
![]()
Wybór dokumentów Kongregacji Nauki Wiary
Całym życiem służyć Prawdzie
Kongregacja Nauki Wiary
Z ogromnego bogactwa różnej rangi dokumentów Kongregacji Nauki Wiary, przygotowanych i ogłoszonych, gdy jej prefektem w latach 1981-2005 był kard. Józef Ratzinger a na Stolicy Piotrowej zasiadał Jan Paweł II, wybraliśmy zaledwie osiem. Ten dobór oraz wybór fragmentów mogłyby oczywiście być inne, bo wśród pominiętych są instrukcje, dekrety, deklaracje, noty, listy i inne dokumenty najwyższej wagi i szalenie interesujące dla szerszego grona czytelników. Chcąc ułatwić ich lekturę oraz odnalezienie pełnych tekstów dokumentów przytaczanych tu jedynie we fragmentach, podajemy na końcu bibliografię i stosowne adresy internetowe.
Red.
O prymacie papieskim i o ekumenizmie
1. Na obecnym etapie życia Kościoła kwestia Prymatu Piotra i jego Następców ma szczególne znaczenie, także ekumeniczne. [...]
4. Na podstawie świadectwa Nowego Testamentu Kościół katolicki głosi jako naukę wiary, że Biskup Rzymu, spełniając posługę Prymatu w Kościele powszechnym, jest Następcą Piotra [...]; ta sukcesja uzasadnia uprzywilejowaną pozycję Kościoła, który jest w Rzymie, wzbogaconego również przepowiadaniem i męczeństwem św. Pawła. [...]
10. Wraz z funkcją nauczycielską Prymatu misja Następcy Piotra, pełniona w całym Kościele, obejmuje władzę sprawowania rządów kościelnych poprzez akty, które są niezbędne lub wskazane dla umocnienia lub obrony jedności wiary i komunii: należy do nich zaliczyć - na przykład - zlecenie wyświęcenia nowych biskupów, przyjęcie od nich wyznania wiary katolickiej, dopomaganie wszystkim w wytrwaniu w wyznawanej wierze. [...]
13. [...] tylko Papież (lub Papież wraz z Soborem powszechnym) ma - jako Następca Piotra - władzę i prawo powiedzieć ostatnie słowo na temat sposobów sprawowania własnej posługi pasterskiej w Kościele powszechnym.
14. [...] Kongregacja Nauki Wiary zachowuje przekonanie, że autorytatywne potwierdzenie tych zasad doktrynalnych pozwoli wyraźniej ukazać, w jakim kierunku należy iść dalej. Przypomnienie to pomoże również uniknąć istniejącej zawsze możliwości ponownego pojawienia się interpretacji cząstkowych i jednostronnych, już w przeszłości odrzuconych przez Kościół (febronianizm, gallikanizm, ultramontanizm, koncyliaryzm itp.). [...]
15. Pełna komunia, jaka zgodnie z wolą Chrystusa ma istnieć pomiędzy tymi, którzy uważają się za Jego uczniów, wymaga wspólnego uznania powszechnej posługi kościelnej, “w której wszyscy Biskupi czują się zjednoczeni z Chrystusem, a wszyscy wierni znajdą umocnienie swojej wiary” [...]. Kościół katolicki [...] utrzymuje z pokorą, że “komunia Kościołów partykularnych z Kościołem Rzymu oraz ich Biskupów z Biskupem Rzymu jest w Bożym zamyśle podstawowym warunkiem pełnej i widzialnej komunii”. [...] Piotr, człowiek słaby, został wybrany jako skała właśnie po to, aby było oczywiste, że zwycięstwo należy tylko do Chrystusa, a nie jest wynikiem wysiłków ludzkich. Chrystus pragnie nieść swój skarb poprzez czasy w kruchych naczyniach [...]: w ten sposób ludzka słabość staje się znakiem prawdziwości Bożych obietnic. [...]
Uwagi na temat “Prymat następcy Piotra w misterium Kościoła”, 31 października 1998 r.
Przeciw masonerii
Zwrócono się z zapytaniem, czy uległa zmianie opinia Kościoła w sprawie stowarzyszeń masońskich, ponieważ w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego (w przeciwieństwie do poprzedniego) zagadnienie nie zostało wprost poruszone.
Święta Kongregacja Nauki Wiary może odpowiedzieć, że taka okoliczność jest podyktowana kryterium redakcyjnym, co dotyczy także innych stowarzyszeń podobnie nie wspomnianych, ujmowanych w szerszych kategoriach.
Pozostaje jednak niezmieniona negatywna opinia Kościoła w sprawie stowarzyszeń masońskich, ponieważ ich zasady zawsze były uważane za niezgodne z nauką Kościoła i dlatego przynależność do nich pozostaje zakazana. Wierni, którzy należą do stowarzyszeń masońskich, są w stanie grzechu ciężkiego i nie mogą przystępować do Komunii Świętej.
Nie należy do lokalnego autorytetu eklezjalnego wypowiadanie się o naturze stowarzyszeń masońskich sądem, który implikowałby uchylenie tego, co wyżej ustalono, i to, co jest zawarte w Deklaracji Świętej Kongregacji Nauki Wiary [o ekskomunice, której podlegają katolicy należący do sekt masońskich lub podobnych stowarzyszeń] z dnia 17 lutego 1981 r. [...].
