Sensacyjne maile Dochnala

Kulisy prywatyzacji energetyki


Podczas kolejnego przesłuchania przed sejmową komisją śledczą Marek Dochnal ujawnił szczegóły londyńskiego spotkania Jana Kulczyka z przedstawicielami rosyjskiego Łukoila. W czasie tego spotkania omawiana była sprzedaż całego polskiego przemysłu naftowego Rosjanom. W realizacji tego planu wspierać Kulczyka miała Kancelaria Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. W mailach Dochnala zawarta jest wiedza na temat prywatyzacji polskich zakładów.

Marek Dochnal zeznawał w sądzie okręgowym w Warszawie, przesłuchanie było zamknięte dla prasy. Od września ub. r. Dochnal przebywa w areszcie, jest oskarżony o wręczenie posłowi SLD Andrzejowi Pęczakowi łapówki w postaci luksusowego mercedesa. Pęczak miał mu pomóc w negocjacjach przy sprzedaży zakładów energetycznych.

W trakcie ostatniego zeznania przed sejmową komisją śledczą Dochnal miał zeznać, że od 2001 r., czyli od momentu, gdy władze przejęło SLD, było oczywiste, iż głównym beneficjantem będzie Łukoil. Wiceprzewodniczący komisji Zbigniew Wassermann wskazał na interesującą prawidłowość w czasie przesłuchania Dochnala: Im bliżej Pałacu Prezydenckiego, tym więcej strachu u niego widać. Roman Giertych uważa, że zeznania Dochnala są bardzo interesujące, ze względu na otrzymane w piątek z prokuratury nowe dokumenty, które zeznania uwiarygodniają.


Maile Dochnala ujawniają „grupę trzymającą władzę”


Wassermann powiedział, że chodzi o faksy i listy elektroniczne lobbysty. Przewijają się w nich znane nazwiska polityków, urzędników państwowych, biznesmenów, funkcjonariuszy służb specjalnych, dziennikarzy.

W jednym z maili były rzecznik Kwaśniewskiego Antoni Styrczula informuje, powołując się na Szarawarskiego, że „w grze są DONBAS i LNM”. Najprawdopodobniej informacja ta dotyczyła prywatyzacji huty Częstochowa i udział w niej Andrzeja Szarawarskiego. Nie była to jednak jedyna inwestycja, w którą zaangażował się Dochnal. Szczególnie zainteresowany był on przemysłem energetycznym i paliwowym, dlatego obserwował posunięcia w tej branży.

W opracowaniu na temat współpracy firmy Dochnala Larchmont z rosyjskim koncernem energetycznym RAO znalazła się informacja, że w marcu 2004 r. firma ta wpłynęła na władze Polski, aby przesunęła termin ogłoszenia wyników przetargu na prywatyzację grupy G-8. Ludzie Dochnala zorganizowali również spotkanie przedstawicieli RAO z ministrem skarbu. W dokumencie stwierdzono również: Larchmont dostarczył też wiele informacji dotyczących innych spółek dystrybucyjnych i produkujących energię w Polsce np. BOT (Bełchatów-Opole-Turów) elektrowni w Bytomiu, Stalowej Woli, grup dystrybujących: L6, K7, W5. W związku z podjętymi czynnościami (gromadzenie i przetwarzanie informacji z różnych źródeł, często niedostępnych publicznie, lobbing pośredni i bezpośredni)

wśród listów do Dochnala szczególnie dużo jest od Jarosława Drozda, szefa spółki „MegaPack”. Drozd od lat mieszka w Rosji i ma bezpośrednie kontakty z gospodarczymi i politycznymi elitami Rosji. W ten sposób Drozd i Dochnal wymieniali uwagi na temat przygotowywanych projektów gospodarczych, wśród nich była sprzedaż zakładów hutniczych na Ukrainie.

Dochnal pomagał Drozdowi w spotkaniu z senatorem SLD Jerzym Markowskim.

