Ewangelia pracy Jana Pawła II

Wyzwolenie i zniewolenie przez pracę


Praca jest rzeczywistością, która zewsząd otacza i określa człowieka. Zasadniczą część jego dojrzałego życia stanowi praca zawodowa, równie ważne jest przygotowanie się do niej w młodości. Człowiek jest oceniany według owoców swojej pracy, dzięki niej zapewnia rodzinie środki utrzymania, przez nią rozwija się i dojrzewa. Praca jest fundamentem życia społecznego, stwarza i umacnia więzi społeczne, bogaci społeczeństwo, pozostawia dzieła kultury i cywilizacji, z których korzystają następne pokolenia. Brak pracy jest nie tylko źródłem kłopotów finansowych i frustracji, ale także poważnym problemem społecznym. Praca może również uczynić człowieka niewolnikiem, jej nadmiar może rozbijać rodzinę, on sam może swoją pracą niszczyć innych i siebie samego.


Spojrzenie na pracę pozwala nam dotknąć najważniejszych problemów człowieka, jego bycia w rodzinie i w społeczeństwie. W nauczaniu Jana Pawła II problem pracy, pojawia się wielokrotnie, on sam był człowiekiem ciężkiej pracy, tej, która była jego misją i powołaniem – kapłaństwa, ale także pracy fizycznej – często wspominał swoją pracę w podkrakowskich kamieniołomach. Z wielkim szacunkiem odnosił się do ludzi pracy i podczas spotkań z nimi głosił „ewangelię pracy” – pokazywał, w jaki sposób praca może być wyzwoleniem, ale również przestrzegał przed niebezpieczeństwem niewolniczego oddania się jej.


Na początku była... praca


Kościół jest przekonany, że praca stanowi podstawowy wymiar bytowania człowieka na ziemi – pisze Jan Paweł II w encyklice Laborem exercens (O pracy ludzkiej) odwołując się do Księgi Rodzaju. Człowiek bowiem – stworzony na obraz i podobieństwo Boże – został powołany do tego, aby „czynić sobie ziemię poddaną” (Rdz 1, 28). Panowanie nad ziemią, przetwarzanie jej, umiejętne wykorzystywanie dla swego i innych dobra – to jest praca, która została człowiekowi przekazana „na początku” jako jego powołanie. Słowo „na początku” nie oznacza tu tylko początku w czasie, jakiejś prehistorii, ale przede wszystkim wskazuje na to, co jest najistotniejsze dla człowieka – pokazuje na takiego człowieka, jakim ma być, jakim był „kiedyś” w raju, przed popełnieniem grzechu pierworodnego.

Ale jest jeszcze inna analogia, która ukazuje godność pracy odwołując się do „początku”. Jest nim pierwszy opis stworzenia świata – akt stworzenia dokonany przez Boga jest właśnie tą pierwszą PRACĄ, od której wszystko się zaczęło. Księga Rodzaju opisuje to następująco:

A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. (Rdz 2, 2)

Trzeba jednak pamiętać, że Księga Rodzaju zawiera także opis, pokazujący inne oblicze pracy – zmienia się ono na skutek popełnienia przez człowieka grzechu pierworodnego. Ziemia, nad którą ma panować staje się przeklęta:

(...) przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie.

O tej więc chwili z pracą człowieka będzie nierozerwalnie związany trud, wysiłek, cierpienie. Nie może on jednak zapominać, że „na początku” tak nie było – praca jest obciążona znamieniem grzechu pierworodnego, ale wciąż zachowuje ukryty wymiar powierzonego człowiekowi zadania „panowania nad światem” i realizacji przez to Bożego obrazu w człowieku.


Działanie rozumne, wolne, dla innych


Czym właściwie jest praca człowieka? Praca wyróżnia go wśród reszty stworzeń, których działalności związanej z utrzymaniem życia nie można nazywać pracą — tylko człowiek jest do niej zdolny i tylko człowiek ją wykonuje, wypełniając równocześnie pracą swoje bytowanie na ziemi – pisze Jana Paweł II we wstępie do encykliki Laborem exercens. Na czym polega jednak to, że pracę możemy przypisać człowiekowi – pozbawione sensu byłoby przecież nazywanie pracą trudu zwierząt, które zdobywają pożywienie, budują własne gniazda i nory, bronią stada przed wrogiem. Odpowiedź jest prosta – ludzkie działanie zawiera w sobie odbicie tego „kim jest człowiek” – a jest on przecież „obrazem Boga”. Praca jest więc przede wszystkim działaniem ludzkim, czyli rozumnym i wolnym, podejmowanym dla dobra innych i ze względu na nich – a więc z miłości (nie jest więc pracą działanie wyłącznie instynktowne, kierowane żądzami, koniecznością przetrwania, zachowania gatunku itp.).