Deklaracja o stowarzyszeniach masońskich, 26 listopada 1983 r.
Przeciw marksizmowi, przeciw błędom “teologii wyzwolenia”, w obronie człowieka
i katolickiej nauki społecznej
[Niniejsza Instrukcja] zamierza zwrócić uwagę pasterzy, teologów i wszystkich wiernych na szkodliwe dla wiary i życia chrześcijańskiego błędy i niebezpieczeństwo błędów, jakie niosą ze sobą niektóre formy teologii wyzwolenia, opierające się w sposób mało krytyczny na pojęciach zapożyczonych z różnych zasad myśli marksistowskiej. [...]
Samo w sobie dążenie do wyzwolenia nie może nie spotkać się z szerokim i braterskim oddźwiękiem w sercach i umysłach chrześcijan. [...]
Niecierpliwość i dążenie do skuteczności doprowadziły niektórych chrześcijan, rozczarowanych innymi metodami, do zwrócenia się ku temu, co nazywają “analizą marksistowską”.
Ich rozumowanie jest następujące: nie cierpiąca zwłoki i wybuchowa sytuacja wymaga skutecznego działania, którego nie można odkładać. Skuteczne działanie zakłada analizę naukową strukturalnych przyczyn nędzy. [...]
Jednak przymiotnik “naukowy” powoduje niemal mityczną fascynację, a bynajmniej nie wszystko, co nosi etykietkę “naukowości”, posiada taki charakter. [...]
Przypomnijmy, że ateizm i negacja osoby ludzkiej, jej wolności i jej praw, znajduje się w centrum koncepcji marksistowskiej. Zawiera więc ona błędy zagrażające bezpośrednio wierze w wieczne powołanie osoby. Ponadto, chcieć włączyć do teologii “analizę”, której kryteria interpretacyjne zależą od koncepcji ateistycznej, to popaść w zgubne sprzeczności. [...]
W opinii marksistów “analiza” nie da się oddzielić od wspólnej praktyki i od koncepcji historii, z którą owa praxis jest związana. W ten sposób analiza jest narzędziem krytyki, a krytyka nie jest niczym innym, jak tylko etapem w walce rewolucyjnej. [...].
Prawdziwa świadomość jest więc aktywną świadomością partyjną. Widać więc, że wchodzi tu w grę sama koncepcja prawdy i że jest ona zupełnie wypaczona [...].
[...] prawo walki klas prowadzi do przyjęcia, że społeczeństwo oparte jest na przemocy. Na przemoc, polegającą na panowaniu bogatych nad ubogimi, trzeba odpowiedzieć kontrprzemocą rewolucyjną, dzięki której ten stosunek zostanie odwrócony. [...]
Na skutek zależności od tych założeń marksistowskich w sposób szczególny została zakwestionowana sama natura etyki. W optyce walki klas implicite został więc zanegowany transcendentalny charakter rozróżnienia między dobrem i złem, będący podstawą moralności. [...]
To nie fakt stratyfikacji społecznych, łącznie z nierównościami i niesprawiedliwościami z nią związanymi, lecz teoria walki klas jako strukturalne i podstawowe prawo historii, przyjmowane jest przez “teologie wyzwolenia” jako zasada. [...]
[...] ze względu na to założenie klasowe staje się rzeczą niezmiernie trudną, jeśli w ogóle nie niemożliwą, dojście do prawdziwego dialogu z niektórymi “teologiami wyzwolenia”, w którym rozmówca byłby słuchany, a jego argumenty dyskutowane obiektywnie i uważnie. Teologowie ci bowiem wychodzą, bardziej lub mniej świadomie, z założenia, że punkt widzenia klasy uciskanej i rewolucyjnej staje się ich własnym, wyłącznie decydującym o prawdzie. Kryteria teologiczne prawdy tym samym podlegają relatywizacji i są podporządkowane imperatywom walki klas. [...]
Nauka społeczna Kościoła jest z pogardą odrzucana. Twierdzi się, że wypływa ona z iluzji charakterystycznej dla klas średnich nie mających historycznego przeznaczenia, iż możliwy jest kompromis. [...]
Ostrzeżenia przeciw poważnym wypaczeniom, które głoszą niektóre “teologie wyzwolenia”, bynajmniej nie należy interpretować jako aprobaty, nawet pośredniej, udzielanej tym, którzy przyczyniają się do utrzymania nędzy ludów; tym, którzy z niej korzystają; tym, którzy biorą w niej udział, lub tym, którzy pozostają wobec niej obojętni. [...]
Ten, kto ufa w przemoc i sądzi, że dzięki temu zapanuje większa sprawiedliwość, pada ofiarą śmiertelnej iluzji. Przemoc zrodzi przemoc i zdegraduje człowieka. Urąga ona godności ludzkiej w osobie poszkodowanych i poniża tę samą godność tych, którzy posługują się nią.
