzo przykrym przejawem braku kręgosłupa moralnego”. (s. 121., o. Józef Bocheński po okrągłym stole)

9 sierpnia 1989 roku “Jarosław i Lech Kaczyńscy otrzymali od Lecha Wałęsy upoważnienie do prowadzenia rozmów z SD i ZSL na temat powołania wspólnego rządu. Jacek Kuroń [do Jarosława Kaczyńskiego]: “...niedobrze, że Wałęsa ci to dał, to powinien prowadzić Geremek. Tylko pamiętaj, że są już pewne układy, że trzeba będzie Kwaśniewskiego wprowadzić do rządu, powiedzmy, na ministra stanu.” (s. 34.)

24 maja 1995: na festiwalu filmowym w Cannes wśród producentów “najbardziej obleganą osobą był Lew Rywin, który zbudował sobie wśród zachodnich kontrahentów opinię partnera pewnego, niezawodnego i dysponującego gotówką”. (s. 124-125., Barbara Hollender, “Rzeczpospolita”)



Ogród rzeczy


III Rzeczpospolita...” jest książką ciekawą i w dobrym sensie tego słowa dyskusyjną. Niby o tym wiedziałem, ale ostatecznie przekonałem się, gdy podczas dyskusji w Domu Dziennikarza dr hab. Antoni Dudek i red. Janusz Rolicki skrytykowali akurat ten akapit, który zaznaczyłem sobie w książce jako szczególnie godny zauważenia:

Rok 1993. Polska rozpoczęła restrukturyzację przemysłu hutniczego, aby dostosować się do norm Unii Europejskiej. Przewidując dekoniunkturę – zamykano huty. W siedem lat później rozpocznie się boom na stal, a Chiny zaczną kupować ogromne ilości stali – jednak polskich hut nie będzie już wiele”.

Jeżeli nawet użytym tu sformułowaniom można to lub owo zarzucić, to przecież tego typu zwięzłych podsumowań chciałbym mieć w tej książce nie mniej, lecz właśnie więcej. Poza obszerną kartoteką wycinków autorka ma przecież także wyraziste poglądy – i nie ma sensu chować je pod korcem.


MARCIN GUGULSKI


Teresa Bochwic: III Rzeczpospolita w odcinkach - kalendarium wydarzeń styczeń 1989 - maj 2004.

ss. 291 + il., twarda oprawa, cena 25 zł

, Kraków 2005. Wydawnictwo ARCANA, tel./fax do działu handlowego

(0-prefix-12) 429-56-29

wydawnictwo@arcana.pl

www.arcana.pl