Przedmiotowe i podmiotowe znaczenie pracy


Encyklika Laborem exercens zawierają fundamentalne rozróżnienie bez którego nie można dobrze zrozumieć analizy, ocen i sposobów rozwiązywania problemów związanych z pracą w myśli Jana Pawła II. Chodzi o przedmiotowe i podmiotowe znaczenie pracy. Przedmiotowe znaczenie to technika (w szerokim znaczeniu), cywilizacja i dzieła kultury – a więc te działania i wytwory człowieka, które wynikają z owego pierwotnego nakazu „czyńcie sobie ziemię poddaną”. We współczesnym świecie zazwyczaj właśnie w takim znaczeniu rozumie się pracę. Jest ona rezultatem (właśnie „przedmiotem), który staje się wymierny, wycenia się go, handluje się nim (np. rynek pracy). Istnieje jednak i drugie znaczenie pracy – właśnie w znaczeniu podmiotowym – którego już nie da się tak łatwo ująć, a już na pewno nie sposób go wycenić i uczynić przedmiotem wolnego rynku. Jest to sam człowiek jako podmiot pracy. Praca w tym znaczeniu oznacza to wszystko, co „pozostaje w człowieku” dzięki wykonywanej przez niego pracy, a więc to, kim on STAJE SIĘ poprzez pracę. Każde działanie człowieka nie tylko bowiem zmienia coś w rzeczywistości, ale również zmienia samego człowieka. Także praca to nie tylko PRODUKT zewnętrzny, ale również sam CZŁOWIEK – i to on jest najważniejszym „produktem” pracy. W taki właśnie sposób należy rozumieć słowa, że kryterium pracy jest człowiek – każdą więc pracę należy mierzyć tym czy człowiek, który ją wykonuje niszczy się i zniewala czy też wzbogaca i spełnia.


Fundament życia społecznego


Praca stanowi podstawę życia społecznego już przez sam prosty fakt, że człowiek zawsze pracuje z innymi i dla innych. Najlepiej widać to na przykładzie życia rodzinnego – najmniejszej i najpełniejszej wspólnoty społecznej. Jan Paweł II pisze w Laborem exercens, że praca jest warunkiem zakładania rodziny, to rodzice bowiem – poprzez swoją pracę – powinni zapewnić utrzymanie dzieciom (tradycyjnie uznaje się, że ten obowiązek spoczywa przede wszystkim na ojcu). Nie chodzi jednak wyłącznie o zapewnienie środków materialnych – życie rodzinne, tak jak w życie w społeczeństwie – opiera się na różnych formach pracy: uczenie się pracowitości, kształcenie charakteru, a więc wychowanie czy samowychowanie. Pracą jest również zapewnienie innym dóbr duchowych, ale również wypoczynku czy rozrywki. Z niektórych efektów pracy mogą korzystać tylko ci, którzy za nią zapłacą (za zrobienie butów, samochodu, opiekę nad dzieckiem czy poradę lekarską trzeba przecież zapłacić), ale są również takie efekty pracy, które służą wszystkim – tak jest z wiedzą, dobrami kultury – prędzej czy później stają się one dobrem wspólnym wszystkich ludzi, a nie wyłącznie jednostek czy wyizolowanych elit. Tak jest z wynalazkami technicznymi, ale również z wynalazkami w innych dziedzinach – np. w urządzaniu państwa, w organizowaniu szkolnictwa. Najpierw nieliczni mogą z nich korzystać, potem jednak te efekty pracy stają się dostępne wszystkim (co nie znaczy przecież, że każdy z nich umie i chce skorzystać).


