
![]()
4 maja Trybunał Konstytucyjny powinien orzec o niezgodności Traktatu Akcesyjnego z Konstytucją RP
Polskie prawo przeciw imperium Unii
Powraca debata o Unii Europejskiej i miejscu Polski w Europie. 4 maja na wniosek grupy posłów na Sejm odbędzie się rozprawa przed Trybunałem Konstytucyjnym, który będzie musiał orzec, czy Traktat ten jest zgodny z Konstytucją RP. Trybunał publicznie pokaże, czy traktuje niepodległość i suwerenność Polski serio czy na wzór sowiecki.
Jeszcze do niedawna wydawało się, że z politycznego punktu widzenia rozprawa ta będzie jedynie rodzajem ćwiczenia intelektualno-prawnego bez żadnego praktycznego znaczenia, bo dyskusja o konstytucji UE przyćmiła analizę obecnej sytuacji prawnej Polski w związku z ratyfikowaniem Traktatu Akcesyjnego.
Nowa fala
Można było sądzić, że sprawa została rozstrzygnięta przez ubiegłoroczne czerwcowe referendum i przez takie decyzje praktyczne jak wybory do Parlamentu Europejskiego, wprowadzanie w życie prawodawstwa UE, wypłatę świadczeń dla rolników itd.
Tymczasem tak nie jest. I to nie tylko dlatego, że nauczanie Ojca Świętego Jana Pawła II o chrześcijańskiej Europie wraca do nas w tych dniach ze zdwojoną siłą. I nie tylko dlatego, że jego następca, Benedykt XVI, równie zdecydowanie odrzuca nowe barbarzyństwo i i widoczne pogańskie rysy UE. Na naszych oczach dochodzi do głosu reakcja społeczna, początkowo przytłumiona propagandowym uderzeniem prounijnych elit. Rzecz w tym, że coraz wyraźniej ujawniają się negatywne cechy polityczne, ideowe i społeczno-gospodarcze unijnego “projektu”. Bagatelizowane do niedawna argumenty prawne będą musiały zostać poważniej wzięte pod uwagę.
Ewolucja pasożyta
Traktat Akcesyjny tworzy nową i szczególną sytuację prawną. Pozostawiając dotychczasowy system prawny jako swego rodzaju “pustą i nieużyteczną skorupę” tworzy się nową “rzeczywistość prawną, społeczną i polityczną” - zwaną Unią Europejską - i tej właśnie rzeczywistości dotyczy Traktat Akcesyjny oraz prawo wspólnotowe. Oznacza to, że organizmem państw i narodów skupionych w UE żywi się pasożyt rozwijający się według odrębnych zasad, pozornie przyjazny organizmom macierzystym, ale w rzeczywistości czerpiący z nich siłę i wypychający je coraz bardziej z przestrzeni społecznej, politycznej i gospodarczej. Unia z każdym dniem rozszerza swoje władztwo i z każdym dniem ogranicza suwerenność państw narodowych, aż pewnego dnia orzeknie, że to one są obcym ciałem i trzeba je usunąć, bo jedynym suwerenem jest ona. Rzecz w tym, że regulacje Unii i państw narodowych dotyczą tej samej społeczności, która poddawana jest sprzecznym dyspozycjom. Aby sobie z tym poradzić, w państwach starej Unii podporządkowano prawo wewnętrzne prawu UE. W Polsce dokonanie tego jest prawnie niemożliwe, bo tylko u nas obowiązuje prawo jednoznacznie stwierdzające nadrzędność Konstytucji krajowej nad wszelkimi innymi regulacjami prawnymi. I dlatego właśnie z Polski może wyjść impuls przebudowy Unii Europejskiej tak, by stała się porozumieniem państw i narodów, a nie nowym biurokratycznym imperium.
Zakwestionowane fundamenty
Na stronie 4. drukujemy końcowy fragment uzasadnienia wspomnianego wyżej wniosku posłów na Sejm reprezentowanych przez pos. Antoniego Macierewicza. W pozostałych częściach uzasadnienia autor wskazuje na niezgodność Traktatu Akcesyjnego m.in. z konstytucyjnymi zasadami ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, ochrony rodziny i rodzicielstwa, suwerenności narodu i niepodległości państwa polskiego, trójpodziału władz i niezależności sądów i trybunałów oraz z zakazem ograniczania praw obywatelskich w innym trybie niż poprzez ustawy sejmowe, a wreszcie – z zasadą wyłącznych kompetencji Narodowego Banku Polskiego w “ustalaniu i realizowaniu polityki pieniężnej”. Macierewicz wskazuje, że Traktat Akcesyjny niezgodny jest z całą Konstytucją RP oraz - szczegółowo - z jej 35 artykułami, w tym z najważniejszymi wyżej wymienionymi.
Realizm Kwaśniewskiego
Trudno przesądzić, jakie będzie rozstrzygnięcie Trybunału w dniu 4 maja. Dotyczyć ono będzie przede wszystkim kwestii kluczowych, tzn. niezgodności Traktatu Akcesyjnego z art. 8 Konstytucji RP, mówiącym o bezwzględnej nadrzędności Konstytucji nad każdym innym prawem. Trybunał z pewnością rozważy konsekwencje stanowiska wyrażonego przez prezydenta RP, który stwierdził - ustosunkowując się do wniosku Macierewicza - że “Jedynie w przypadku nieusuwalnej sprzeczności prawa wspólnotowego z Konstytucją Trybunał Konstytucyjny powinien orzec o nadrzędności Konstytucji. W takiej sytuacji w moim przekonaniu niezbędna byłaby zmiana Konstytucji bądź zmiana prawa międzynarodowego wiążącego Rzeczypospolitą”. Jest w tym stanowisku rys niepokojący i zaskakujący - stwierdzenie, że “jedynie w przypadku nieusuwalnej sprzeczności...”. Z ego stanowiska prezydenta wynikałoby, że uznał się on za władnego i właściwego do korekty obowiązującej Konstytucji, która przecież wprost stwierdza w art. 8 ust. 1, że “Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej”. Stwierdzenia prezydenta można traktować jako kiepską publicystykę lub zawoalowaną groźbę dowolnej interpretacji prawnej nadrzędności Konstytucji. W stwierdzeniu prezydenta widać też jednak pozytywny i rzadko wyrażany realizm: w razie sprzeczności między Konstytucją a prawem wspólnotowym - piszą prawnicy prezydenta - należy orzec nadrzędność Konstytucji albo zmienić prawo wspólnotowe. Ponieważ nie ma wątpliwości, że pierwotne prawo wspólnotowe mówi o jego nadrzędności także nad konstytucjami państw wchodzących w skład UE i sprzeczność ta jest nieusuwalna, więc idąc tym tropem Trybunał Konstytucyjny powinien orzec o niezgodności Traktatu Akcesyjnego z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej. Czy tak będzie? Zobaczymy już 4 maja.
WITOLD KAŃKA