W połowie 2003 r. Drozd informował Dochnala, że Kulczyk interesuje się „projektem ukraińskim”, czyli dostawami energii do Polski tranzytem przez Ukrainę. Kulczyk miał posiadać zgodę rządu na ten projekt.

W mailach Drozd często powoływał się na osobę, którą nazywał „Włodkiem”, przedstawiał jej inicjały – VA. Prawdopodobnie chodziło mu o Władimira Ałganowa. W lutym 2004 r. Drozd przekazał Dochnalowi informację, powołując się właśnie na Włodka, aby skontaktował się z attache handlowym ambasady rosyjskiej w Polsce Mikołajem Iwanowiczem Zachmatowem, który był uprzedzony o telefonie Dochnala. Zachmatow został poproszony o maksymalnie otwartą rozmowę na temat stosunków polsko-rosyjskich. Drozd pisał: Uczestniczy on we wszystkich programach rządowych. Nasze tematy Gazprom, energetyka, ropa, obrót towarowy. Wspomnij o bliskich stosunkach z Włodkiem. Pytaj o wszystko.

W czerwcu 2004 r. sekretarka przesłała Dochnalowi dane paszportowe jego gości. Dochnal miał im załatwić wizy, przesłać zaproszenie do konsulatu Wielkiej Brytanii w Jekatirenburgu. Jedną z zaproszonych osób był właśnie Ałganow.

Dochnal twierdzi, że część dokumentacji dotyczącej relacji Kulczyka i jego firm z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, która jeszcze bardziej uwiarygodniłaby jego zeznania, zaginęła podczas przeszukania.


Interesy Kulczyka


Zeznając przed komisją Dochnal opisał szczegółowo spotkanie Jana Kulczyka z szefem Łukoila Wagitem Alekpierowem w Londynie w październiku 2002 r., podczas którego ustalono szczegóły sprzedaży całego polskiego sektora naftowego na rzecz „Łukoila”.

Dochnal miał zeznać, że Kulczyk przy rozmowach z Rosjanami z jednej strony pokazał mu marchewkę (tj. wynagrodzenie pomiędzy 30 a 100 mln zł za udział w projekcie sprzedaży polskiego sektora naftowego Łukoilowi), ale z drugiej strony grożono mu konsekwencjami, gdyby na ten projekt nie poszedł. Dlatego kwota od 30 do 100 mln prowizji dla Dochnala od Kulczyka pojawia się w jednej z notatek Agencji Wywiadu po wiedeńskim spotkaniu Kulczyka i Władimira Ałganowa z lipca 2003 r. za pomoc przy sprzedaży.

Kulczyk po wykupieniu przez Rosjan polskich firm miał otrzymać w powstałym konsorcjum 25 proc. udziałów plus jedną akcję, co dawałoby mu możliwość blokowania wszelkich strategicznych decyzji.


Naciski z Kancelarii Kwaśniewskiego


Dochnal ujawnił także wsparcie, jakie dla tego projektu dała Kancelaria Prezydenta, wskazał na naciski Kancelarii Prezydenta w sprawie tego projektu. Szczegółowo mówił o roli konkretnych osób. Dochnal wskazał też na ośrodki po stronie rosyjskiej, które były w to zaangażowane.

Po zeznaniach Dochnala Antoni Macierewicz powiedział: Świadek wskazał na konkretne nazwiska osób działających w imieniu Kancelarii bądź osób z samej Kancelarii Prezydenta. Według nieoficjalnych informacji chodzi o byłego szefa gabinetu prezydenta Kwaśniewskiego Marka Ungiera, byłego szefa prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Marka Siwca, byłego rzecznika Kwaśniewskiego Antoniego Styrczulę, a także amerykańskiego adwokata z firmy Dewey Ballantines Lejba Fogelmana i Jarosława Grzesiaka z tej samej firmy prawniczej. Po tych informacjach kancelaria Dewey Ballantine stwierdziła, że nigdy nikt z jej pracowników nie zwracał się w niczyim imieniu do Dochnala z prośbą o prowadzenie jakichkolwiek negocjacji z Łukoil. Zaprzeczyła również, że posiadała lub powoływała się na jakiekolwiek pełnomocnictwa Kancelarii Prezydenta.