Solidarność ludzi pracy


Konsekwencją faktu, że praca ma charakter społeczny powinien być wzrost więzi społecznych a zarazem wzrost SOLIDARNOŚCI między ludźmi. Definicję tego czymś jest solidarność daje Jana Paweł II w encyklice Sollicitudo rei socialis. Pisze tam, solidarność jest to „mocna i trwała wola angażowania się na rzecz dobra wspólnego”. Chodzi więc o wyciągnięcie konsekwencji z faktu, że ludzie żyją z innymi i korzystają z owoców ich pracy. W tym znaczeniu solidarność nie oznacza się ani jakiejś litości dla słabych i pokrzywdzonych, ani więzi uciskanych (np. pracowników) przeciw tym, którzy ich gnębią (pracodawców) – przeciwnie, powinno się w niej znaleźć również miejsce na znalezienie wspólnej płaszczyzny między pracownikami a pracodawcami. W naturalnych warunkach solidarność powinna oznaczać, że każdy robi dobrze to, co do niego należy – w ten sposób najlepiej służyłby innym. Często jednak się zdarza, że inni ludzie nie mogą wypełnić tego, co do nich należy – wówczas można przywołać słowa, które Jan Paweł II przypomniał 11 czerwca 1987 r. w Gdyni: „jedni drugich ciężary noście”. Warto wspomnieć tu o nieporozumieniu a nawet niezrozumieniu, które wykazują niekiedy w tym punkcie zwolennicy myśli liberalnej. Uważają oni, że solidarność bywa szkodliwa. Nie powinno się ich zdaniem podejmować pracy za tych, którzy nie wypełniają ciążących na nich obowiązków, osłabia to bowiem poczucie indywidualnej odpowiedzialności a nawet może być demoralizujące, kiedy mamy do czynienia z ludźmi uchylającymi się od pracy np. z lenistwa. Warto w związku z takimi zarzutami przypomnieć, że solidarność nie znosi w żadnym przypadku indywidualnej odpowiedzialności (leń pozostaje w nauce społecznej Kościoła leniem a nie zamienia się w ofiarę lenistwa, nad którą trzeba się „pochylać z troską”). Ale też solidarność patrzy na DOBRO WSPÓLNE. Kiedy więc ktoś nie wykonuje należycie swojej pracy należy uczynić wszystko, aby przyłożył się do niej (ostatecznie usunąć go z pracy), ale równocześnie – jeśli wymaga tego wyższe dobro wspólne – należy dopełnić to, czego ów szkodnik nie zrobił.


Związki zawodowe i strajki


Nie można mieć złudzeń, że praca z innymi może odbywać się bez sporów i konfliktów. Zwłaszcza, jeśli chodzi o stosunek między pracownikami i pracodawcami. Pracodawcy z natury rzeczy są w lepszej pozycji, gdyż to oni płacą i wymagają, nie mogą mieć jednak poczucia, że mogą wszystko, np. poniżać i gnębić pracowników, nie wypłacać im pensji, zmuszać ich do wykonywania prac poniżających czy niezgodnych z ich sumieniem itp. Właśnie w tym miejscu praktyczne zastosowanie znajduje zasada, że nie człowiek jest dla pracy, ale praca dla człowieka. Pracownicy muszą mieć więc zagwarantowane prawo do protestu i do strajku, a także przystępowania do działających w ich imieniu związków zawodowych. Ten postulat wyraźnie zapisany w katolickiej nauce społecznej nie ma nic wspólnego z pochwalaniem lewicowej ideologii większości związków zawodowych czy ich roszczeniowej praktyki. Podobnie zresztą pracodawcy mają prawo do zakładania własnych stowarzyszeń broniących ich praw jako pracodawców. Jan Paweł II przypomina w Laborem exercens, że KNS dopuszcza strajk, ale wyraźnie dodaje, że jest to metoda „uprawniona pod odpowiednimi warunkami i we właściwych granicach”. Jest to więc środek ostateczny, którego nie wolno nadużywać. W szczególności nie wolno nadużywać go do rozgrywek politycznych. Ważne jest również to, aby stosowanie strajku nie prowadziło do pozbawienia ludzi usług nieodzownych dla życia społecznego – łatwo o sytuację, w której strajk np. na kolei czy w szpitalu staje się szantażem, którego ofiarami są ludzie nie uczestniczący w konflikcie. Warto też pamiętać, że związki zawodowe powinny podejmować – poza organizowaniem protestu – także działania pozytywne np. informacyjne, dokształcające czy wychowawcze.