Pilna potrzeba radykalnych reform w zakresie struktur powodujących nędzę i stanowiących same w sobie formy przemocy, nie powinna prowadzić do zapominania o tym, że źródło niesprawiedliwości znajduje się w sercu człowieka. Właśnie odwołując się do zdolności etycznych osoby i stałej potrzeby wewnętrznego nawrócenia, przeprowadzi się zmiany społeczne, pozostające naprawdę w służbie człowieka [...]. Im bardziej bowiem ludzie, ożywieni poczuciem swojej odpowiedzialności, będą współdziałać w sposób wolny, z własnej inicjatywy i solidarnie w przeprowadzaniu tych koniecznych zmian, sami bardziej będą wzrastać w człowieczeństwie. [...]
Równocześnie, obalenie drogą rewolucyjnej przemocy struktur powodujących niesprawiedliwość nie oznacza ipso facto ustanowienia sprawiedliwego ustroju. Tych wszystkich, którzy szczerze pragną prawdziwego wyzwolenia swoich braci powinien skłonić do refleksji fakt znamionujący naszą epokę. Miliony naszych współczesnych słusznie pragną odzyskać podstawowe wolności, odebrane im przez ustroje totalitarne i ateistyczne, które doszły do władzy na drodze rewolucji i przemocy właśnie w imię wyzwolenia ludu. Nie można zapominać o tej hańbie naszej epoki; to właśnie starając się rzekomo przynieść im wolność, utrzymuje się całe narody w niegodnych człowieka warunkach zniewolenia. [...]
Walka klasowa jako droga prowadząca do społeczeństwa bezklasowego jest mitem uniemożliwiającym reformy i pogłębiającym nędzę i niesprawiedliwość. Ci, którzy ulegają fascynacji tym mitem, powinni zastanowić się nad gorzkimi doświadczeniami historycznymi, do których on doprowadził. Zrozumieliby wówczas, że nie chodzi bynajmniej o zaniechanie drogi skutecznej walki po stronie ubogich i na rzecz nie dającego się zrealizować ideału. Przeciwnie, chodzi o uwolnienie się od złudzeń, by oprzeć się na Ewangelii i jej rzeczywistej sile.
Jednym z warunków niezbędnego przywrócenia poprawności teologicznej jest uznanie wartości nauczania społecznego Kościoła. Nauczanie to nie jest bynajmniej zamknięte. Przeciwnie, jest ono otwarte na wszystkie nowe problemy, które pojawiają się wraz z upływem czasu. [...]
Nauczanie Kościoła w sprawach społecznych dostarcza ważnych wskazań etycznych. Aby mogło ono jednak bezpośrednio wywierać wpływ na działalność, wymaga osób kompetentnych zarówno pod względem naukowym i technicznym, jak również w sferze nauk humanistycznych lub w dziedzinie polityki. Pasterze powinni zwrócić uwagę na formację takich kompetentnych osób, głęboko żyjących Ewangelią. Dotyczy to w najwyższym stopniu świeckich, których zadaniem jest budowa społeczeństwa. [...]
Instrukcja “Libertatis nuntius” o niektórych aspektach “teologii wyzwolenia”, 6 sierpnia 1984
O błędach w książce marksizującego brazylijskiego franciszkanina o. Leonardo Boffa
[...] niektóre założenia książki L. Boffa [“Chiesa: Carisma e potere”] pozostają nie do przyjęcia. [...]
Nie można zubożać rzeczywistości sakramentów i słowa Bożego, sprowadzając ją do schematu “produkcji i konsumpcji”, redukując w ten sposób wspólnotę wiary do czystego fenomenu socjologicznego. [...] Interpretowanie [...] rzeczywistości sakramentów, hierarchii, słowa i całego życia Kościoła, w kategoriach produkcji i konsumpcji, monopolu, wywłaszczenia, konfliktu z blokiem hegemonicznym, zerwania i okazji do nierówności produkcji, prowadzącej do obalenia rzeczywistości religijnej, która będąc daleka od przyczynienia się do rozwiązania prawdziwych problemów, prowadzi raczej do destrukcji autentycznego sensu sakramentów i słowa wiary. [...]
Publikując niniejszą Informację, Kongregacja Nauki Wiary poczuwa się do obowiązku zadeklarować, że założenia L. Boffa w niej analizowane narażają na niebezpieczeństwo zdrową naukę wiary, którą Kongregacja ma za zadanie popierać i bronić.
Nota o książce “Church: Charism and Power [Chiesa: Carisma e potere]. Essay on militant Ecclesiology” o. Leonardo Boffa OFM, 11 marca 1985
Przeciw błędom indywidualizmu i kolektywizmu,
w obronie Prawdy, ku chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu
“Prawda was wyzwoli” [...] Instrukcja o niektórych aspektach “teologii wyzwolenia” [...] zapowiadała zamiar [...] opublikowania drugiego dokumentu, który uwydatniłby główne elementy nauki chrześcijańskiej o wolności i wyzwoleniu. Niniejsza Instrukcja realizuje tę zapowiedź. Między obydwoma dokumentami zachodzi organiczny związek. Należy je czytać jeden w świetle drugiego. [...]