Widacki znowu na widoku


Kulczyk poprzez adwokatów proponował Dochnalowi pomoc, w zamian za rezygnację ze składania zeznań. Dochnal miał powiedzieć, że Kulczyk za pośrednictwem swego pełnomocnika Jana Widackiego przez pełnomocnika Dochnala - Ryszarda Kucińskiego - dwa tygodnie temu złożył propozycję pomocy, gdyby nie składał zeznań w sprawie Kulczyka. Giertych powiedział dziennikarzom: Gdyby miał złożyć zeznania dotyczące pana Kulczyka, to w zawoalowany sposób groził on pogorszeniem się sytuacji pana Dochnala.

W odpowiedzi Widacki określił to jako absolutne kłamstwo. Przyznał, że w ostatnim czasie spotkał się dwa razy z Kucińskim, przy okazji sprawy w Katowicach, w której obydwaj są pełnomocnikami.

Tymczasem inny adwokat Marka Dochnala - Piotr Kruszyński - potwierdził w rozmowie z dziennikarzami, że Widacki, mecenas Jana Kulczyka, spotkał się Kucińskim. Kruszyński zaznaczył, że sprawę zna tylko z relacji Kucińskiego i Dochnala. Dodał, że do spotkania doszło jakieś dwa-trzy tygodnie temu: Z tego, co słyszałem, to rozmowa była na temat pana Kulczyka i ewentualnie rozważenia możliwości przedstawienia w innym świetle kontaktów Kulczyka z Dochnalem.


Lewica przeciw komisji


Po zeznaniach Dochnala sejmowa komisja śledcza zdecydowała, że skieruje do prokuratury opinię, w której będzie rekomendowała złagodzenie kary, o którą wystąpi prokurator. Za wnioskiem na rzecz Dochnala, głosowało czterech posłów: Roman Giertych (LPR), Antoni Macierewicz (RKN), Zbigniew Wassermann (PiS) i Zbigniew Witaszek (niezrz.). Przeciw byli Bogdan Bujak (SLD) i Andrzej Celiński (SdPl).

Zdaniem posłów zeznania Dochnala pomogły w śledztwie. Komisja mogła, jak każdy organ śledczy, wystąpić z taką propozycją wydania pozytywnej opinii dla osoby, która udzieliła znaczącej pomocy.

Tymczasem zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik oświadczył, że komisja nie jest uprawniona do składania takich propozycji. W jego ocenie, to "niedopuszczalna ingerencja polityczna" komisji w prace prokuratury. W dodatku Olejnik już teraz stwierdził, że prokuratura nie weźmie pod uwagę opinii komisji: Prokuratura weźmie pod uwagę tylko to, co wydarzyło się w prokuraturze, a nie przed komisją".

Zeznania Dochnala próbowali podważyć politycy lewicy. Andrzej Celiński z SdPl twierdził, że Dochnal nie wskazał żadnych materialnych dowodów. Natomiast poseł SLD Bogdan Bujak powiedział: W tym, co mówił, było czuć rewanż za to, że kiedyś Dochnal został zawrócony tuż sprzed drzwi Pałacu Prezydenckiego.

Również Dariusz Szymczycha z Kancelarii Prezydenta starał się podważyć nowe zeznania: Dla mnie jest zadziwiające, że człowiek, który siedzi w areszcie, jest wyrocznią dla części polityków.

Natomiast Konstanty Miodowicz powiedział, że w swojej wypowiedzi Dochnal z ubolewaniem ustosunkował się do próby dezawuowania jego zeznań przez media oraz prominentnych polityków, spośród których wymienił Jolantę Kwaśniewską.


PIOTR BĄCZEK