Obowiązki państwa


Praca dokonuje się w społeczeństwie i tworzy je nie może więc pozostawać jedynie ograniczona do dwustronnej umowy zawieranej przez pracodawcę i pracobiorcę. Ważne obowiązki w tej dziedzinie ma również państwo. Czasem jako pracodawca bezpośredni lub pośredni, ale przede wszystkim jako gwarant odpowiedniej „polityki pracy”. Zadaniem państwa jest więc dbałość o to, aby istniało i było realizowane prawo pracy – aby w prawie tym zagwarantowane były prawa człowieka. Chodzi tu zwłaszcza o trzy kwestie:

1. bezrobocie,

2. prawa rodziny

3. oraz wsparcie dla osób, które nie z własnej winy mają trudną pozycję wyjściową (np. niepełnosprawnych, osób żyjących w zapóźnionych cywilizacyjnie obszarach itp.).

Państwo nie może uchylać od problemu bezrobocia, tak jak chcieliby niektórzy liberałowie, właśnie dlatego, że „pierwszy jest człowiek”. A nie ulega wątpliwości, że jednym z najważniejszych skutków bezrobocia są szkody, jakie brak pracy wywołuje w samych bezrobotnych, odbierając im motywację do działania, powiększając bierność, zwiększając frustrację i zniechęcenie. Osobowe i społeczne skutki bezrobocia są niewyobrażalne – wystarczy spojrzeć choćby na losy dzieci, które wychowują się w rodzinach dotkniętych tym nieszczęściem.

Jan Paweł II zwraca również uwagę, że „sprawiedliwa płaca staje się w każdym wypadku konkretnym sprawdzianem sprawiedliwości całego ustroju społeczno-ekonomicznego, a w każdym razie sprawiedliwego funkcjonowania tego ustroju” (LE, 19). I dodaje, że sprawdzian dotyczy przede wszystkim rodziny. Z tego punktu widzenia polityka rodzinna i polityka pracy są ze sobą nierozerwalnie powiązane i w efekcie odsłaniają prawdziwe intencje władzy. Trudno mówić o sprawiedliwości, kiedy np. konieczność zapewnienia bytu zmusza kobietę do podejmowania pracy (której w innych warunkach nie chciałaby ona podejmować), uniemożliwia właściwe wychowanie, a nawet zniechęca do posiadania dzieci przez politykę podatkową czy świadczenia społeczne. Podobne zasady odnoszą się do tych grup społecznych bądź regionów, które są z jakichś względów upośledzone. Zadaniem państwa jest nieść im pomoc i wspierać je – właśnie ze względu na dobro wspólne. Chodzi o to, aby np. osoby niepełnosprawne mogły się same rozwijać i być użyteczne w życiu społecznym, co nie byłoby możliwe bez wsparcia z zewnątrz. (Nie sposób zrozumieć, dlaczego w udzielaniu tego wsparcia państwo miałoby być z góry wykluczone).


Zła praca i zniewolenie


Zagrożenia, które występują w procesie pracy, nie są abstrakcyjne – a to znaczy, że praca może nie tylko przynosić dobro, ale i zło. Może ono mieć charakter przedmiotowy i dotyczyć rezultatów dokonywanej pracy albo podmiotowy – i dotyczyć samego człowieka pracującego. Zła praca to przede wszystkim działalność moralnie zła z samej istoty: na przykład produkcja i rozpowszechnianie pornografii, prowadzenie domów publicznych. Nie zawsze chodzi o bezpośrednie jej wykonywanie, ale również o uczestniczenie w „wynaturzonych mechanizmach” czy „strukturach grzechu”, które Jan Paweł II opisywał w encyklice Sollicitudo rei socialis. Z natury pożyteczna praca księgowego staje się złą pracą, kiedy prowadzi on rachunki mafii.

Praca może również zniewalać samego człowieka wtedy, kiedy pracuje on w warunkach uwłaczających jego godności. Może on również zniewalać siebie samego, kiedy godzi się być przedmiotem a nie podmiotem pracy, czyli „anonimową siłą produkcji”, a nawet towarem. Kiedy jest gotów jest sprzedać siebie: swoje umiejętności czy wiedzę bez względu na to, komu i czemu miałyby służyć. Można powiedzieć, że dochodzi wówczas do alienacji – rozerwania związku, jaki zachodzi między człowiekiem a pracą. Taka sama alienacja występuje wówczas, kiedy człowiek lekceważy pracę, wykonuje ją niedbale, udaje sam przed sobą, że nie ma z nią nic wspólnego, uchyla się przed odpowiedzialnością za nią.