6. Od początku czasów nowożytnych, od epoki Renesansu, uważano, że powrót do starożytności w filozofii i naukach przyrodniczych pozwoli człowiekowi na zdobycie wolności myśli i działania dzięki poznaniu i opanowaniu praw natury. [...]
Przede wszystkim [...] w wieku Oświecenia i Rewolucji Francuskiej wezwanie do wolności zabrzmiało z całą mocą. Odtąd wielu patrzy na przyszłą historię jako na nieodwracalny proces wyzwolenia, prowadzący do epoki, w której człowiek, wreszcie całkowicie wyzwolony, cieszyłby się szczęściem już na tej ziemi. [...]
10. Gdy chodzi o opanowanie przyrody, życia społecznego i politycznego lub kontrolę człowieka nad samym sobą, na płaszczyźnie jednostkowej i społecznej, każdy może stwierdzić, że osiągnięty postęp nie tylko daleki jest od pierwotnych zamierzeń, lecz że ponadto, wraz z rozszerzaniem się nowożytnego ruchu wyzwolenia, zrodziły się nowe zagrożenia, nowe zniewolenia i nowe lęki. [...]
13. W dziedzinie zdobyczy społecznych i politycznych jedna z podstawowych niejasności jest związana z afirmacją wolności w wieku Oświecenia, która wywodzi się z koncepcji podmiotu tej wolności, jako jednostki samowystarczalnej i mającej na celu zaspokojenie swojego własnego interesu przez korzystanie z dóbr ziemskich. Ideologia indywidualistyczna, czerpiąca natchnienie z tej koncepcji człowieka, przysłużyła się do tego stopnia nierównomiernemu podziałowi bogactw na początku epoki przemysłowej, że pracownicy zostali wykluczeni od dostępu do istotnych dóbr, do których produkcji przyczyniali się i do których mieli prawo. Stąd zrodziły się silne ruchy zmierzające do wyzwolenia z nędzy, podtrzymywanej przez społeczeństwo przemysłowe. Chrześcijanie świeccy i duszpasterze nie zaniedbali walki o sprawiedliwe uznanie słusznych dążeń robotników. Urząd Nauczycielski Kościoła wielokrotnie zabierał głos w tej sprawie.
Niestety, bardzo często słuszne żądania ruchu robotniczego doprowadzały do nowych form zniewolenia, gdyż podlegały wpływowi koncepcji odrzucającej transcendentne powołanie osoby ludzkiej, a przyznawały człowiekowi cel wyłącznie doczesny. Żądania te niejednokrotnie były nastawione na projekty kolektywistyczne, które doprowadziły do pojawienia się niesprawiedliwości równie dotkliwych jak te, którym zamierzały położyć kres.
14. W ten sposób nasza epoka była świadkiem narodzin systemów totalitarnych i form tyranii, które nie były możliwe we wcześniejszym okresie rozwoju technologicznego. Z jednej strony mistrzostwo w zakresie techniki zostało użyte do ludobójstwa; z drugiej zaś, mniejszości chcą utrzymać w zagrożeniu całe narody uciekając się do terroryzmu, który powoduje śmierć wielu niewinnych ludzi. [...]
68. [...] Miłując ubogich, Kościół świadczy [...] o godności człowieka. Jednoznacznie uznaje, że więcej znaczy on przez to, kim jest, niż przez to, co posiada. [...] Kościół okazuje się solidarny z tymi, którzy nie liczą się w społeczeństwie, przez które zostali odrzuceni duchowo, a czasem nawet fizycznie. Kościół pochyla się w szczególności z matczynym uczuciem nad dziećmi, które na skutek złości ludzkiej nie zobaczą nigdy światła, jak również nad ludźmi starymi, opuszczonymi i samotnymi.
Opcja preferencjalna na rzecz ubogich, daleka od tego, by być znakiem partykularyzmu i sekciarstwa, ukazuje uniwersalizm istoty i posłannictwa Kościoła. Opcja ta nie zna wyjątków. [...]
Instrukcja o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu, 22 marca 1986 (c. d. niżej)
O katolickiej nauce społecznej i o środkach działania politycznego
73. Najwyższe przykazanie miłości prowadzi do pełnego uznania godności każdego człowieka stworzonego na obraz Boży. Z tej godności wywodzą się prawa człowieka i obowiązki naturalne. [...].
Z podstawą, którą jest godność osoby, ściśle są związane zasada solidarności i zasada pomocniczości.
Z tytułu pierwszej - człowiek winien przyczyniać się wraz ze swoimi bliźnimi do wspólnego dobra społeczeństwa, na wszystkich jego poziomach [...]. Dzięki niej nauka Kościoła sprzeciwia się wszystkim formom indywidualizmu społecznego lub politycznego.
Z tytułu drugiej, ani państwo, ani inna społeczność nie mogą nigdy zastępować w inicjatywie i w odpowiedzialności osób i wspólnot pośrednich na tym poziomie, na którym mogą one działać, ani niszczyć przestrzeni koniecznej dla ich wolności [...]. Dzięki niej nauka społeczna Kościoła sprzeciwia się wszelkim formom kolektywizmu.
