Wszystkie narody świata idą w zawody o tę nagrodę

Od “Quo vadis” się zaczęło


Kiedyś wielcy pisarze i uczeni “nobilitowali” nagrodę Nobla, którą ich nagradzono, potem nagroda “nobilitowała” zaszczyconych nią uczonych, pisarzy i polityków. Szkoda, że ostatnie dziesięciolecia niemiłosiernie sponiewierały wysoki niegdyś prestiż literackiej nagrody Nobla.

Kto wdrapie się na I piętro kamienicy Muzeum Literatury na warszawskim Starym Mieście, ten już w pierwszej sali będzie mógł się uporać z wystawioną tam nietrudną zagadką: który z dwu uwiecznionych na fotografiach uczniów to młody Reymont, a który - młody Miłosz (student z rzadkim wąsikiem to oczywiście Sienkiewicz a wypłoszona panienka - Szymborska). W drugiej sali czeka na zwiedzającego trudniejszy rebus: kim są ci wszyscy panowie i panie, których fotografiami wytapetowano ściany? Kilka bardziej znanych twarzy pozwala postawić trafną hipotezę, że są to laureaci literackich nagród Nobla, lecz skojarzenie wizerunków z nazwiskami to zadanie dla zawodowych redaktorów encyklopedii literackich lub zawodowych uczestników telewizyjnych teleturniejów. Znaczna część tych nazwisk niewiele powie nawet ponadprzeciętnie oczytanemu maturzyście (z klasy humanistycznej). Nazwiska polskich noblistów (bo w przypadku noblistki nie byłbym tego taki pewien) nie należą do obszernej kategorii noblowskich anonimów - i to im poświęcono pozostałe sale interesującej wystawy zatytułowanej “Nobilitacje”.

100 lat temu Nagrodę Nobla odebrał Henryk Sienkiewicz, 80 lat temu o jej przyznaniu dowiedział się umierający Władysław St. Reymont, 25 lat temu nagrodzono poezje Czesława Miłosza, 9 lat temu wiersze Wisławy Szymborskiej.


Fundator nagrody, Alfred Nobel napisał w testamencie, by nagradzać autorów dzieł “wyróżniających się w kategoriach duchowych”. Gdy Henryk Sienkiewicz otrzymał ją za “Quo vadis” - nikt nie miał wątpliwości, że trafiła w godne ręce. Odbierając nagrodę mówił, że “zaszczyt ten, cenny dla wszystkich, o ileż jeszcze cenniejszym być musi dla syna Polski!... Głoszono ją umarłą, a oto jeden z tysięcznych dowodów, że ona żyje!... Głoszono ją niezdolną do myślenia i pracy, a oto dowód, że działa!... Głoszono ją podbitą, a oto nowy dowód, że umie zwyciężać!”

Kontrkandydatami Sienkiewicza było dwoje Szwedów: Selma Lagerloef i Verner von Heidenstam (później oboje otrzymali nagrody Nobla). Inny laureat tej nagrody, Amerykanin William Faulkner, po latach powie: “pewnego dnia zrozumiałem, że ten Polak Sienkiewicz znał odpowiedź od samego początku - ku pokrzepieniu serc. To dotyczy każdego z nas. Po to właśnie piszemy”.


Rywalami Władysława Reymonta byli m.in. Sigrid Undset i Tomasz Mann (późniejsi nobliści) oraz Tomasz Hardy i Maksym Gorki. Ciężko chory autor “Chłopów” nie mógł pojechać do Sztokholmu, by odebrać nagrodę i wygłosić przemówienie, więc tylko z listu pisanego do przyjaciół dowiadujemy się, co wówczas myślał i czuł: “Nagroda Nobla, pieniądze, sława wszechświatowa i człowiek, który bez zmęczenia wielkiego nie potrafi się rozebrać. To istna ironia życia, urągliwa i prawdziwie szatańska... Nie wiem, czy wiecie, ale ja jestem głęboko wierzący, więc przyjmuję, co na mnie spada jak dopust Boży. Że się wierzgnie i zaklnie, nic dziwnego, ale poza tym z pokorą ciągnę moją taczkę. Juści chciałbym jeszcze żyć, bo chciałbym jeszcze coś zrobić”. Zmarł rok później w Warszawie.


Czesław Miłosz: “Każdy poeta zależy do pokoleń, które pisały w jego rodzinnym języku, dziedziczy style i formy wypracowane przez tych, co żyli przed nim. Równocześnie jednak czuje, że te dawne sposoby wypowiedzi nie są dostosowane do jego własnego doświadczenia. (...) Dobrze jest urodzić się w małym kraju, gdzie przyroda jest ludzka, na miarę człowieka, gdzie w ciągu stuleci współżyły ze sobą różne języki i różne religie. Mam na myśli Litwę, ziemię mitów i poezji. I chociaż moja rodzina już od XVI wieku posługiwała się językiem polskim, tak jak wiele rodzin w Finlandii szwedzkim, a w Irlandii angielskim, wskutek czego jestem polskim, nie litewskim poetą, krajobrazy i być może duchy Litwy nigdy mnie nie opuściły”.

Kim byli najpoważniejsi rywale Miłosza i Wisławy Szymborskiej, tego dowiemy się - odpowiednio - w 2030 i w 2046 roku, bo Komitet Noblowski pół wieku czeka, nim ujawni protokoły swoich narad.


Wystawy aranżowane w pokojach na I piętrze Muzeum Literatury mają i tę sympatyczną właściwość, że można je zwiedzać zgodnie z intencją ich autorów (czyli przeciwnie do ruchu wskazówek zegara) albo zgodnie z ruchem wskazówek zegara, a przeciwnie do intencji twórców wystawy. Można pominąć mniej interesującą salę - o ile jest tylko jedna - albo krążyć po korytarzach, póki na stałe nie zakotwiczymy przy najsmaczniejszych lub najmniej znanych cytatach i fotografiach Reymonta lub Sienkiewicza albo Szymborskiej i Miłosza. Co kto lubi.


GUG


Nobilitacje. Wystawa w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza (pod patronatem honorowym Ambasady Królestwa Szwecji, zorganizowana dzięki dotacji Ministerstwa Kultury) na Rynku Starego Miasta w Warszawie, bilety po 5 i 4 zł