Jednym z koronnych argumentów przeciw KDT jest rzekome odrzucanie przez kupców proponowanych przez miasto zastępczych lokalizacji ich centrum handlowego. Według „Gazety Wyborczej” i telewizji TVN handlowcy z Kupieckich Domów Towarowych są tak chciwi, niesprawiedliwi i pazerni, że zadowala ich jedynie miejsce pod Pałacem Kultury i Nauki.
To całkowita nieprawda. W kwietniu 2009 r. przedsiębiorcy wybrali jedną z ośmiu wskazanych przez ratusz lokalizacji. Chodzi o 16-hektarową działkę przy ul. Okopowej 78. Walne zgromadzenie udziałowców KDT zadecydowało wówczas niemal jednogłośnie, że spółka stanie do udziału w przetargu na zagospodarowanie tego terenu. Z kompromisu wycofało się jednak… miasto. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zgodziła się bowiem, by do czasu wybudowania nowego ładnego domu towarowego na Okopowej (2012 r.) kupcy mogli pozostać na pl. Defilad (czyli w dotychczasowym miejscu) i zarabiać na życie.
Druga istotna manipulacja to wmawianie społeczeństwu, że kupcy upierają się przy pozostawieniu ?szpetnego blaszaka? w centrum miasta. Jest to oczywiste kłamstwo.
Warto tutaj dodać, że miastu nie przeszkadza wiele innych szpetnych budowli w ścisłym centrum Warszawy ? jak np. odstraszający swoim smrodem zagranicznych turystów Dworzec Centralny czy stalinowski Pałac Kultury i Nauki.
Trzecie ? najśmieszniejsze chyba przekłamanie ? dotyczy rzekomego uprzywilejowania kupców. Przypomnijmy, że chodzi o ludzi, którzy nigdy nie dostali od państwa żadnej odprawy ani żadnych dopłat. Ludzi, którzy od kilkunastu lat płacą podatki i wytwarzają prawdziwy dochód narodowy. W czasie, gdy tych właśnie ?uprzywilejowanych? kupców pozbawia się miejsc pracy, bogaty koncern ITI dostaje górę pieniędzy od podatnika i korzystne warunki dzierżawy sporego terenu, a neokomuniści z ?Krytyki Politycznej? ? atrakcyjny lokal na Nowym Świecie po skrajnie preferencyjnych cenach.
Od medialnych popleczników Hanny Gronkiewicz-Waltz ? typowej socjalistycznej biurwy, która dokładnie wczoraj, w dniu rozprawy z kupcami, wdrożyła nowy regulamin wynagradzania swoich urzędasów (nagrody mają być przyznawane nie rzadziej niż 3 razy w roku!) ? trudno jednak wymagać przyzwoitości.
Grzegorz Wierzchołowski
Niezalezna.pl