74. Zasady te tworzą podstawę dokonywania oceny sytuacji, struktur i systemów społecznych. [...]
Nauka społeczna Kościoła nie proponuje żadnego systemu, ale w świetle swoich zasad podstawowych pozwala przede wszystkim dostrzec, w jakiej mierze istniejące systemy są zgodne lub nie z wymogami godności ludzkiej. [...]
76. Zasady podstawowe i kryteria oceny inspirują dyrektywy działania: skoro dobro wspólne społeczności ludzkiej pozostaje na służbie osób, środki działania powinny być zgodne z godnością człowieka i sprzyjać wychowaniu do wolności. Tu znajduje się pewne i niepodważalne kryterium oceny działania: nie ma prawdziwego wyzwolenia, jeżeli od początku nie uwzględnia się praw wolności. [...].
Wyzwolenie w duchu Ewangelii nie da się pogodzić z nienawiścią do drugiego, rozumianego czy to jednostkowo czy zbiorowo, łącznie z nienawiścią do nieprzyjaciela. [...]
78. Sytuacje poważnej niesprawiedliwości wymagają odwagi, by przeprowadzić głębokie reformy i znieść nieuzasadnione przywileje. Jednakże ci, którzy dyskredytują metodę reform opowiadając się za mitem rewolucji, nie tylko żywią iluzję, że sama likwidacja sytuacji krzywdzącej wystarczy do utworzenia społeczeństwa bardziej ludzkiego, ale ponadto sprzyjają pojawieniu się reżimów totalitarnych [...].
Walka przeciw niesprawiedliwości ma sens tylko wtedy, gdy prowadzi do ustanowienia nowego porządku politycznego i społecznego odpowiadającego wymogom sprawiedliwości. Ale ta ostatnia powinna być widoczna już na etapach jej wprowadzania.
79. Zasady te powinny być stosowane zwłaszcza w skrajnym przypadku ucieczki do walki zbrojnej wskazanej przez Urząd Nauczycielski jako ostateczny środek, by położyć kres “oczywistej i długotrwałej tyranii poważnie naruszającej podstawowe prawa osoby i niebezpiecznie szkodliwej dla wspólnego dobra kraju” [...]. Jednak konkretne zastosowanie tego środka może być brane pod uwagę jedynie po bardzo dokładnej analizie sytuacji. [...] to, co określa się dzisiaj mianem “biernego oporu”, otwiera drogę bardziej odpowiadającą zasadom moralnym i równie skuteczną.
Nigdy nie można zaakceptować, ani ze strony władzy państwowej, ani ze strony grup opozycyjnych, uciekania się do środków zbrodniczych, takich jak represje stosowane wobec ludności, tortury, metody terroryzmu i wyrachowanej prowokacji, by spowodować śmierć człowieka podczas masowych manifestacji. Niedopuszczalne są również nienawistne oszczercze kampanie zdolne zniszczyć człowieka psychicznie i moralnie.
80. Nie należy do pasterzy Kościoła bezpośrednia interwencja w strukturę polityczną i w organizację życia społecznego. To zadanie należy do powołania świeckich, działających z ich własnej inicjatywy, razem z innymi współobywatelami [...].
Należy zadbać o to, by różnica w dokonywanych wyborach nie szkodziła poczuciu współpracy, by nie paraliżowała wysiłków lub nie powodowała nieładu w życiu chrześcijańskim. [...]
Instrukcja o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu, 22 marca 1986 (c. d. niżej)
O pracy, płacy, bezrobociu i własności prywatnej
83. [...] w dążeniu do wolności należy na pierwszym miejscu podjąć działalność wyzwoleńczą w dziedzinie pracy. Związek zachodzący między osobą ludzką a pracą ma zasadniczy i życiowy charakter, dlatego formy i sposoby, według których ten związek będzie regulowany, wywrą pozytywny wpływ na rozwiązanie całości problemów społecznych i politycznych, jakie stoją przed każdą społecznością. Sprawiedliwe stosunki pracy będą zapowiedzią systemu wspólnoty politycznej zdolnej do zagwarantowania integralnego rozwoju każdej osoby ludzkiej.
Jeśli system stosunków pracy, wprowadzony w życie przez bezpośrednich jej uczestników, to znaczy pracowników i pracodawców, przy niezbędnym poparciu władz publicznych, doprowadzi do powstania cywilizacji pracy, dojdzie wówczas do głębokiej pokojowej rewolucji w sposobie patrzenia na społeczeństwa, i to w odniesieniu aż do ich podstaw instytucjonalnych i politycznych. [...]
85. [...] każdy człowiek ma prawo do pracy, które musi być uznane w praktyce przez skuteczne zabiegi prowadzące do rozwiązania dramatycznego problemu bezrobocia. Fakt, że spycha ono na margines znaczne grupy ludności, a zwłaszcza młodzieży, nie może być tolerowany. Dlatego tworzenie miejsc pracy jest naczelnym zadaniem społecznym, ciążącym zarówno na jednostkach i na inicjatywie prywatnej, jak i na państwie. To ostatnie z zasady ogólnej, tu, jak i gdzie indziej, posiada funkcję pomocniczą; często jednak może być zobowiązane do interwencji bezpośredniej, jak w przypadku umów międzynarodowych między różnymi państwami. [...].
