
![]()
Naród po długim oczekiwaniu ujrzał na koniec pożądaną ustawę
Wiwat Sejm! Wiwat naród!
Potencje zagrzewające nas dotychczas do postanowienia się wespół z nimi w stopniu obronnym i niepodległych narodów godnym, tracąc nadzieję widzenia nas narodem rządnym, a zatem prawdziwie silnym, zgodzą się znowu zapewne na powrócenie nas do moskiewskiej opieki. Rzekną Moskwie: Miej wpływ do Polski jak przedtem, a nie gniewaj się na nas.
Poseł krakowski
Stanisław Sołtyk:
Najokropniejszy, najsmutniejszy odgłos po całej Stolicy rozszerzył się: drętwieją usta do wymówienia, co za nieszczęścia przygotowane dla naszej Ojczyzny! Doświadczenie powinno w nas wzbudzić tę gorliwość do jej ratowania, która w sercu wolnego Polaka głęboko jest wyryta. [...] i ja miałem z wielu miejsc od przyjaciół i krewnych za granicą bawiących doniesienia, że nam grożą nowym rozbiorem kraju. Przychodzi ostatnia chwila silnego zaradzenia Ojczyźnie: proszę z miejsca mego, żeby wiadomości, jakie ma deputacja [spraw zagranicznych], były nam doniesione. W ten czas przyjdzie moment zapału, gdzie okażemy, czy ojczyznę szczerze kochamy. [...]
Poseł kaliski
Jan Suchorzewski:
Już to od kilku dni szerzyć się zaczęła wieść, że do tej Izby mają wchodzić projekta straszne na wolność, dla których uskutecznienia przedsięwzięto wystawienie depesz zagranicznych nieomylnie wróżących nam [rozbiór] Kraju. Nie dość na tym, że widoki nieszczęścia krajowego chcą nam wystawić, a tym przymusić nas do projektu szkodliwego wolności; ale jeszcze rozsiana jest wieść, jakoby była zmowa na nas przeciwiających się temu projektowi: żeby zabić a swoje zrobić. Chcę Ojczyzny bronić dlatego, żem wolny; ale jeżeli będzie łożem despotyzmu, gardzę nią i oświadczam się nieprzyjacielem Polski. Ratować jej, przez włożenie na wolnych kajdan, nie myślę. [...]
Marszałek
wielki litewski
Ignacy Potocki:
Ostrzeżeni, jak koniecznie, jak nagle ratować Ojczyznę przychodzi, dążmy do zgody, dążmy najprostszą drogą, która do tego doprowadza celu. Równość, w której od urodzenia żyjemy, rozciągamy nie tylko na Prawa, ale nawet do mniemania, iż jeden drugiemu w chęciach ku Ojczyźnie ustępować nie winien. Pod tą szlachetną myślą ukrywają się w każdej Rzeczypospolitej ułomności ludzkie, posądzenia, emulacje, niesmaki, zazdrości. [...] Radźmy o dobru Rzeczypospolitej; a potem będzieli wola, do nieprzyjaźni powrócimy - mówił Piotr Zborowski do Firleja marszałka koronnego. Ja z miejsca mego mówię: dozwól wielki Boże, abyśmy dobro Rzeczpospolitej ustanowili i do nieprzyjaźni prywatnych nigdy nie wracali.
Poseł poznański
Ignacy Zakrzewski:
Czyliż dosyć widzieć nie możesz narodzie, iż mocarstwa, jedne zemstą, drugie korzyścią i chęcią wzmocnienia sił swoich zajęte, z nierządu naszego korzystać, kraj rozbiorowi poddać usiłują? Jestem nadbrzeżnych województw obywatel i poseł. W najpierwszym kraju rozbiorze jestem podległy zupełnemu egzystencji mojej zniszczeniu [...] bezpieczeństwa wolności nie widzę, jak na rządzie i na silnej praw egzekucji; tron elekcyjny mamidłem, owszem zgubą nazywam narodu. Królu miłościwy! Już czasu ani ty, ani ojczyzna nie ma, ażebyś się wahać miał w decydowaniu, co istotną, co pozorną narodu wolnego jest prerogatywą; czas jest tylko zgubić lub zbawić ojczyznę. Przeto o podniesienie projektu konstytucji narodowej i dalszych prawideł formy rządu dopraszam się.
Książę kasztelan
Antoni Czetwertyński:
Poddany projekt kilkuarkuszowy pierwszy raz dziś słyszałem. Nie mogę mówić, aby wszystko złe w sobie zamykał. Widzę w nim wiele dobrego; ale też widzę i wiele złego [...]. Królowi elekcyjnemu naród może wypowiedzieć posłuszeństwo, gdyby mu nie dotrzymał wiary; a tu w projekcie, który sukcesję [zamiast elekcji] utwierdza, widzę uwolnionego Króla tak, że gdyby najgorzej robił, nie ma mu co powiedzieć, tylko ministrom. Że zaś ten projekt przychodzi sposobem niepraktykowanym, każą go decydować w momencie, gdy po jednym przeczytaniu nie można pamięcią objąć wszystkiego, co w nim się zawiera, odwołuję się do Ciebie, Jaśnie Wielmożny Marszałku Sejmowy, jakie prawidło dziś bez deliberacji gwałtem nakazywać może decyzję?
Poseł liwski
Pius Kiciński:
Słyszeliście, jak potencje wojujące myślą sobie pokój okupić tym, co ich nic nie kosztuje, ofiarą kraju naszego? Niemasz żadnego Polaka cnotliwego, który by nie zadrżał na tak bliskie i na tak pewne niebezpieczeństwo. Ale choćby to niebezpieczeństwo nie było ani bliskim, ani pewnym, pytam się, na co nam się przyda ociągać dłużej z ustanowieniem rządu i czego mamy doczekiwać? [...]
