
![]()
Trzeba go odrzucić, by można było budować chrześcijańską Europę
Zapomniany Traktat Akcesyjny
Traktat Akcesyjny jest nie mniej groźny niż konstytucja Unii Europejskiej. Wymaga odrzucenia, by można było budować chrześcijańską Europę. Niżej garść podstawowych argumentów przemawiających na rzecz jego odrzucenia, przedstawionych przez grupę posłów reprezentowanych przez posła Antoniego Macierewicza.
System wspólnotowo-unijny różni się od polskiego systemu prawnego i całościowe wprowadzenie go tak, jak wymaga tego Traktat Akcesyjny, jest niemożliwe pod rządami Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r. Powszechnie obowiązujące źródła prawa są zdefiniowane w art. 87 Konstytucji. Są wśród nich także ratyfikowane umowy międzynarodowe.
Niepodległość przede wszystkim
Oczywistym warunkiem jest jednak respektowanie przepisu art. 8 ust. 1 Konstytucji, czyli nadrzędności Konstytucji RP. Tak nie jest w wypadku Traktatu Akcesyjnego. Nie można się też w tej kwestii powoływać na dyspozycję art.9, art. 90 ust.1, art. 91 wszystkie one bowiem muszą być czytane w świetle art. 8 ust.1. Wynika to choćby z systematyki przepisów Konstytucji RP. Przepis art. 8 ust.1 stwierdzający, że “Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej” znajduje się w Rozdziale I Konstytucji RP pt.: “Rzeczpospolita”. Zarówno Preambuła jak i Rozdział I Konstytucji RP zawierają przepisy podstawowe, najbardziej ogólne, które muszą być stosowane przy wyjaśnianiu norm szczegółowych, umieszczonych w dalszych artykułach i rozdziałach Konstytucji, a więc także art. 9, art. 87, art. 90 ust.1 i art. 91.
Polska differentia specifica
Oznacza to, że w Polsce nie można się posłużyć interpretacją, której użył np. Federalny Trybunał Konstytucyjny Niemiec (a także Trybunały innych krajów), których Konstytucje nie posiadają przepisu expresis verbis formułującego zasadę nadrzędności Konstytucji. Korzysta się tam z zawartego m.in. w Konstytucji Niemiec przyzwolenia na przeniesienie kompetencji organów państwa w niektórych sprawach na organizacje międzynarodowe. Dzięki temu prawo wspólnotowe działa niejako poprzez Konstytucje krajowe. Jest to możliwe gdyż (jak np. w wypadku Niemiec) Konstytucja zastrzega nienaruszalność “praw fundamentalnych”, których respektowanie przez UE czy to poprzez odniesienie do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, czy później do Karty Praw Podstawowych – można udowadniać. Analogiczna interpretacja w Polsce nie jest możliwa gdyż art.8 ust.1 Konstytucji RP, czyni z każdego przepisu Konstytucji część katalogu albo też – czyni z Konstytucji katalog praw, które pod żadnym pozorem nie mogą być podporządkowane innym regulacjom.
Oznacza to, że przeniesienie kompetencji (art. 90 ust.1) choć możliwe, nie może dotyczyć kompetencji opisanych w artykułach z założenia sprzecznych z Konstytucją RP, a więc także tych, które zostały wymienione w niniejszym wniosku począwszy od Protokołu nr. 2 do Traktatu Amsterdamskiego mówiącego w pkt 2 o nienaruszalności orzeczeń ETS dotyczących relacji między prawem wspólnotowym a prawem krajowym, w tym konstytucyjnym. Krótko mówiąc, zasada nadrzędności Konstytucji zapisana w art. 8 ust.1 stanowi wykładnię stosowania art. 90 i innych dotyczących kwestii relacji między Konstytucją a innymi przepisami prawnymi. A to znaczy, że Traktat Akcesyjny jest sprzeczny z Konstytucją RP.