86. Płaca, której nie można traktować jak zwyczajnego towaru, powinna umożliwić pracownikowi i jego rodzinie uzyskanie dostępu do poziomu życia prawdziwie ludzkiego w porządku materialnym, społecznym, kulturalnym i duchowym. To godność osoby ludzkiej stanowi kryterium oceny pracy, a nie odwrotnie. [...].
87. Prymat pracy nad kapitałem nakłada na pracodawców obowiązek sprawiedliwości, by stawiać dobro pracowników nad dążeniem do powiększania zysków. Mają obowiązek moralny nie pozostawiania kapitałów bezproduktywnymi, a w inwestycjach powinni zmierzać przede wszystkim do dobra wspólnego. Wymaga ono, by w pierwszym rzędzie starać się o ustabilizowanie lub stworzenie nowych miejsc pracy, podejmując produkcję dóbr rzeczywiście użytecznych.
Prawo do własności prywatnej jest niewyobrażalne bez obowiązków w stosunku do dobra wspólnego. Jest ono podporządkowane wyższej zasadzie powszechnego przeznaczenia dóbr [...].
Instrukcja o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu, 22 marca 1986 (c. d. niżej)
O solidarności
89. [...] Rodzące się dzisiaj trudne problemy społeczno-ekonomiczne nie zostaną rozwiązane, jeśli nie stworzy się nowych frontów solidarności: solidarności ubogich między sobą, solidarności z ubogimi, do której wezwani są bogaci, solidarności pracowników między sobą i solidarności z innymi kategoriami pracowników. Instytucje i organizacje społeczne, na różnych poziomach, jak również państwo, powinny uczestniczyć w ogólnym ruchu sprawiedliwości. Wzywając do tego, Kościół wie, że w szczególny sposób dotyczy to właśnie jego.
90. Zasada powszechnego przeznaczenia dóbr, idąca w parze z zasadą ludzkiego i nadprzyrodzonego braterstwa, wyznacza krajom najbogatszym ich obowiązki wobec krajów ubogich. Są to obowiązki solidarności wyrażającej się w pomocy krajom znajdującym się na drodze rozwoju; są to obowiązki sprawiedliwości społecznej, polegającej na prawdziwej rewizji umów handlowych między Północą i Południem oraz na budowaniu świata bardziej ludzkiego dla wszystkich, w którym każdy mógłby dawać i otrzymywać, i gdzie postęp jednych nie będzie już przeszkodą w rozwoju innych ani pretekstem do ich zniewolenia [...].
Instrukcja o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu, 22 marca 1986
O polityce i o wyborach oraz przeciw fałszywemu rozumieniu pluralizmu
2. [...] Kościół ma świadomość, że z jednej strony demokracja jest najlepszą formą bezpośredniego uczestnictwa obywateli w podejmowaniu decyzji politycznych, z drugiej strony jednak jest możliwa tylko w takiej mierze, w jakiej opiera się na prawidłowej wizji osoby. W odniesieniu do tej zasady katolicy nie mogą zgodzić się na żaden kompromis, w przeciwnym bowiem razie zanikałoby w świecie świadectwo chrześcijańskiej wiary oraz jedność i wewnętrzna integralność samych wiernych [...].
3. [...] Gdy dochodzi do konfrontacji polityki z zasadami moralnymi, które nie mogą być uchylone, nie dopuszczają wyjątków ani żadnych kompromisów, zadanie katolików staje się szczególnie ważne i odpowiedzialne. [...] Odnosi się to na przykład do ustaw dotyczących aborcji i eutanazji (tej ostatniej nie należy mylić z wyrzeczeniem się “uporczywej terapii”, dopuszczalnym także z moralnego punktu widzenia); ustawy te muszą mianowicie chronić podstawowe prawo do życia od chwili poczęcia aż po jego naturalny kres. [...] Podobnie też, w obliczu współczesnego prawodawstwa dotyczącego rozwodów, trzeba zabiegać o ochronę i uświadamianie wartości rodziny - opartej na monogamicznym małżeństwie osób przeciwnej płci - której jedność i trwałość winna być zabezpieczona; niedopuszczalne są jakiekolwiek próby prawnego zrównania z rodziną innych form współżycia ani też prawnego uznania owych form. Również zagwarantowanie rodzicom swobody w wychowywaniu swoich dzieci jest niezbywalnym prawem [...]. W tym samym duchu należy zadbać o ochronę społeczną nieletnich i o wyzwolenie tych, którzy ulegli współczesnym formom niewolnictwa (takim na przykład, jak narkomania albo zmuszanie do prostytucji). Na tej liście nie może zabraknąć prawa do wolności religijnej ani troski o rozwój gospodarczy, służący człowiekowi i dobru wspólnemu, respektujący nakazy sprawiedliwości społecznej i ludzkiej solidarności oraz zasadę pomocniczości, wedle której “prawa wszystkich osób, rodzin i grup społecznych oraz ich realizacja powinny być uznawane”. l wreszcie, czyż można nie uwzględnić w tym wykazie wielkiej sprawy pokoju? Ireniczna i ideologiczna wizja pokoju zmierza czasem do sekularyzacji jego wartości, w innych znów przypadkach ocena jego aspektów etycznych bywa powierzchowna, ignoruje złożoność problemów, które wchodzą w grę. Pokój jest zawsze “dziełem sprawiedliwości i owocem miłości”: wymaga radykalnego i absolutnego odrzucenia przemocy i terroryzmu oraz nieustannego wysiłku i czujności wszystkich, którzy pełnią odpowiedzialne funkcje polityczne. [...]