Niszczy człowieka także postawa przeciwna polegająca na ubóstwieniu pracy, na przekonaniu, że w życiu człowieka liczy się tylko praca, a jego wartość mierzy się jej osiągnięciami.


Dzień święty święcić


Niebezpieczeństwu pracoholizmu przeciwdziała wyraźny nakaz świętowania niedzieli. Tej kwestii Jan Paweł II poświęcił List apostolski Dies Domini. Papież zwraca uwagę, że to właśnie niedziela jest centrum życia chrześcijanina. Pracę więc należy rozpatrywać z tej perspektywy – to nie sama praca jest najważniejsza, ale to, czemu służy. Można powiedzieć, że praca służy NIEDZIELI, a więc temu, co transcendentne w ludzkim życiu, co stanowi jego oś i cel. Dopiero z tej perspektywy można zrozumieć, dlaczego praca w niedzielę niszczy godność pracy. Podejmowanie niekoniecznych prac w niedzielę pokazuje, że człowiek jest niewolnikiem pracy (np. własnej żądzy zysku). Odpoczynek, które wcale nie oznacza bezczynności, wskazuje na wielkość człowieka, który potrafi wyznaczyć kres pracy i potrafi sam nad sobą zapanować (np. nad własną żądzą zysku). Jan Paweł II pisze w Dies Domini, że odpoczynek Boga w siódmym dniu stworzenia podkreśla doskonałość skończonego dzieła i jest niejako aktem kontemplacji jego piękna. W ludzkim wymiarze ten odpoczynek oznacza ocenę i refleksję nad dokonaną pracą, a dla chrześcijan przede wszystkim jest on chwilą dziękczynienia Bogu za wszelkie dobra, które się zrealizowały dzięki pracy, ale także za te, dzięki którym sama praca mogła się dokonać. Może to być więc podziękowanie za siły, zdrowie, istnienie innych ludzi, czy wreszcie za wolność i rozumność, które człowiek otrzymał w darze. Jan Paweł II pisze, iż niedziela jako dzień odpoczynku „jest znakiem «nowości» i «oderwania», a tym samym wyraża uznanie zależności człowieka i kosmosu od Boga.” (Dies Domini, 15). Sakralny charakter niedzieli spotęgowany jest przez to, że jest to nie tylko szabat, ale także dzień Zmartwychwstania i wreszcie – jako ósmy dzień tygodnia – zapowiedź wieczności. Czy można się więc dziwić, że odrzucenie tego znaczenia niedzieli przez podejmowanie w tym dniu pracy pozbawia człowieka jego wielkości? Jan Paweł II pisze, że jest to również dzień Kościoła i Eucharystii, ale także radości i nadziei, a można też dodać, że także – rodziny.


Wyzwolenie przez pracę


Praca ludzka jest źródłem kultury, jednak największa jej wartość płynie z tego, że zmienia ona samego człowieka. Pisał o tym K. Wojtyła w artykule „Problem konstytuowania się kultury poprzez ludzką praxis”. Odwoływał się tam do słów Norwida: Piękno na to jest, by zachwycało do pracy – praca, by się zmartwychwstało. Piękno – to obcowanie z tym, co transcendentne, zrozumienie, że praca ma swój sens nie dlatego, że zapewnia środki do życia, że przysparza dóbr społeczeństwu, a nawet, że stanowi podstawę życia społecznego i kultury, lecz dlatego, że wskazuje na Boga i upodabnia do Niego. Ostateczny sens pracy polega na tym, że człowiek przemienia sam siebie. Także wówczas, kiedy praca jest trudem i cierpieniem – bowiem wtedy staje się uczestnictwem w Krzyżu Chrystusa. Pot i trud, jaki w obecnych warunkach ludzkości związany jest nieodzownie z pracą, daje chrześcijaninowi i każdemu człowiekowi, który jest wezwany do naśladowania Chrystusa, możliwość uczestniczenia z miłością w dziele, które Chrystus przyszedł wypełnić. (LE, 27)


Witold Starnawski