Nowe Imperium
Dodatkowo dochodzi legislacyjna aktywność ETS, który buduje porządek wspólnotowo-unijny według własnych wyobrażeń, a nie wyobrażeń państw członkowskich, czyli twórców traktatów. Przypomnijmy, że ETS uznał się za organ posiadający zwierzchnie kompetencje w stosunku do całego systemu prawnego Wspólnoty, w tym wobec orzeczeń sądów krajowych w kwestii legalności prawa wspólnotowego (patrz rozdz. XXIV). Właściwym wydaje się tu następujący komentarz zamieszczony na łamach American Journal of International Law: Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich ukryty w bajkowej krainie Księstwa Luksemburg i do niedawna cieszący się błogosławieństwem w postaci życzliwego lekceważenia ze strony władz i środków masowego przekazu, ukształtował ramy konstytucyjne struktury typu federacyjnego w Europie. Stein, Lawyers, Judges and the Making of the Constitution , American Journal of International Law 75 (1981).
Centralistyczny chaos
Ostatnio poprzez orzeczenie w sprawie Kamer van Koophandel en Fabrieken voor Amsterdam przeciwko Inspire Art Ltd (C-167/01) z 30 września 2003 r. ETS wprowadził zasadę konkurencji odnośnie narodowych porządków prawnych. Zainteresowane podmioty mogą sobie wybrać porządek prawny tego państwa członkowskiego, który im najbardziej odpowiada, nawet wtedy, kiedy obchodzą w ten sposób ostrzejsze przepisy innego państwa lub państwa swojego pochodzenia. Oznacza to, że zainteresowani udają się do tego państwa członkowskiego, gdzie im jest najlepiej i korzystają z jego porządku prawnego. Po co np. polskie przepisy, kiedy można skorzystać z lepszych np. we Francji? Dlatego wspólnotowo-unijny system prawny jest całkiem inny, niż polski, i niezgodny z Konstytucją RP w całości.
Referendalny zamach stanu?
Naród polski jako suweren nie zaakceptował powyżej przedstawionej niezgodności pomiędzy prawem wspólnotowo-unijnym a Konstytucją RP przez udział w referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Warto zacytować tutaj za K. Pawłowicz (Nie ma praw oczywistych, “Rzeczpospolita” z 28 czerwca 2004 r.): Trzeba jednak wyjaśnić, że Traktat Akcesyjny został podpisany przez rząd w kwietniu 2003 r., a ratyfikowany przez prezydenta jesienią. Referendum zaś z czerwca 2003 r. dotyczyło zgody jedynie na ratyfikację Traktatu przez prezydenta i było tylko jednym z elementów doprowadzenia Traktatu Akcesyjnego do skutku. Miało “zalegalizować“ całość przedsięwzięcia, którego jednak naród w szczegółach jeszcze nie znał. Nie można więc twierdzić, że “wyraził wolę związania swego państwa prawem UE”. Nie opowiadał się za konkretną treścią w pełni sobie znanej i uświadomionej umowy międzynarodowej. Zlecał jedynie jej ratyfikację prezydentowi, wierząc, że jest ona zgodna z interesami Polski. (...) Nie ma podstaw, by sądzić, że naród chciał w trybie referendum dotyczącym umowy międzynarodowej obalić własną konstytucję.
Struktura kłamstwa
W argumentacji tej podnieść trzeba następujące fakty:
Po pierwsze, naród nie miał możliwości przed referendum zapoznać się z oryginalną treścią Traktatu Akcesyjnego, gdyż został on opublikowany w Dzienniku Ustaw dopiero na niewiele godzin przed wejściem w życie.
Po drugie, społeczeństwo było systematycznie wprowadzane w błąd co do treści i skutków Traktatu przez najwyższe władze państwowe, w tym przez Prezydenta Państwa. Trzeba podkreślić, że te fałszywe informacje na temat Traktatu dotyczyły także relacji prawa wspólnotowego do prawa krajowego.
Po trzecie wreszcie, pytanie na które odpowiadano w referendum dotyczyło woli wejścia do Unii Europejskiej, nie zaś zmiany Konstytucji. Zmiana Konstytucji dokonuje się w trybie przepisanym art. 235 i nie może zostać dokonana w trybie w jakim przeprowadzano referendum akcesyjne.