Nota doktrynalna o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym, 24 listopada 2002 r.
O Jezusie Chrystusie - jedynej drodze zbawienia i o jedynym Kościele powszechnym
4. Nieustanne przepowiadanie misyjne Kościoła jest dzisiaj zagrożone przez teorie relatywistyczne, które usiłują usprawiedliwić pluralizm religijny nie tylko de facto, lecz także de iure (czyli jako zasadę). W konsekwencji uznaje się za przestarzałe takie na przykład prawdy, jak prawda o ostatecznym i całkowitym charakterze objawienia Jezusa Chrystusa, o naturze wiary chrześcijańskiej w odniesieniu do wierzeń innych religii, o natchnionym charakterze ksiąg Pisma Świętego, o osobowym zjednoczeniu między odwiecznym Słowem a Jezusem z Nazaretu, o jedności ekonomii Słowa wcielonego i Ducha Świętego, o jedyności i zbawczej powszechności tajemnicy Jezusa Chrystusa, o powszechnym pośrednictwie zbawczym Kościoła, o nierozdzielności - mimo odrębności - Królestwa Bożego, Królestwa Chrystusa i Kościoła, o istnieniu w Kościele katolickim jedynego Kościoła Chrystusa. [...]
5. Aby przeciwstawić się tej relatywistycznej mentalności, która rozpowszechnia się coraz bardziej, należy przede wszystkim potwierdzić ostateczny i pełny charakter objawienia Jezusa Chrystusa. Należy mianowicie mocno wierzyć w to, że w tajemnicy Jezusa Chrystusa, wcielonego Syna Bożego, który jest “drogą, prawdą i życiem” [...], zawarte jest objawienie pełni Bożej prawdy: Nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić” [...]; “Boga nikt nigdy nie widział; ten jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył” [...]; “W nim bowiem mieszka cała Pełnia: Bóstwo, na sposób ciała, bo zostaliście napełnieni w Nim” [...].
6. Sprzeciwia się więc wierze Kościoła teza o ograniczonym, niekompletnym i niedoskonałym charakterze objawienia Jezusa Chrystusa, które rzekomo znajduje uzupełnienie w objawieniu zawartym w innych religiach. [...]
16. [...] w powiązaniu z jedynością i powszechnością zbawczego pośrednictwa Jezusa Chrystusa należy stanowczo wyznawać jako prawdę wiary katolickiej jedyność założonego przezeń Kościoła. Tak jak jest jeden Chrystus, istnieje tylko jedno Jego Ciało, jedna Jego Oblubienica: “jeden Kościół katolicki i apostolski” [...]. Ponadto obietnice Pana, że nigdy nie opuści swojego Kościoła [...] i będzie nim kierował przez swego Ducha, oznaczają też, iż według wiary katolickiej jedyność i jedność Kościoła, a także wszystko to, co stanowi o jego integralności, nigdy nie przeminie [...].
Wierni zobowiązani są wyznawać, że istnieje historyczna ciągłość - zakorzeniona w sukcesji apostolskiej [...] - pomiędzy Kościołem założonym przez Chrystusa i Kościołem katolickim [...].
17. Istnieje zatem jeden Kościół Chrystusowy, który trwa w Kościele katolickim rządzonym przez Następcę Piotra i przez biskupów w łączności z nim [...]. Wspólnoty kościelne, które nie zachowały prawomocnego Episkopatu oraz właściwej i całkowitej rzeczywistości eucharystycznego misterium [...], nie są Kościołami w ścisłym sensie; jednak ochrzczeni w tych Wspólnotach są przez chrzest wszczepieni w Chrystusa i dlatego są w pewnej wspólnocie, choć niedoskonałej, z Kościołem [...].
Brak jedności wśród chrześcijan jest z pewnością raną dla Kościoła: nie w tym sensie, że Kościół jest pozbawiony jedności, lecz że podział “przeszkadza w pełnym urzeczywistnieniu się jego powszechności w historii” [...].
Deklaracja “Dominus Jesus” o jedyności i zbawczej uniwersalności Jezusa Chrystusa i Kościoła, 6 sierpnia 2000 r..
Przeciw łączeniu chrześcijańskiej modlitwy i medytacji z medytacją niechrześcijańską
[...] Już w pierwszych wiekach przeniknęły do Kościoła błędne sposoby modlitwy. Już niektóre teksty Nowego Testamentu [...] pozwalają rozpoznać ich ślady. W następstwie można zauważyć dwa podstawowe odchylenia: pseudognozę i messalianizm, którymi zajmowali się Ojcowie Kościoła. [...]