Tegoż mamy doczekiwać, żeby hetman kozacki na czele dońskiego i zaporoskiego rycerstwa przybył tu ogłosić nam przeznaczone miejsce w politycznym Europy składzie, po ulubionych sobie kozakach lub po podbitych dawniej niż my i do jarzma przywykłych Tatarach i Wołochach; żeby albo sam, [...] albo z jego ręki ktokolwiek inny, może nareszcie i Polak jaki odrodny Moskwie zaprzedany [...] króla dziś panującego z tronu zepchnął i sam na nim zasiadł dla wykonywania tych zamiarów, których duch jego hołdowniczy narzędziem będzie?
Tegoż mamy doczekiwać, żebyśmy, opierając się już nierychło i bezsilnie gwałtom obcym, brani byli na Syberię lub do Kamczatki; żeby w oczach naszych kościoły i ołtarze święte znieważano, domy nasze gwałcono i rabowano, nam samym w obronie naturalnej ręce i nogi ucinano lub w kajdanach żyć przymuszano? [...]
Czyliż niepodobne rzeczy przepowiadam? Czyliż jeszcze mało tak okropnych klęsk doznaliśmy? Czyliż nas może mamić [...] mniemany zaszczyt elekcyjnego tronu, żebyśmy już zapomnieli, kto nam od stu lat królów dawał i kto ich zrzucał? [...] Książęta nie byliż podług fantazji moskiewskiej jak piłka przerzucani na Syberię odsyłani i znowu przywracani? [...] Biskupi, senatorowie i posłowie nie jęczeliż w kilkuletniej niewoli? Skarby radziwiłłowskie, ba,. nawet wszystkich prawie obywatelów całej Polski ruchome majątki nie sąż do Moskwy wywiezione? Nieruchome nie byłyż sekwestrowane, rabowane, pustoszone? Nie chodząż po ulicach i widokiem swego nieszczęścia nie wzruszają Was codziennie bez rąk i nóg Polacy, okrucieństwa Drewiczowskiego smutne ofiary? Czegóż dopiero nie dozwoli sobie ta duma, która zapewne nie zechce nam przepuścić grzechu śmiertelnego, żeście się ośmielili stargać jej więzy i rozumieć, choć przez trzy lata [tego Sejmu Wielkiego], żeście jeszcze niepodległym narodem?
Potencje, patrzące dotąd z zazdrością i bojaźnią na wzrost olbrzymski zbyt szczęśliwej Rosji, potencje zagrzewające nas dotychczas do postanowienia się wespół z nimi w stopniu obronnym i niepodległych narodów godnym, tracąc nadzieję widzenia nas narodem rządnym, a zatem prawdziwie silnym, zgodzą się znowu zapewne na powrócenie nas do moskiewskiej opieki. Rzekną Moskwie: Miej wpływ do Polski jak przedtem, a nie gniewaj się na nas. [...]
Gdy zaś wojsko rosyjskie wróci się do Polski, przypomną się czasy, kiedy do oficerów dość niskiej rangi senatorowie i pierwsi urzędnicy nasi musieli jeździć [...] i po kilka godzin przede drzwiami na audiencje ich czekać. [...]
Czyliż Was nie wzrusza [...] żywy obraz przeszłych nieszczęśliwych doświadczeń? Lub czyli jesteście doskonale pewni, że się toż samo za kilka tygodni nie powtórzy? Alboż nie masz jeszcze i w Warszawie takich, którzy powątpiewają dotąd o trwałości dzisiejszych robót naszych? [...]
Boże nie daj, żebym doczekał patrzeć kiedykolwiek na tak nieszczęśliwą Ojczyznę! Wszystko nam jest jedno, czy ginąć od nieprzyjaciela, czy ginąć od własnych rodaków, gdyby się znaleźli tacy, którzy by usiłowali wrócić Rzeczpospolitą do dawnej sytuacji. Mości Panie Marszałku Sejmowy! Róbmy śpieszno ustawę rządu, róbmy ją dzisiaj. Dziś zapewnijmy szczęście i bezpieczeństwo Ojczyzny, albo już rozpacz o jej losie ofiarą życia pieczętujmy.
Poseł inflancki
Michał Zabiełło:
Zaklinam was, Najjaśniejsze Stany, na miłość ojczyzny abyście raczyli tę nową przyjąć Konstytucję. Ciebie zaś Najjaśniejszy Królu proszę, abyś najpierwszy na przyjęcie jej wykonał obywatelską przysięgę; a my wszyscy za tym pójdziemy przykładem.
[Po tym głosie powszechny prawie dał się słyszeć odgłos: - Zgoda. Posłowie i senatorowie ruszyli się do tronu, prosząc króla aby przysiągł. Król zaprosił Księcia Biskupa Krakowskiego Feliksa Turskiego do dyktowania mu przysięgi, gdy ten przybliżył się do tronu, Król stojąc głośno rotę przysięgi wykonał. Skończywszy ją rzekł: “Juravi Deo: przysiągłem Bogu i żałować tego nie będę. Proszę Waszmość Panów,. kto kocha Ojczyznę, niech idzie za mną do Kościoła wykonać tęż samą przysięgę”].
wg: “Gazeta Narodowa i Obca” (7 maja 1791) i “Dzień Trzeci Maia Roku 1791 w Warszawie” (Kraków 1891). Wybór wypowiedzi, uzupełnienie imion i nazwisk posłów oraz uwspółcześnienie pisowni i skróty - GUG