Oszustwa Kwaśniewskiego
Przed referendum została rozesłana broszura, w której prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wzywał: “W referendum powiedzmy Tak dla Polski!” Broszura ta została rozesłana w wielomilionowym nakładzie, jak zapewniała Kancelaria Prezydenta, do wszystkich gospodarstw domowych w Polsce. Podane są w niej różne powody i omówione problemy, które przemawiają za przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. W broszurze tej Prezydent Rzeczypospolitej wprowadzał w błąd obywateli.
Na pytanie “Czy wstępując do Unii Polska traci suwerenność? została udzielona odpowiedź “Nie. (...) Unia jest dobrowolnym związkiem krajów, które zachowują swoją pełną suwerenność narodową.“ (...)“.
Zupełnie przeciwne stanowisko formułuje jednak ETS. W wyroku w sprawie Costa przeciwko ENEL (6/64) podkreślił on, że państwa członkowskie ograniczyły swoje prawa suwerenne i stworzyły ciało prawne, które jest wiążące dla ich obywateli i dla nich samych. Tak więc nie może być mowy o zachowaniu pełnej suwerenności narodowej przez Polskę.
Jedno z następnych pytań brzmi: “Czy urzędnicy z Brukseli będą dyktować prawo w Polsce? Odpowiedź jest następująca: “Nie. (...) Polska po wejściu do Unii będzie uczestniczyć w tworzeniu wspólnego prawa i nie zgodzi się na takie zmiany w prawie, które byłyby sprzeczne z naszą Konstytucją.“
Począwszy od orzeczenia ETS z 17 grudnia 1970 r. w sprawie Internationale Handelsgesellschaft mbH przeciwko Einfuhr- und Vorratsstelle fuer Getreide und Futtermittel (11/70) obowiązuje zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego w stosunku do norm konstytucyjnych państw członkowskich, gdy zaistnieje konflikt norm. W świetle protokołu w sprawie stosowania zasad pomocniczości i proporcjonalności należy ją postrzegać jako stawiającą konstytucje jako akty podrzędne wobec prawa wspólnotowo-unijnego.
Odpowiednią analizę można przeprowadzić także odnośnie następujących pytań: “Czy Polska będzie członkiem drugiej kategorii? Czy Polacy będą mogli podejmować legalną pracę w państwach członkowskich Unii Europejskiej? Czy istnieje zagrożenie dla polskiej własności na ziemiach zachodnich? Czy obywatelstwo europejskie zastąpi obywatelstwo polskie?”
Konieczna jest także analiza gwarancji udzielanych przez Prezydenta co do pozycji Polski w Unii Europejskiej. W broszurze stwierdza on, że : “(...)W Radzie Unii Europejskiej będziemy mieli 27 głosów, tyle ile Hiszpania i tylko o dwa głosy mniej niż większe od nas państwa: Francja, Niemcy, Włochy i Wielka Brytania.(...)”
W świetle tych przykładów, a także stanowiska Prezydenta w sprawie Traktatu Konstytucyjnego należy stwierdzić, że obywatele biorący udział w referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej zostali wprowadzeni w błąd przez Prezydenta RP w rozesłanej broszurze.
Milczący suweren
Zatem zasadne jest stwierdzenie, że naród polski jako suweren nie zaakceptował niezgodności pomiędzy prawem wspólnotowo-unijnym a Konstytucją RP przez udział w referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, a przede wszystkim nie zaakceptował zmiany Konstytucji, gdyż poszczególni obywatele mogli się sugerować nieprawdziwymi informacjami przekazanymi im przez Prezydenta Państwa i nie zostali poinformowani, że ich decyzja oznaczać może decyzję o zmianie Konstytucji RP .
Z tych wszystkich względów wnosimy jak na wstępie o uznanie Traktatu Akcesyjnego podpisanego w Atenach 16 kwietnia 2003 r. za niezgodny z Konstytucją RP w całości oraz ze wskazanymi artykułami tej Konstytucji.
Fragmenty uzasadnienia wniosku o uznanie Traktatu Akcesyjnego za niegodny z polską Konstytucją, złożonego w Trybunale Konstytucyjnym przez grupę posłów z szeregu klubów i kół poselskich reprezentowanych przez pos. Antoniego Macierewicza.