Obydwie błędne formy są nadal pokusą dla grzesznego człowieka. Skłaniają go do usiłowań pokonania dystansu dzielącego stworzenie od Stwórcy, jako czegoś, co nie powinno istnieć; do traktowania ziemskiego życia Chrystusa, będącego dla nas drogą do Ojca, jako rzeczywistości nieaktualnej; do sprawowania tego, co jest dane jako czysta łaska do poziomu psychologii naturalnej - “wyższego poznania” lub “doświadczenia” [...].
Występujące dziś zjawisko rozpowszechniania się wschodnich metod medytacji w świecie chrześcijańskim i we wspólnotach kościelnych, stawia nas wobec gwałtownego powrotu do nie pozbawionych ryzyka i błędów usiłowań połączenia medytacji chrześcijańskiej z niechrześcijańską. Tego rodzaju propozycje są liczne i bardziej lub mniej radykalne; jedne stosują metody wschodnie jedynie jako psychologiczne przygotowanie do prawdziwie chrześcijańskiej kontemplacji, inne idą dalej, próbując przy pomocy różnych technik osiągnąć duchowe doświadczenia analogiczne do doświadczeń znanych z opisów niektórych mistyków katolickich [...]; jeszcze inne nie wahają się umieszczać proponowany przez teorię buddyjską absolut bez obrazów i pojęć [...] na tym samym poziomie, co majestat Boga objawionego w Chrystusie, który jest większy niż cała rzeczywistość stworzona. [...].
Te i podobne propozycje pogodzenia medytacji chrześcijańskiej z technikami wschodnimi, jeśli nie mają prowadzić do zgubnego synkretyzmu, muszą być stale poddawane weryfikacji, w której dokładnie będzie się rozróżniać metodę od treści. [...]
List “Orationis formas” do biskupów Kościoła katolickiego o niektórych aspektach chrześcijańskiej medytacji, 15 października 1989 r.
O błędach w pracach indyjskiego jezuity o. Anthony`ego de Mello (1931-1987)
[...] Ojciec de Mello w swoich pierwszych dziełach, chociaż ujawniał wyraźnie wpływy prądów duchowości buddystycznych i taoistycznych, utrzymywał się jeszcze w ramach duchowości chrześcijańskiej. [...] Jednak już w niektórych fragmentach tych pierwszych publikacji, a w sposób nasilony w późniejszych pismach tego Autora, zauważa się coraz bardziej niebezpieczne odchodzenie od podstawowych treści wiary chrześcijańskiej. Objawienie dokonane w Chrystusie zastępuje on intuicją Boga bez żadnej formy i możliwości wyobrażenia dochodząc do określenia Boga jako czystej pustki. Aby ujrzeć Boga wystarczy patrzeć bezpośrednio na świat. Nic nie można stwierdzić o Bogu: jedyna znajomość jest nieznajomością. Pytanie o istnienie Boga jest już absurdem. To radykalne zaprzeczenie prowadzi także do negacji prawdy, że w Biblii znajdują się doniosłe potwierdzenia istnienia Boga. [...] W niektórych publikacjach osąd ksiąg świętych religii w ogólności, nie wyłączając Biblii, jest jeszcze bardziej radykalny: księgi te przeszkadzają, aby ludzie szli za własnym zdrowym rozsądkiem i czynią ich ograniczonymi i agresywnymi. Religie, włącznie z chrześcijańską, są jedną z podstawowych przeszkód w odkryciu prawdy. [...] “Bóg”, według Autora, powinien być widziany jako rzeczywistość kosmiczna, nieokreślona i wszechobecna. Ignoruje się charakter osobowy Boga, a praktycznie się go zaprzecza. [...] dla Autora Jezus jest tylko mistrzem na równi z innymi. Jedyna różnica polega na tym, że Jezus był “przebudzony” i całkowicie wolny, natomiast inni nie. Nie jest on uznany jako Syn Boży, lecz jako ten, który poucza, że wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi. Także stwierdzenia o ostatecznym przeznaczeniu człowieka budzą wątpliwości. [...]
Kongregacja Nauki Wiary, mając na celu troskę o dobro wiernych, uznała za konieczne stwierdzić niniejszą Notyfikacją, że wyżej przedstawione teorie nie są do pogodzenia z wiarą katolicką i mogą prowadzić do poważnych szkód.
Notyfikacja odnośnie do pism ojca Anthony de Mello SJ, 24 czerwca 1998 r.
Polskie tłumaczenia dokumentów za “W trosce o pełnię Wiary. Dokumenty Kongregacji Nauki Wiary 1996-1994. [Tłum. i opr. ks. [bp] Zygmunt Zimowski i ks. Janusz Królikowski. Wyd. Biblos, Tarnów 1995]”. Tłumaczenia późniejszych dokumentów (z lat 1995-2005) najłatwiej znaleźć na stronie opoka.org.pl/biblioteka/ (link: Autorzy: Kongregacja Nauki Wiary). Niektóre nietłumaczone dokumenty można znaleźć na stronie www.vatican.va oraz w rocznikach “L`Osservatore Romano”.
Wybór i tytuły - GUG